Zbiórka zakończona
Dominik Raczkowski-Marynowski - zdjęcie główne

Rodzice Dominiczka zginęli w wypadku, on sam cudem przeżył❗️Bardzo potrzebna pomoc!

Cel zbiórki: leczenie i koszty z tym związane, pomoc w trudnej sytuacji

Zgłaszający zbiórkę:
Dominik Raczkowski-Marynowski, 11 lat
Tczew, pomorskie
Stan po wypadku komunikacyjnym - porażenie czterokończynowe, przerwany rdzeń kręgowy na wysokości szyi
Rozpoczęcie: 21 marca 2024
Zakończenie: 21 maja 2024
117 087 zł(110,06%)
Wsparły 3024 osoby

Cel zbiórki: leczenie i koszty z tym związane, pomoc w trudnej sytuacji

Zgłaszający zbiórkę:
Dominik Raczkowski-Marynowski, 11 lat
Tczew, pomorskie
Stan po wypadku komunikacyjnym - porażenie czterokończynowe, przerwany rdzeń kręgowy na wysokości szyi
Rozpoczęcie: 21 marca 2024
Zakończenie: 21 maja 2024

Opis zbiórki

Gdy wsiadali do samochodu, miał jeszcze mamę, tatę i bezpieczny dom. Był zdrowym, kochanym przez bliskich 2-letnim dzieckiem. Sekunda – tyle wystarczyło, by stracił wszystko. Ciężarówka staranowała samochód, którym jechała cała rodzina Dominika.

Mama Dominika zginęła na miejscu. Jej partner w szpitalu. Dominik miał pękniętą czaszkę, krwiaka mózgu, stłuczenie płuc. Doznał porażenia czterokończynowego. Pękł mu rdzeń kręgowy. Był w stanie krytycznym.

Dominik Raczkowski-Marynowski

Krzysztof Raczkowski, dziadek Dominika: 10 października 2014 roku był najpiękniejszym dniem w naszym życiu. Nasza starsza córka urodziła syna. Zostaliśmy dziadkami zdrowego, szczęśliwego maluszka. Z dumą patrzyliśmy, jak rośnie, siada, stawie pierwsze kroczki. Wszystko to nagle się zmieniło. Jedna tragiczna chwila całkowicie odmieniła nasze życie!

12 kwietnia 2016 roku samochód, którym jechała moja rodzina, zderzył się czołowo z ciężarówką. W wypadku zginęła moja córka Justyna oraz jej partner. W chwili śmierci miała tylko 19 lat… Moja druga córka doznała ciężkich obrażeń. Tak samo malutki Dominik…

Dominik Raczkowski-Marynowski

Wiadomość o wypadku spadła na nas jak grom z jasnego nieba… Nie wierzyliśmy w to, co się stało. Nigdy się z tym nie pogodzimy. Przepłakaliśmy całą noc… Dominik został przewieziony helikopterem do szpitala. Długo walczył o życie. Umieraliśmy ze strachu, że stracimy też jego, tak jak naszą córeczkę...

Mimo że wnuczek siedział zapięty w foteliku, do szpitala trafił nieprzytomny, z pękniętą czaszką, krwiakiem w głowie i na kręgosłupie oraz licznymi złamaniami. Dominik doznał urazu wielonarządowego. Ma przerwany rdzeń kręgowy na wysokości szyi – między kręgami ma przerwę długości 10 mm. Przeszedł szereg operacji, ratujących życie… Gdy go zobaczyliśmy, był nie do poznania. Ledwo widoczny spod bandaży, respiratora, kabli urządzeń, utrzymujących go przy życiu.

Od momentu wypadku zajmujemy się z żoną Dominikiem, bo strasznie go kochamy. Poza tym kto, jak nie my? Ma tylko nas – dziadka i babcię. Dominik jest jedynym, co zostało nam po córce…

Dominik Raczkowski-Marynowski

W szpitalu w Gdańsku nasze 1,5 roczne słoneczko przeszło operację usunięcia krwiaka głowy. Później były kolejne operacje ratujące jego życie... Wnuczek przez wiele miesięcy karmiony był dojelitowo przez sondę, nie potrafił również samodzielnie oddychać. Początkowo lekarze nie dawali mu szans… Stwierdzono u niego porażenie kończyn dolnych, niedowład kończyn górnych... Nie mogliśmy zrozumieć, dlaczego to wszystko się stało. Dlaczego straciliśmy córkę, a ta mała istotka, która jeszcze wczoraj była pełna życia – dziś nie może nawet poruszać paluszkami!  Dla nas to był szok...

Po 1,5-rocznym pobycie w szpitalach, licznych operacjach i zabiegach nasz ukochany wnuczek jest z nami, ale wymaga stałej opieki i codziennej rehabilitacji. Miesięczny koszt leczenia to około 3 tysiące złotych... Do tego turnusy rehabilitacyjne, dwa tygodnie turnusu to koszt 15 tysięcy złotych. Prywatni fizjoterapeuci, którzy przychodzą do domu, to koszt około 2 500 złotych miesięcznie. Specjalistyczne sprzęty takie jak wózek, pionizator, ortezy są niestety też bardzo drogie, a Dominik bardzo szybko z nich wyrasta. Codziennie potrzebne są także maści, opatrunki, leki – wszystko to bardzo mocno obciąża nasz budżet. Tym bardziej, że tylko ja pracuję, żona opiekuje się Dominikiem - niepełnosprawne dziecko wymaga pomocy we wszystkim.

Dominik Raczkowski-Marynowski

Minęło już 8 lat od tego feralnego dnia... Każdy dzień to dla nas walka o Dominika, o jego samodzielność. Jedyny cel, jedyny sens życia, jakie teraz z żoną mamy, to poprawa stanu zdrowia naszego wnuczka. Robimy, co możemy. Nie sądziłem, że będę musiał znów prosić o pomoc… Ale nie mam wyjścia.

Naszym marzeniem jest patrzeć na naszego radosnego wnuczka bawiącego się z kolegami i koleżankami… To, że żyje, to cud… Proszę – spraw dla nas kolejny. Każda złotówka się liczy, bo to ona przyczynia się do tego, żeby Dominik mógł być kiedyś samodzielny, kiedy i nas zabraknie...

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Dominik Raczkowski-Marynowski dalej walczy o zdrowie. Wesprzyj aktualną zbiórkę.

WesprzyjWesprzyj