
Stwardnienie rozsiane niszczy moje życie... Błagam, pomóż mi zatrzymać chorobę❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
2 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Mam na imię Diana. Choruję na chorobę autoimmunologiczną – stwardnienie rozsiane. Jest to choroba przewlekła, która w każdej chwili może doprowadzić moje ciało do niepełnosprawności. Stwardnienie rozsiane „wędruje” po ciele: nie da się przewidzieć, gdzie nastąpi kolejne zaostrzenie.
Może zarówno objawić się w nerwie wzrokowym, ręce lub nogach, ale też w ogólnie pogorszonej koordynacji ruchowej lub utracie czucia.
Każde zaostrzenie jest nieprzewidywalne, dlatego ważne jest, aby rozpocząć leczenie jak najwcześniej, aby zminimalizować ryzyko i utrzymać jak najwięcej zdolności i sprawności. Dlatego potrzebuję terapii modyfikującej przebieg choroby. Ta terapia jest droga, a bez niej stan będzie się stopniowo pogarszać...
Wszystko zaczęło się już w okresie dzieciństwa. Wtedy jednak nikt nie podejrzewał, że objawy wskazują na tak okrutną diagnozę... Jako dziecko odczuwałam silne bóle głowy, które utrzymywały się przez dwa lata. Później ból ustał samoistnie... Od 2019 do 2024 roku ponownie miałam te same objawy, ale nie zwracałam na nie większej uwagi, tłumacząc je stresem i zmęczeniem związanym z nauką.
Pod koniec 2024 roku ból był na tyle silny, że utrudniał mi codzienne funkcjonowanie. Mocno już wtedy zaniepokojona udałam się do lekarza. Po wykonaniu rezonansu magnetycznego mózgu i rdzenia kręgowego zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane.

Gdy usłyszałam, co mi jest, pobladłam. Miałam tyle marzeń i planów na to, jak bedzie wyglądało moje życie. W jednej chwili całe moje wyobrażenie o przyszłości legło w gruzach...
Lekarze zatrzymali mnie w szpitalu w celu załagodzenia zaostrzenia. Przez jakiś czas czułam się odrobinę lepiej. Rok później nastąpiło jednak kolejne zaostrzenie: ponownie trafiłam do szpitala, otrzymałam miesięczną kurację tabletkami jako kontynuację leczenia, ale 10 dni po zakończeniu hospitalizacji choroba znów zaatakowała, tym razem wzrok.... Znów spędziłam kilka dni w szpitalu, aby ustabilizować swój stan.
Stwardnienie rozsiane jest nieprzewidywalne i następnym razem może zaatakować inną część ciała – na przykład powodując zaburzenia czucia, koordynacji lub wzroku. Lekarze wyjaśniają, że leczenie należy rozpocząć jak najszybciej po otrzymaniu diagnozy, aby organizm nie zniszczył własnych komórek i nie doprowadził do niepełnosprawności w przyszłości. Ze względu na wysoki koszt leczenia niestety jeszcze go nie zaczęłam... Strasznie się boję, że nie starczy mi czasu, by powstrzymać chorobę... Wiem jednak, że środków na pewno mam zbyt mało!
Dlatego bardzo proszę o pomoc. Każde wsparcie przybliża mnie do możliwości spowolnienia choroby i zachowania zdolności widzenia, poruszania się i prowadzenia samodzielnego życia.
Diana
- leomaluch100 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
Pan Bóg ma Was w swojej opiece ❤️
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł