Darka przygniótł 30-tonowy ciężar. Dziś walczę o jego zdrowie!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 412 osób
75 283 zł (66,76%)
Brakuje jeszcze 37 483 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Roczna rehabilitacja oraz zakup C-eye

Dariusz Głogowski, 39 lat

Poznań, wielkopolskie

stan po wypadku

Rozpoczęcie: 8 Listopada 2018
Zakończenie: 8 Maja 2020

Darek jest miłością mojego życia. Dwa lata temu prawie straciłam go na zawsze. Pamiętam dzień, kiedy do szpitala wezwano księdza, by udzielił ostatniego namaszczenia. Nasze dzieci pytały mnie, czy tata żyje i wtedy tak naprawdę dotarło do mnie, że śmierć jest tak bardzo blisko.

Tamtego dnia na Darka przewróciło się 30-tonowe przęsło mostowe. Kiedy dowiedziałam się o wypadku, byłam w ciąży. Przez to, co wtedy przeszłam, poroniłam. Straciłam dziecko i kolejnej straty nie zniosę. Proszę, pomóż mi zrobić wszystko, by Darek do mnie wrócił...

Kiedy się poznaliśmy miałam już 2-letnią córeczkę. Darek pokochał ją jak swoje własne dziecko i zaoopiekował się nami. Dwa lata później wzięliśmy ślub. Urodził nam się synek – Piotruś. Żyliśmy skromnie, ale byliśmy zgraną i kochającą się rodziną. Mieliśmy wzloty i upadki, ale zawsze trzymaliśmy się razem – w zdrowiu i w chorobie – i tak będzie zawsze...

Dariusz Głogowski

22 marca 2016 – najgorszy dzień w naszym życiu. Mąż pracował jako operator suwnicy. Praca polegała na ładowaniu na samochód ogólnobudowlanych, czasami ciężkich i wielkich żelbetonowych konstrukcji. Podczas standardowego załadunku na Darka przewróciło się przęsło mostowe, które przygniotło go do ciężarówki. By podnieść 30-tonowy element, potrzebny był ciężki specjalistyczny sprzęt. Wszystko trwało długo. W tym czasie u Darka doszło do zatrzymania krążenia.

Nasze życie wywróciło się do góry nogami. Kiedy jechałam do szpitala, miałam już wiadomość z pogotowia, że stan męża jest krytyczny. Darek nie wykazywał żadnych czynności życiowych. Dzięki akcji reanimacyjnej udało się przywrócić krążenie. Darek od razu trafił na stół operacyjny. Obrażenia były bardzo ciężkie: uraz wielonarządowy, pęknięcie śledziony, stan po splenektomii i resekcji fragmentu jelita krętego. Niedotlenieniowo-niedokrwienne uszkodzenie mózgu. Stan po tracheotomii, krwawienie z przewodu pokarmowego. Był cały siny, spuchnięty, nie do poznania, nieprzytomny pod respiratorem. Kiedy mnie usłyszał, zareagował. Zaczął się wybudzać, miał drgawki. Wyproszono mnie z sali. Lekarze mówili, że trwa najbliższe godziny zadecydują o wszystkim. Wezwany ksiądz udzielił ostatniego namaszczenia.

Kolejne dni były jeszcze gorsze... Spędzone pod drzwiami oddziału, ponieważ panowała grypa i wprowadzono zakaz odwiedzin. Co jakiś czas dostawałam informacje, że Darek żyje. Dzieci były u moich rodziców, a ja cały czas czuwałam pod drzwiami. W międzyczasie dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Niestety – nerwy i stres pokonały mój organizm. Poroniłam…

Dariusz Głogowski

O dziecko nie byłam już w stanie walczyć, ale musiałam walczyć o Darka. Cały czas słyszałam od lekarzy, że jeżeli mój mąż przeżyje, to będzie „roślinką”. ,,Czego Pani oczekuje? Te 15min zatrzymania krążenia zrobiło swoje. Już nic dobrego go nie czeka…”. W maju po kilku próbach udało się odłączyć respirator – Darek zaczął oddychać sam.

Dzieci nie mogły zobaczyć taty. Któregoś dnia dowiedziałam się, że myślą, że o on już nie żyje. Musiałam robić zdjęcia, żeby pokazywać że Darek jest, że leży w łóżku. Później, kiedy byłam przy mężu, dzieci dzwoniły do niego. Opowiadały, co robią, płakały, że tęsknią za nim, chociaż on nie mógł im odpowiedzieć

Diagnozy był druzgocące – przetrwały stan wegetatywny, Zespół Dieulafoy, porażenie czterokończynowe, padaczka pourazowa. Dzięki dobremu sercu pielęgniarek w szpitalu, nauczyłam się samodzielnej opieki nad mężem. W lipcu ze szpitala Darek trafił prosto do Zakładu Opiekuńczo – Leczniczego w Poznaniu. Tam po raz pierwszy od wypadku dzieci zobaczyły tatę. Kiedy go przytuliły, Darek zaczął płakać. To dało mi siłę do dalszej walki!

Na jakiś czas zrezygnowałam z pracy i cały swój wolny czas poświęcałam jeżdżeniu do męża i opiekowaniu się nim. Praktycznie całe weekendy spędzaliśmy z dziećmi u Darka. Żyliśmy na dwa domy: mieszkanie i Zakład Opiekuńczy. Rehabilitanci widzieli w Darku siłę do walki, nie przekreślili go, nigdy nie usłyszałam słów… że “przecież 15 minut zrobiło swoje…”, Posadzili go na wózek, pionizowali. Kiedy w 2016 roku zbliżał się czas Bożego Narodzenia, które zawsze spędzaliśmy wspólnie w gronie rodzinnym, postanowiłam zabrać Darka do domu. I mój mąż, wspólną decyzją moją i dzieci, został już wtedy z nami  na stałe.

Dariusz Głogowski

Darek cały czas ma rurkę tracheotomijną, utrzymuje się porażenie czterokończynowe. Wymaga 24-godzinnej opieki. Musiałam zrezygnować z pracy, żeby zapewnić mężowi odpowiednią opiekę. Do Darka codziennie przyjeżdża rehabilitant, bo tylko codzienna rehabilitacja daje mężowi szansę na to, by do nas wrócił. Ta rehabilitacja to jednak olbrzymi koszt. Nie mam takich pieniędzy i sama nie jestem w stanie ich zdobyć. Niedawno testowaliśmy też urządzenie, dzięki któremu Darek będzie w stanie się z nami komunikować. Cyber oko – alternatywny sposób komunikacji, dla osób takich jak Darek. Ruch gałki ocznej jest odwzorowywany na ekranie, dzięki czemu mąż może przekazywać informacje. W przypadku męża ten system działa…

Jestem tu, by poprosić Cię o pomoc. Przydarzyła się nam tragedia, która zrujnowała całe nasze życie. Proszę, pomóż nam je odbudowywać kawałek po kawałku...

Ładuję...

3 000 zł

REHMEDICA

2 darowizny na tę zbiórkę, ostatnia
1 000 zł

LAURELLA

13,67 zł

Adquesto

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 412 osób
75 283 zł (66,76%)
Brakuje jeszcze 37 483 zł
Wesprzyj Wesprzyj