NIE PARÓWY ZBIERAJĄ DLA MARCELKA

Agata Łyzińska
organizator skarbonki

Cześć! Nazywam się Agata, choć pewnie większość zna mnie jako AGACIASTAAA. Co miesiąc na moim instagramie organizuję razem z Wami - ludźmi o złotych sercach akcje charytatywne. 
Tym razem MUSIMY pomóc temu wojownikowi. 

Tu nie chodzi o duże kwoty. Wpłać tyle ile jesteś w stanie. Działamy na dużą skalę, więc naprawdę każda złotówka jest na wagę złota! Dziękuję, że tutaj jesteś, a teraz OGIEEEEEEŃ!

Tutaj fragment historii naszego małego bohatera:

"Wytrzymaj synku, bądź silny, walcz. Całe życie jest przed Tobą... Mama i tata nie pozwolą, by stało Ci się coś złego. Marcelku, nie poddawaj się... Jeśli Ciebie zabraknie, dla nas też skończy się życie...

Gdzie jest sprawiedliwość, gdy tak paskudny nowotwór atakuje małe dziecko? Rozsiewa się po bezbronnym organizmie, torturuje, zadaje niewyobrażalny ból… Ile jest w stanie znieść serce rodzica, nim żal rozerwie je na strzępy? My już wiemy, że nasze serca zniosą wiele. Posklejamy je miłością do synka i zrobimy wszystko, by rak nie odebrał nam Marcelka… Bardzo prosimy bądź z nami w tej najtrudniejszej walce w życiu. W walce o życie…

Marcelek w styczniu skończył roczek. Jest jeszcze taki malutki, a już tak wiele przeszedł… To nasze pierwsze, wyczekane i wytęsknione dziecko. Chociaż ciąża przebiegała wzorowo, Marcelek od początku miał problemy zdrowotne: alergia pokarmowa i skórna, problemy z brzuszkiem, ulewanie. Byliśmy pod stałą opieką specjalistów, pobyty w szpitalu, USG i wiele innych badań. W końcu trafiliśmy do profesora w Łodzi. Podejrzewał atopowe zapalenie skóry, dostaliśmy skierowanie do szpitala na dokładne badania, by wykluczyć alergię. Dwa tygodnie wcześniej zdarzyło się jednak coś, co wszystko zmieniło…


Marcel uderzył się w główkę, dosyć lekko, nawet mocno nie płakał. Moglibyśmy zapomnieć o tym zdarzeniu, gdyby tydzień później na oczku nie pojawił się siniak. Najgorsze było to, że jedno z oczek nagle miało wytrzeszcz! Podczas wizyty w Łodzi profesor zajął się tymi objawami. Seria badań, poważne miny lekarzy, coraz więcej niepokojących informacji i narastający w nas strach… To był początek końca naszego spokojnego życia, które wkrótce zmieniło się w horror…

Wierzymy, że Marcel wytrzyma wymioty, biegunki, wybroczyny, spadki nastroju oraz kolejne dawki chemii, radioterapię, operację i immunoterapię. Że przezwycięży nieopisany strach. Jesteśmy przy nim każdego dnia w każdej minucie… Dzisiaj już jednak wiemy, że sami nie jesteśmy w stanie uratować naszego synka.

Marcelek jest w trakcie chemioterapii. Jesteśmy po 4 cyklu, a między podaniami wychodzimy do domu, gdzie synek odpoczywa i zbiera siły. Marcel na razie czuje się dobrze, dzielnie znosi chemię. Planowo ma dostać 8 podań, ale możliwe, że będzie ich więcej. Potem radioterapia, megachemia, przeszczep szpiku. Na koniec immunoterapia — to leczenie, które pozwoli ostatecznie pokonać nowotwór i zmniejszy ryzyko nawrotu! Problem w tym, że leczenie przeciwciałami anty-GD2 nie jest refundowane…

Przypadek Marcelka jest niezwykle trudny, dlatego, by dać mu największą szansę na przeżycie, chcemy jechać na immunoterapię do Niemiec. Tam mają największe doświadczenie w leczeniu tego typu przypadków! Niestety, koszt terapii, koszt życia naszego dziecka, jest gigantyczny… Otrzymaliśmy kosztorys na blisko 1,5 mln złotych, ale te koszty jeszcze prawdopodobnie wzrosną."


"

Wsparli

6 zł

Anonimowa Pomagaczka

20 zł

#nieparówy

5 zł

Multikino

9 zł

Anonimowa Pomagaczka

5 zł

Anonimowy Pomagacz

#nieparówa
15 zł

Anonimowy Pomagacz

Pokaż więcej

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
Wsparło 341 osób
2 489,55 zł (82%)