

Makabryczny prezent na osiemnastkę – złośliwy nowotwór i amputacja❗️Pomocy❗️
Cel zbiórki: Zakup protezy, leczenie, rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Zakup protezy, leczenie, rehabilitacja
Aktualizacje
Denis nadal potrzebuje pomocy❗️
Drodzy Darczyńcy!
Wydarzyło się coś, na co tak długo czekaliśmy – Denis ma protezę! Bardzo się z tego cieszymy, bo to kolejny ważny krok w tej trudnej walce!
Początkowo była to proteza tymczasowa, a teraz mamy już nową, stałą. Wiemy jednak, że niedługo czeka nas wymiana leja, aby jeszcze lepiej dostosować ją do potrzeb syna. Jego noga jeszcze się zmienia m.in. ze względu na to, że opuchlizna się zmniejsza.

Teraz musimy się skupić na intensywnej rehabilitacji, którą mogliśmy rozpocząć dopiero niedawno. Przez długi czas było to niemożliwe. W nodze Denisa zrobił się krwiak, a on nie mógł nawet na niej stać! To było dla niego bardzo trudne... Na szczęście lekarze przepisali odpowiednie leki i nastąpiła poprawa. Dzięki temu syn mógł wrócić do ćwiczeń i walki o sprawność.

Choć pod względem fizycznym Denis czuje się coraz lepiej, to niestety i tak jest to dla niego bardzo trudny okres. Ma 18 lat i chciałby żyć tak jak jego rówieśnicy – wychodzić, spotykać się z innymi ludźmi, być aktywny. Widzę, że jest mu ciężko i bardzo chciałabym mu pomóc! Jednak to, co możemy teraz zrobić, to przeczekać ten trudny czas i kontynuować rehabilitację, wierząc, że będzie lepiej.
Nie mam słów, by wyrazić wdzięczność za Waszą dotychczasową pomoc! To naprawdę wiele dla nas znaczy... Jednak nasza walka jeszcze się nie kończy, dlatego proszę, zostańcie jeszcze z nami!
Mama Olena
Nowe informacje o stanie zdrowia Denisa❗️
Drodzy Darczyńcy,
w ostatnim czasie codzienność Denisa wypełniają częste wizyty u różnych specjalistów. Ciągle jeździmy na konsultacje i badania. Stan zdrowia syna wciąż musi być bacznie monitorowany, ale jesteśmy dobrej myśli!
Denis czuje się już dużo lepiej. To dla mnie ogromna ulga i nadzieja na jego powrót do zdrowia! Mój syn przeszedł już naprawdę wiele i wierzę, że ten trudny dla niego czas w końcu minie.

Teraz najważniejsza jest intensywna rehabilitacja i dalsze kontrolowanie stanu zdrowia Denisa. Regularne ćwiczenia i opieka specjalistów przynoszą efekty i pokazują, że syn ma szansę na odzyskanie choć namiastki swojego dawnego życia! Przed nim wciąż jednak długa i trudna droga…
Denis jest także po pierwszych przymiarkach protezy. Liczymy na to, że już niedługo będzie mógł zacząć z niej korzystać – to znacznie ułatwi jego codzienność i walkę o powrót do sprawności! Bez Waszej dalszej pomocy nie będzie to możliwe, dlatego proszę, nie przestawajcie wspierać mojego syna! Denis wciąż bardzo Was potrzebuje…
Olena, mama
Opis zbiórki
Do osoby, która czyta naszą historię. Proszę, mój syn wciąż żyje, wciąż tu jest. Nie pozwól, by nowotwór go zabił… Nasza historia zaczęła się rok temu. Denis był u babci w Polsce. Jeździł z kolegami w parku na hulajnodze. Przewrócił się. Trochę bolało go kolano, ale to przecież nic takiego. Ale tydzień potem znów doszło do urazu i tym razem ból stał się nie do wytrzymania.
Syn wrócił do domu i od razu udaliśmy się do lekarza. Zdjęcie rentgenowskie wykazało guza, a biopsja potwierdziła, że to kostniak zarodkowy — łagodny, niezłośliwy nowotwór kości. Odbyła się operacja, guz został usunięty, dziura zamknięta tkanką kostną. Miała obrastać mięśniami. Ale 3 miesiące później kontrola wykazała, że guz wrócił…
Kazano nam szukać chirurga-onkologa. Potem znów wysłano na biopsję, która potwierdziła diagnozę. Kolejna operacja, potem rehabilitacja. Niby wszystko było dobrze, zaczynaliśmy oddychać z ulgą. 2 dni przed zakończeniem rehabilitacji na kolanie Denisa pojawił się ogromny krwiak.

„Może gdzieś przeciążył nogę”, „może gdzieś niefortunnie stanął”? Te pytania zadawaliśmy z nadzieją, która szybko została brutalnie zdeptana. Krwiak został wyssany, miał się zagoić i dalej mieliśmy kontynuować rehabilitację. Tak zrobiliśmy, ale nic się nie goiło. Noga spuchła, kolana nie szło wyprostować, nie wspominając o bólu, jaki czuł mój syn…
Zrządzeniem losu przez odległość do szpitala musieliśmy pewnego dnia rehabilitować się w innym miejscu. Lekarze w Charkowie zgodzili się przyjąć Denisa, ale powiedzieli, że najpierw muszą go sami zbadać. Do dzisiaj pamiętam, jak szybko zbladł lekarz na informację, że mój syn od 8 miesięcy nie może zgiąć nogi.
Wykonano MRI z kontrastem. Guz znowu tam był… W trybie pilnym pojechaliśmy do Lwowa na MRI, TK, na wszystkie możliwe badania. Z Kijowa przyszła wstępna odpowiedź, że lekarze spodziewają się najgorszego – złośliwego raka kości. Nie mogłam w to uwierzyć! JAK? NO JAK?! Denis miał 5 biopsji, każda potwierdziła kostniak zarodkowy. Jak to możliwe, że teraz MA RAKA?!

Przyjechaliśmy do Polski, do szpitala we Wrocławiu. Ciężko było coś ustalić, ale lekarze zauważyli malutkie przerzuty, a przecież niezłośliwy nowotwór ich nie daje… Z miejsca wysłali nas na biopsję do Warszawy. I tam usłyszałam wyrok na moje dziecko – kostniakomięsak.
Płakałam. Nie wiedziałam, co mam robić! Diagnoza przeszła z niezłośliwej na wyrok śmierci! Co gorsza, pierwszy cykl chemioterapii pogorszył sytuację. Guz szybko rósł, a razem z nim jeden z przerzutów – można było go wyczuć pod skórą! Po rezonansie wysłali nas do domu. W tym czasie najgorsza była niewiedza. Przez 5 dni umierałam powoli każdego dnia, aż zadzwonił lekarz – „Pilnie jedźcie do Warszawy! Amputacja powinna się odbyć natychmiast!”
Odbyła się 30 grudnia. Nowy rok mój syn zaczął z jedną nogą, 10 dni później miał 18 urodziny. Nie tak powinny wyglądać… Po operacji lekarze zmienili chemioterapię i jesteśmy w tracie 4. cyklu. Denis źle to znosi, a ja mogę tylko obiecać mu, że będzie dobrze. Ale już sama nie wiem, czy go okłamuję. Proszę, pomóż nam. Pomóż mi uratować mojego syna, dopóki nie jest za późno…
Olena, mama
- 200 zł
Powodzenia!
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa35 zł