Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Mama nie powinna umierać❗️Proszę, pomóż mi uratować jej życie!

Danuta Sowula

Mama nie powinna umierać❗️Proszę, pomóż mi uratować jej życie!

5 438,00 zł ( 54,6% )
Brakuje: 4 520,00 zł
Wsparło 71 osób

Wyślij SMS

Numer 72365
Treść 0002840
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0002840 Danuta
Cel zbiórki:

Roczna rehabilitacja - jedyny sposób walki z MSA

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Danuta Sowula, 64 lata
Olkusz, małopolskie
Zanik Wieloukładowy – MSA, RAK –CHŁONIAK t -komórkowy CD30+
Rozpoczęcie: 13 Kwietnia 2021
Zakończenie: 7 Lipca 2021

Poprzednie zbiórki:

Danuta Sowula
49 966,00 zł ( 87,46% )
Wsparły 3263 osoby
04.01.2017 - 20.07.2017

rehabilitacja i sprzęt pionizujący

49 966,00 zł ( 87,46% )

rehabilitacja i sprzęt pionizujący

Opis zbiórki

Przez całe życie rodzice opiekują się nami, aż w końcu przychodzi moment, kiedy to oni sami wymagają opieki. Mama zawsze była dla mnie ostoją bezpieczeństwa, wzorem siły i niezależności. Dzisiaj jest całkowicie zależna ode mnie, sama nawet nie usiądzie, nie obróci się. Zawsze była taka pogodna, lecz dzisiaj w naszym domu nie rozbrzmiewa jej śmiech, tylko płacz i krzyk nieludzkiego bólu… Czasami łzy same cisną mi się do oczu i rozmywają widok jej kochanej twarzy. Mama żyje tylko dzięki rehabilitacji. Błagam Was o pomoc, pragnę tylko dwóch rzeczy - kolejnych dni z mamą i tego, by przestała cierpieć!

Danuta Sowula

Mam na imię Agnieszka, a moja mama to Danka, Danusia. Jestem jedynaczką, mama była zawsze moją opiekunką, przyjaciółką, towarzyszką. Na zdjęciach z dzieciństwa widać, jak mnie przewija, wozi w wózku, karmi łyżeczką, zaplata warkoczyki. Dzisiaj nasze role się odwróciły. Teraz to ja kupuję dla mamy pieluchy, to ja ją przewijam i karmię. To ja wożę ją w wózku, gdy jedziemy do lekarza, znoszę na rękach z czwartego piętra, przytuloną do mnie jak dziecko. Nie wychodzę z domu dalej niż do sklepu po chleb, bo nie mogę zostawić mamy samej. Często wstaję w nocy, gdy mamę dręczą ataki, gdy płacze z bólu. Jestem przy niej 24 godziny na dobę, tak jak ona była kiedyś przy mnie…

Mój kawałek nieba tu na ziemi - moja miłość do mamy… To moja lekcja życia, przepełniona największą miłością, bezwarunkową do mamy w obliczu różnych przeciwności losu. Jeszcze 8 lat temu moja mama wyglądała zupełnie inaczej, była pełna wigoru. Całe życie pracowała z młodymi ludźmi, którzy ją uwielbiali. Wszystko zmieniło się w 2012 roku. Mama wracała do domu z pracy. Zakręciło jej się w głowie, upadła, uderzając czaszką o maskę samochodu. Zawieźliśmy ją do szpitala, gdzie zrobili jej badania i wypuścili do domu. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że ten upadek jest jak pierwsze słowo zaczynającą koszmarną opowieść, opowieść o chorobie, na którą nie ma lekarstwa.

Danuta Sowula

Mamę już wcześniej często bolała głowa, ale upadek tylko to nasilił. Zaczęła mieć problemy z koordynacją, często upadała, zataczała się, zmieniła jej się też mowa, zaczęła bełkotać. Widziałam, że w oczach mamy, kiedyś pełnych ciepła, teraz jest tylko ból… Chodziłam z mamą po lekarzach, czekałam pod drzwiami gabinetów, woziłam na kolejne badania. Niestety, wszyscy byli bezradni. Wkrótce do bólu głowy doszło pieczenie w rdzeniu kręgowym. To ponoć takie uczucie, jakby ktoś przypalał plecy żelazkiem… Mama, silna kobieta, słaniała się na nogach, chwilami wyjąc z bólu.

Gdy trafiłyśmy w końcu do szpitala w Zabrzu, na oddział chorób neurochirurgicznych, jedna z lekarek skojarzyła, że miała kiedyś pacjenta z podobnymi objawami. MSA - trzy litery, które zabijają moją mamę. To skrót od Multiple System Atrophy, Zaniku Wieloukładowego, zwyrodnieniowej choroby ośrodkowego układu nerwowego. Innymi słowami, degeneracji ulegają wszystkie układy ciała, co skutkuje kalectwem, a w końcu – śmiercią…

Danuta Sowula

Po usłyszeniu diagnozy nie zdążyliśmy jednak poddać się rozpaczy, bo okazało się, że to nie wszystko. Choć wydawało nam się, że to już ostatni akt dramatu w tym teatrze cierpienia, jakim stało się nasze życie... Druga choroba. Rak. Chłoniak. Były dwa wyjścia – pozwolić mamie umrzeć lub podać jej chemię, która przy MSA może zabić. To była najtrudniejsza decyzja w naszym życiu, ale mama postanowiła zaryzykować. Wiedziała, że leczenie chemioterapią pogłębi postęp drugiej choroby, że oznacza to życie w niepełnosprawności, ale miała do wyboru - to albo śmierć. Udało jej się to, co miało być niemożliwe – zwyciężyć raka. Drugi przeciwnik został całkowicie zniszczony. Dzisiaj walczymy z pierwszym…

Choroby zabrały mamie sprawność, samodzielność i godność. Nie pozbawiły jej za to woli życia. Mama uśmiecha się, mimo że czasem nie może nic powiedzieć... Nie zabrały też mojej miłości. Jestem przy mamie i zawsze będę.

Danuta Sowula

W 2019 roku stan mamy drastycznie się pogorszył... Okazało się, że ma padaczkę. Kazano mi szykować się na jej śmierć. Nie dałam jednak za wygraną, do dzisiaj jestem wdzięczna Bogu i ludziom za pomoc... Potem pandemia, straszne czasy dla nas wszystkich. Muszę błagać o pomoc, bo sama nie daję rady. Wizyty u lekarza, transport, sprzęt, pieluchy, których miesięcznie potrzebne są setki – choroba to zawsze skarbonka bez dna. Najważniejsza jest jednak rehabilitacja, bo tylko ona może utrzymać mamę przy życiu i choć trochę zmniejszyć ból. 

Każdego dnia jestem pielęgniarką, opiekunką, kucharką, sprzątaczką... Bóg zawsze daje mi pracę, każdego dnia jestem tak umordowana, że marzę tylko o śnie. Każda noc to także czuwanie nad mamą, ale miłość pokona wiele. Nie wiem, co to urlop, wakacje... Jedyne wolne to 3 dni, spędzone w szpitalu na kardiologii, gdzie lekarze uratowali moje serce, abym mogła żyć i dalej pomagać mojej chorej mamie. Nie żałuję jednak żadnej decyzji. Kocham moją mamę ponad wszystko.

Przeżyłam śmierć mojej ukochanej teściowej, zawał taty, który załamał się psychicznie i nie jest w stanie opiekować się mamą, raka mamy, diagnozę… Błagam, nie chcę przeżyć jej śmierci! Moja mama jest wspaniałym człowiekiem, dla mnie najwspanialszym. Ma cudowną wnusię, moją córkę, dla której pragnie żyć. Ma mnie. Ja, jej jedyna córka, ze łzami w oczach błagam o pomoc każdego, kto przeczyta ten apel. Błagam o pomoc dla mamy...

Aga

5 438,00 zł ( 54,6% )
Brakuje: 4 520,00 zł
Wsparło 71 osób

Wyślij SMS

Numer 72365
Treść 0002840
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0002840 Danuta

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki