Jeden skok do wody - złamane całe życie. Dawid potrzebuje naszej pomocy!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
4 dni do końca
Wsparło 97 osób
3 741 zł (9,18%)
Brakuje jeszcze 37 004 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
zakup wózka inwalidzkiego i rehabilitacja - jedyna szansa na sprawność

Dawid Koszczuk, 23 lata

Nowa Wieś Ełcka, warmińsko-mazurskie

Uszkodzenie rdzenia kręgowego – stan po wypadku

Rozpoczęcie: 12 Czerwca 2019
Zakończenie: 12 Grudnia 2019

To był upalny sierpniowy dzień. Dawid pojechał ze znajomymi nad jezioro. Chciał ochłodzić się, popływać… Skoczył do wody na główkę. Ta jedna chwila zmieniła całe jego życie. Dno było zbyt blisko… Dawid nagle przestał czuć swoje ciało. Zaczął tonąć. Wyciągnęli go koledzy, przerażeni wezwali karetkę.

Od mostka w dół Dawid był całkowicie sparaliżowany. Złamał dwa kręgi. Odłamki kręgosłupa wbiły się w rdzeń kręgowy. Doszło do trwałego uszkodzenia.

W szpitalu w Ełku Dawid usłyszał diagnozę „porażenie czterokończynowe”. Od tego czasu nic już nie jest jak dawniej.

Dawid Koszczuk

"Nie miałem wtedy jeszcze 18 lat - wspomina tamte straszne chwile Dawid.. Byłem u progu dorosłości - młody, zdrowy… Miałem plany, marzenia, wyobrażenia o tym, jak będzie wyglądać moje życie. Nie było w nim inwalidzkiego wózka, kalectwa, bycia zdanym na pomoc innym. Nie umiałem sam się ubrać, umyć, nakarmić, skorzystać z toalety. Za chwilę miałem osiągnąć pełnoletniość, w świetle prawa stać się dorosły. Tymczasem fizycznie znów stałem się dzieckiem. Było ciężko, bardzo.

W Ełku nie mogli mi pomóc. Karetką przewieziono mnie do większego szpitala w Białymstoku. Nie mogłem się ruszyć, tylko leżałem. Nie czułem bólu, tylko przeraźliwy strach... Wtedy jeszcze miałem nadzieję, że może lekarzom uda się coś zrobić, że odzyskam czucie i będę chodzić.

W nocy został założony mi wyciąg na głowę, który miał na celu wyprostowanie uszkodzonych kręgów. Rankiem, po prześwietleniu, okazało się, że to nie pomogło. Zapadła decyzja o operacji. Odłamki kręgosłupa wbiły mi się w rdzeń kręgowy. Nogi, ręce, ciało… Wszystko leżało bezwładnie. Leżałem i patrzyłem sufit. Niestety, wkrótce doszło do przesunięcia kręgu, trzeba było zrobić kolejną operację.

Dawid Koszczuk

W ciągu kilku tygodni zrzuciłem sporo na wadze – nieużywane mięśnie zaczęły zanikać. Z oddziału ortopedii po miesiącu przeniesiono mnie na oddział rehabilitacji i dopiero potem rozpocząłem walkę o powrót do jakiejkolwiek sprawności. Najpierw po prostu leżałem, a rehabilitanci przychodzili i zginali moje ręce, nogi… Widziałem, że ich dotykają, ale nie czułem absolutnie nic. Trzeba było sporo czasu, by rehabilitacja z biernej zamieniła się w czynną, żebym zaczął cokolwiek czuć.

Wypadek był w sierpniu. Ze szpitala wypisano mnie w grudniu. Nie potrafiłem wtedy praktycznie nic. Cały czas w szpitalu opiekowała się na mną rodzina, która musiała mi we wszystkim pomagać. Karmić mnie, myć, golić. Wszystko.

Po miesiącu udało mi się trafić na rehabilitację do szpitala w Ełku, gdzie uczyłem się na nowo jeść, ubierać się i korzystać z toalety. Po ukończeniu rehabilitacji na Narodowy Fundusz Zdrowia zostałem wypisany do domu. Wszystko uległo zmianie i przewartościowaniu… Również nasz dom, który musiał być przystosowany do wózka inwalidzkiego. To, razem, z moim leczeniem i rehabilitacją, pochłonęło ogromne pieniądze. Rodzice pracują na gospodarce, mam jeszcze czwórkę rodzeństwa - dwie siostry i dwóch braci. Nie mamy już skąd brać pieniędzy na moje leczenie.

Dawid Koszczuk

Od 5 lat wciąż robię, co mogę, by odwrócić skutki tego, co zdarzyło się tego koszmarnego dnia. Nie będę chodził, ale mogę być jak najbardziej samodzielny… Staram się żyć normalnie, studiuję infromatykę. Niestety, moje ciało wciąż odmawia posłuszeństwa… Dziś jestem sparaliżowany, jeżdżę na wózku inwalidzkim. Stwierdzono u mnie brak czucia od pasa w dół. Mam też niedowład rąk, nie mogę poruszać palcami, zaciskać ich na przedmiotach.

Bardzo potrzebuję rehabilitacji, bo tylko dzięki niej udało mi się odzyskać część sprawności w rękach. Najlepsze efekty przyniesie rehabilitacja na specjalnym turnusie dla osób niepełnosprawnych – będę tam rehabilitowany cały czas. Tylko ona sprawi, że ręce staną się sprawniejsze, a ja będę samodzielny. Jeśli zaniedbam rehabilitację – będę tylko leżał… Potrzebny jest też wózek inwalidzki – taki lekki, który można wsadzić do auta… To umożliwi mi normalne życie.

Za wszelką pomoc i okazane serce będę bardzo wdzięczny. Walczę o to, by jeden dzień nie przekreślił całego życia".

Ładuję...

14,33 zł

Adquesto

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
4 dni do końca
Wsparło 97 osób
3 741 zł (9,18%)
Brakuje jeszcze 37 004 zł
Wesprzyj Wesprzyj