Twoje ustawienia przeglądarki są nietypowe i niektóre funkcje strony mogą działać nieprawidłowo.

Zalecamy sprawdzenie ustawień i włączenie plików cookie.

Dariusz Wojszczyk - zdjęcie główne

Darek dostał zawału serca na moich oczach❗️Błagam, pomóż mi uratować męża!

Cel zbiórki: Miesięczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym

Organizator zbiórki:
Dariusz Wojszczyk, 64 lata
Legnica
Stan po ostrym zawale serca, choroba niedokrwienna serca, uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego po nagłym zatrzymaniu krążenia, niewydolność serca, hipercholesterolemia, nadciśnienie tętnicze
Rozpoczęcie: 23 września 2026
Zakończenie: 23 grudnia 2026
21 820 zł(56,52%)
Brakuje 16 787 zł
WesprzyjWsparło 79 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
1019926
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%1019926 Dariusz

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Dariuszowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Miesięczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym

Organizator zbiórki:
Dariusz Wojszczyk, 64 lata
Legnica
Stan po ostrym zawale serca, choroba niedokrwienna serca, uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego po nagłym zatrzymaniu krążenia, niewydolność serca, hipercholesterolemia, nadciśnienie tętnicze
Rozpoczęcie: 23 września 2026
Zakończenie: 23 grudnia 2026

Opis zbiórki

Darek to mój ukochany mąż. Najlepszy przyjaciel, największe szczęście. Przeżyliśmy razem wiele, wiele lat. Doczekaliśmy się cudownych dzieci i wnuka. Mieliśmy wszystko – bo mieliśmy siebie nawzajem. Wszystko zmieniło się w lutym 2026 roku. Na moich oczach mąż dostał ostrego zawału serca i stracił przytomność.

Pamiętam ten wieczór bardzo dobrze, choć tak bardzo chciałabym go wymazać z pamięci... Siedzieliśmy z mężem przy stole i jedliśmy kolację. Nagle Darek upadł na ziemię i przestał oddychać. Nigdy w życiu nie byłam tak przerażona! Wiedziałam, że muszę działać, bo inaczej umrze! Zadzwoniłam na pogotowie i rozpoczęłam resuscytację. 

Pomoc nadeszła szybko, ale niestety stan męża był bardzo zły. Mimo moich starań i ogromnego wysiłku doszło do niedotlenienia. To cud, że Darek dojechał do szpitala żywy. Na miejscu lekarze reanimowali go jeszcze raz. Mówili, że mam się z nim pożegnać. Ale ja nie chciałam ich słuchać! Nie byłam gotowa na to, żeby go stracić!

Dariusz Wojszczyk

Około tygodnia przed tym koszmarnym wydarzeniem Darek pojechał na SOR, bo źle się czuł. Nigdy nie bagatelizowaliśmy żadnych niepokojących objawów. Zdrowie jest przecież najważniejsze. Po przebadaniu zdecydowano się wstawić mu dwa standy. Po 3 dniach mąż mógł już wyjść do domu, dostał leki i zalecenia dietetyczne. Był taki zadowolony i spokojny, że problem został rozwiązany. Umówił się nawet na rehabilitację kardiologiczną... Ale nie zdążył na nią pójść. 3 dni później doszło do tragedii.

Przez 2 tygodnie Darek przebywał w śpiączce, a kilka prób wybudzania kończyło się niepowodzeniem. Był w stanie wegetatywnym. Moje serce pękło na pół, ale nie poddawałam się! Dzień w dzień przychodziłam do męża, przynosiłam albumy ze zdjęciami, mówiłam do niego... Obiecałam mu, że go uratuję! 

Na szczęście po wielu dniach ciężkiej walki udało się! Darek się ocknął! Ale jego świat się zawalił. Nie pamięta dnia, w którym dostał zawału. Nie wie, co sie stało. Jest jednak świadomy tego, co dzieje się teraz. Reaguje na bodźce, rozpoznaje mnie i resztę rodziny! Gdy pierwszy raz po długim czasie wypowiedział moje imię, płakałam ze szczęścia! Mój Darek do mnie wrócił! 

Niestety nie obyło się bez komplikacji. W szpitalu nabawił się odleżyn martwiczych IV stopnia. Jego stan był bardzo zły. Musiał przebywać na oddziale opieki paliatywnej i być podłączonym do specjalistycznej pompy. Gdy sytuacja się unormowała, mogłam wreszcie zabrać go do domu. Co prawda, nie wszystkie rany się zagoiły, ale wyleczymy je. Najważniejsze, że nie ma zakażenia bakteryjnego.

Dariusz Wojszczyk

Teraz, kiedy piszę ten tekst, Darek jest obok, a łzy lecą mu po policzkach. On wie, w jakim jest stanie i zdaje sobie sprawę z tego, że pełnej sprawności może już nie odzyskać. Przed chorobą pracował jako informatyk, obsługiwał głównie przychodnie. Nie odmawiał pomocy NIGDY. W wolnym czasie uwielbiał robić zdjęcia i wędrować po górach. Tak bardzo chciałabym, by znów mógł to robić...

Na co dzień jestem z mężem sama, ale mam ogromne wsparcie psychiczne od strony naszych dzieci, które mieszkają w Anglii. Rodzina odwiedziła nas w wakacje, więc mogliśmy spędzić razem dużo czasu. Najbardziej szkoda mi naszego wnuczka, który miał ze swoim dziadkiem wyjątkową więź. Nawet teraz gdy, Darek nie jest w najlepszej formie, oglądali razem filmy, jak dawniej. 

Obecnie czekamy na telefon z ośrodka rehabilitacyjnego w Krakowie. Być może już w październiku uda nam się wyjechać na 27-dniowy turnus. To dla Darka ostatnia szansa na odzyskanie sprawności. Nigdy się nie poddam, niezależnie od tego, co będą mówić lekarze. Błagam, z całego serca, pomóżcie mi zawalczyć o mojego ukochanego męża! Dziękuję za każdą wpłatę i wiarę w to, że nam się uda.

Marzena, żona Darka z rodziną

Wybierz zakładkę
Sortuj według