
Miał wrócić do domu zdrowy, a ledwo przeżył... Pomóż tacie dwójki dzieci wrócić do sprawności!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
To miał być planowany zabieg kręgosłupa, po którym mąż wreszcie miał pozbyć się bólu… Nikt z nas nie przypuszczał, że rutynowa procedura zmieni się w walkę o życie, zakończoną dwiema operacjami jednego dnia, masowym krwotokiem i śpiączką...
Niewiele brakowało, bym została wdową, a nasi dwaj synowie, wówczas w wieku 9 i 10 lat, stracili ojca…
Staś to cudowny, zawsze pełen energii człowiek. Od zawsze był głównym oparciem naszej rodziny, ciężko pracował i dbał o to, by dzieciom niczego nie brakowało. Szczęśliwy mąż i ukochany tata. Szedł do szpitala pełen nadziei na powrót do zdrowia. Niestety, podczas operacji doszło do przecięcia tętnicy biodrowej…
Pamięta tylko chwilę po wybudzeniu: poczuł potworny, rozrywający ból. Zdążył zgłosić to lekarzowi i... stracił przytomność.

Zaczęła się dramatyczna walka o jego przeżycie. Tego samego dnia ponownie trafił na stół operacyjny. Stracił ogromną ilość krwi. Aby ratować organizm przed całkowitą zapaścią, męża wprowadzono w stan śpiączki farmakologicznej. Spędził w szpitalu 10 wykańczających dni, z czego większość na Oddziale Intensywnej Terapii.
Uszkodzona tętnica, mimo zszycia, wciąż nie funkcjonowała prawidłowo. Tydzień po powrocie do domu noga Stasia mocno spuchła. Trafił na SOR, a stamtąd bezpośrednio na chirurgię naczyniową, gdzie przeszedł kolejną operację – wszczepienie by-passu.
To był dla mnie czas niewyobrażalnego koszmaru. Rozrywałam się między szpitalami, ciągłym strachem o życie męża, a opieką nad dwójką małych dzieci, które w domu płakały i pytały, czy tata przeżyje. Musiałam być silna dla nich, choć sama pękałam w środku...
Niestety, to nie był koniec naszych cierpień. Trzy dni po operacji naczyniowej u Stasia wystąpiły objawy niedrożności przewodu pokarmowego. Nie mógł nic jeść i nieustannie wymiotował.
Badania ujawniły kolejne powikłania. 29 czerwca 2026 roku poddano go natychmiastowej operacji brzucha: uwolniono zrosty w jamie brzusznej, zszywano przetokę pęcherza moczowego oraz założono drenaż. Na dodatek w trakcie tego wycieńczającego leczenia doszło do ciężkiego zakażenia rany pooperacyjnej…
Obecnie Staś jest w bardzo złym stanie fizycznym. Ma założony cewnik, a jego głęboka rana brzucha z trudem się goi. Ból nie pozwala mu nawet dłużej siedzieć. Jego sprawność ogranicza się do zrobienia kilku kroków po pokoju – na zewnątrz może poruszać się wyłącznie na wózku inwalidzkim.
Mój mąż bardzo chce żyć. Pragnie wyzdrowieć, stanąć na własnych nogach i wrócić do naszego dawnego, spokojnego życia. Jednak odbudowa tak poturbowanego organizmu po tylu operacjach wymaga ogromnych nakładów finansowych – na kosztowne leki, specjalistyczne opatrunki, stałe konsultacje lekarskie i intensywną, prywatną rehabilitację.
Sami, po tym wszystkim, co nas spotkało, nie damy rady dźwignąć tak gigantycznych kosztów. Dlatego z całego serca prosimy Was o wsparcie. Każda wpłata, każde dobre słowo i każde udostępnienie tej zbiórki dają nam nadzieję, że ten koszmar wreszcie się skończy, a moi synowie odzyskają dawnego, uśmiechniętego tatę.
Z góry dziękuję za każdy gest serca!
Anna, żona
- Anna10 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- 30 zł
- Oskar6,50 zł
- Wpłata anonimowaX zł