Daniel Gwiżdż - zdjęcie główne

Serce mojego męża nie biło przez 20 minut❗️Modlę się o cud... POMOCY!

Cel zbiórki: Pobyt w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym, leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Daniel Gwiżdż, 61 lat
Wrocław
Stan wymagający pobytu na Oddziale Toksykologii i Chorób Wewnętrznych, chory nieprzytomny
Rozpoczęcie: 19 października 2026
Zakończenie: 19 stycznia 2027
25 880 zł(81,09%)
Brakuje 6035 zł
WesprzyjWsparły 333 osoby
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
1027358
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%1027358 Daniel

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Danielowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Pobyt w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym, leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Daniel Gwiżdż, 61 lat
Wrocław
Stan wymagający pobytu na Oddziale Toksykologii i Chorób Wewnętrznych, chory nieprzytomny
Rozpoczęcie: 19 października 2026
Zakończenie: 19 stycznia 2027

Opis zbiórki

11 września 2026 roku o 4.00 nad ranem serce mojego męża przestało bić. Daniel był wtedy w pracy, a pomoc została mu udzielona bardzo szybko. Niestety, podczas 40-minutowej reanimacji mój mąż jeszcze dwa razy stracił funkcje życiowe. Jego serce nie biło przez 20 długich minut.

Rozległy zawał serca doprowadził do śpiączki mózgowej, z której mój mąż do tej pory się nie wybudził. Na OIOM-ie z ust lekarza usłyszałam, że powinnam wierzyć w cuda, bo tylko cud może uratować Daniela. 

Daniel Gwiżdż

16 października przewieziono go ze szpitala do hospicjum. Razem z naszą nastoletnią córką staramy się odwiedzać ukochanego męża i tatę tak często, jak możemy. Kiedy przy nim jesteśmy, opowiadamy mu o  każdym dniu: o tym, co się dzieje w pracy i w szkole, o pasjach i codzienności, która bez niego nagle stała się pusta. 

Czuję, że Daniel mnie słyszy, widzę, jak próbuje złapać swój własny oddech. Mam wrażenie, że chce mi dać znać, że wie, że przy nim jestem, że chce do nas wrócić. Głaszczę go po dłoniach, po głowie, za każdym razem dziękuję mu za wspólne dni i żegnam się, bo nie wiem, czy gdy nazajutrz wrócę, on jeszcze będzie żył. 

Daniel Gwiżdż

Daniel całe życie był silnym mężczyzną, zawsze potrafił sobie poradzić, nigdy nie chorował. Fascynował się pociągami, przemierzał kilometry, by zobaczyć rzadki model i zrobić mu zdjęcie, a potem z fascynacją je oglądać. Zawsze podziwiałam w nim tę pasję i nie raz towarzyszyłam mu w dalekich wyprawach. 

Już 25 lat szliśmy razem przez życie, stawiając czoła wszystkim przeciwnościom. Nasza córka była oczkiem w głowie Daniela. To jej ukochany tata, z którym była bardzo zżyta. Dziś nasz dom stał się pusty, a smutek i żal odbija się od ścian. 

Daniel Gwiżdż

Ciągle jestem w gotowości. Boję się, że zadzwoni telefon z informacjami, na które nie jestem w stanie w żaden sposób się przygotować. Z każdej strony słyszę, że muszę nastawić się na najgorsze. Ale ja nie tracę nadziei, wciąż wierzę, że Daniel, mój ukochany mąż i najlepszy tata wróci do nas, do rodziny, za którą oddałby wszystko. 

Dziś Daniel przebywa w hospicjum, jest podłączony do respiratora i karmiony za pomocą sondy. Koszt takiego pobytu jest bardzo wysoki, a moje możliwości finansowe – ograniczone. Dlatego postanowiłam poprosić o pomoc. Wierzę, że zdarzy się cud. Proszę, uwierz razem ze mną. 

Beata, żona Daniela

Wybierz zakładkę
Sortuj według