
W jeden dzień runął nasz cały świat - nasza córeczka walczy o życie❗️BŁAGAMY o pomoc❗️
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, terapie, dojazdy
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, terapie, dojazdy
Opis zbiórki
Nigdy nie sądziłam, że będę musiała prosić obcych ludzi o pomoc w walce o życie mojego dziecka. Dziś jednak nie mam już innego wyboru. Dominika ma zaledwie 5 lat. To moja ukochana córeczka, pełna życia, uśmiechu i dziecięcej radości. Od września miała rozpocząć zerówkę. Jeszcze niedawno nasze największe zmartwienie stanowiło to, jak poradzi sobie w nowym etapie życia. Dziś jest zupełnie inaczej...
W czerwcu zaczęły pojawiać się u Dominiki problemy z zachowaniem, w tym agresja. Rozpoczęliśmy diagnostykę w kierunku ADHD. Badania w poradni potwierdziły ADHD. Nikt jednak nie skierował nas na dodatkową diagnostykę neurologiczną.
3 sierpnia 2026 roku nasze życie zatrzymało się w jednej chwili. Dominika jak zwykle poszła do przedszkola. Nagle zaczęła się przewracać i dziwnie zachowywać. Pani dyrektor zadzwoniła do mnie, prosząc, abym natychmiast po nią przyjechała. Kiedy ją zobaczyłam, ledwo mogła chodzić, trudno było ją zrozumieć, a lewa strona ciała przestała być jej posłuszna.
Pomyślałam tylko: udar.

Zabrałam ją do domu i natychmiast zadzwoniłam pod 112. Karetka na sygnale zabrała nas do szpitala we Wrocławiu. Rezonans magnetyczny wykazał zmianę w mózgu. Jeszcze tego samego dnia wykonano tomografię głowy pod narkozą, z kontrastem. Następnego dnia usłyszałam wiadomość, której żadna mama nigdy nie chciałaby usłyszeć: podejrzenie guza pnia mózgu.
Stan Dominiki bardzo szybko się pogarszał. Pojawił się ogromny obrzęk, dlatego lekarze podali jej bardzo wysokie dawki sterydów. Zalecono nam natychmiastowe leczenie w Warszawie, gdzie znajduje się specjalistyczny ośrodek i lekarze mający doświadczenie w leczeniu tego rodzaju guzów.
Trzeciego dnia Dominika została przetransportowana karetką z Wrocławia do Warszawy. 12 sierpnia wykonano biopsję. Czekaliśmy na wynik, modląc się o cud. Niestety, 21 sierpnia usłyszeliśmy najgorszą wiadomość. Biopsja potwierdziła glejaka IV stopnia – złośliwego guza mózgu. Zawalił się nasz cały świat...

22 sierpnia wyszliśmy na przepustkę do domu. Po 3 dniach Dominika zaczęła ciężko oddychać, mówiła, że kłuje ją w klatce piersiowej. Natychmiast zabrałam ją do najbliższego szpitala – w Jaworze. Na miejscu zrobiono badania, które wykazały stan zapalny i bardzo złą saturację. Po dwóch godzinach przetransportowano nas do szpitala we Wrocławiu. Wykonano tomograf, który wykazał, że obrzęk się powiększył. Zwiększono dawkę sterydów i na drugi dzień skierowano nas na oddział onkologiczny w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.
W tym tygodniu mamy rozpocząć radioterapię. Guz uznano za nieoperacyjny z uwagi na jego trudne umiejscowienie. Radioterapię zaplanowano na 16 dni. Po tym czasie lekarze ocenią, czy nowotwór zareagował na leczenie. Jeśli nie – konieczne będzie wdrożenie chemioterapii. Dominika wciąż nie odzyskała sprawności. Porusza się na wózku.
A ja nadal nie potrafię wyjść z szoku, bo jako mama chciałabym móc wciąć chorobę na swoje barki. Zamienić się z nią miejscami. Zrobić wszystko, żeby znowu mogła beztrosko się śmiać, bawić i wrócić do swojego dziecięcego świata. Niestety nie mogę tego zrobić... Świat tak nie działa. Mogę jednak zrobić wszystko, aby zapewnić jej najlepszą możliwą pomoc i leczenie.

Przez chorobę córki straciłam pracę. Całe nasze życie zostało podporządkowane walce o Dominikę. W domu czekają na nas jeszcze dwójka dzieci – Marysia, 9 lat, i Szymon, 7 lat. W tych najtrudniejszych chwilach ogromnie pomaga nam rodzina, ale koszty związane z leczeniem z każdym dniem są coraz większe.
Dlatego dziś błagam Was o pomoc. Potrzebujemy środków na leczenie i wszystko, co jest związane z codzienną walką o zdrowie Dominiki – leki, suplementy, dojazdy do Warszawy, pobyt, specjalistyczną opiekę oraz codzienne potrzeby naszego dziecka.
Nie wiemy, co przyniosą kolejne dni. Wiemy tylko jedno – nie możemy się poddać. Każda złotówka ma dla nas ogromne znaczenie. Dla kogoś może być to niewielka kwota. Dla Dominiki może oznaczać kolejną możliwość leczenia, kolejny dzień walki, kolejną nadzieję.
Z całego serca dziękuję każdej osobie, która zatrzyma się przy naszej historii, wpłaci choćby złotówkę lub udostępni zbiórkę.
Ewa – mama Dominiki
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa50 zł