Zbiórka zakończona
Dorota Grandt - zdjęcie główne

Wstrząsająca historia przeplatana śmiercią i miłością. Ratujmy życie Doroty❗️

Cel zbiórki: 3-miesięczne leczenie białaczki nierefundowanym lekiem

Zgłaszający zbiórkę:
Dorota Grandt, 62 lata
Gdańsk, pomorskie
Ostra białaczka szpikowa
Rozpoczęcie: 2 lutego 2021
Zakończenie: 3 marca 2021
2704 zł(0,94%)
Wsparły 94 osoby

Cel zbiórki: 3-miesięczne leczenie białaczki nierefundowanym lekiem

Zgłaszający zbiórkę:
Dorota Grandt, 62 lata
Gdańsk, pomorskie
Ostra białaczka szpikowa
Rozpoczęcie: 2 lutego 2021
Zakończenie: 3 marca 2021

Opis zbiórki

Pochowałam już syna, teraz na raka umiera moja córka… To ja powinnam umrzeć przed nimi, żaden rodzic nie powinien chować swoich dzieci! Widno śmierci wisi nad naszą rodziną, a cierpienie wpływa przez każdą szparę w drzwiach. Chcemy je wygonić, raz na zawsze, jednak los nie jest łaskawy… Bardzo proszę o pomoc dla mojej córki. Ma małego rodzinę, dla której musi żyć!

Od dawna patrząc na nieszczęścia ludzi, zastanawiam się nad sensem naszego życia. Skończyłam 80 lat i to pytanie ciągle tkwi w moich myślach. Najpierw szczęśliwe dzieciństwo, radosna młodość, ale później już schodki pod górę. Praca, obowiązki, zmartwienia, problemy i znów trochę radości – narodziny dzieci. Najpierw dziewczynka, później chłopczyk – zdrowe, ładne, grzeczne, zdolne. I ta obawa (jak każdej matki) oby nic złego ich nie spotkało. Spotkało – niestety... 

W wieku 24 lat, u progu dorosłego życia, zachorował syn na straszną, nieuleczalną do dziś chorobę – stwardnienie rozsiane. Patrzyłam codziennie, jak słabnie w oczach, ale próbuje walczyć różnymi sposobami ze swoją niemocą. Na próżno. Choroba postępowała nieubłaganie. Przestał pracować, chodzić, później nawet poruszać nogami i na koniec mówić. Męczył się 18 lat. Wcześniej pełen pomysłów, planów – gasł z dnia na dzień. 

W tym czasie przeżyłam śmierć męża, który odszedł na raka płuc i ostatnie 10 lat mieszkałam z synem sama. Zmarł, mając zaledwie 42 lata. Córka założyła swoją rodzinę, urodziła zdrowego synka. Miałam nadzieję, że choć ona będzie szczęśliwa! Niestety, widmo śmierci kolejny raz pokazało swoją moc - krótko później, także w wieku 42 lat, mąż Doroty zmarł nagle na zawał serca.

Dorota Grandt

Moja córka dzielnie walczyła z przeciwnościami losu, nigdy się nie skarżyła, choć różne dolegliwości dawały jej się we znaki coraz częściej. W październiku 2020 r. z powodu coraz mocniejszych bólów głowy musiała poddać się poważnej operacji – usunięcia oponiaka mózgu. Operacja się udała, ale po wyjściu ze szpitala, już w domu bardzo źle się czuła, pojawiła się dziwna wysypka, bóle pleców, później brzucha. Dorotka była słabła i cierpiała.

Pani doktor skierowała ją do szpitala na Oddział KOR UCK w Gdańsku. Bardzo szybko zdiagnozowano ostrą białaczkę szpikową FLT3. Kolejny cios. Mój Boże! Dlaczego, dlaczego znów? Od listopada przebywa w szpitalu UCK na Oddziale Intensywnego Leczenia Hematologicznego z nadzieją, że będzie lepiej. Niestety – nie jest lepiej. Diagnoza – wznowa choroby podstawowej. Na razie znów chemia. 

W zaświadczeniu lekarskim z dnia 26.01 z bijącym sercem przeczytaliśmy: „Stan chorej wymaga rozpoczęcia leczenia nierefundowanym lekiem. Kosz miesięcznej terapii - 90 000 zł”. W tym samym wypisie informacja o tym, że lek trzeba przyjmować przynajmniej przez 3 miesiące, a jeśli nastąpi remisja - konieczny będzie pilny przeszczep szpiku!

Trwa szukanie dawcy szpiku dla mojej córki. Czy się powiedzie? W tej chwili ważne są pieniądze na lekarstwo, którego cena przekracza nasze możliwości. Jedyna nadzieja, że pomogą nam w tym krewni, przyjaciele i ci, którzy mają dobre serca. Wierzę mocno, że tym razem wraz z ludźmi dobrej woli, którzy czytają moje zwierzenia i gorącą prośbę, uda nam się uratować moją jedyną kochaną Dorotkę. 

Tak sobie marzę, abym w ostatniej chwili mojego życia zobaczyła ją zdrową, uśmiechniętą i szczęśliwą. Aby potrzymała mnie za rękę i powiedziała: „nie martw się mamuś, śpij spokojnie, będę o Tobie jeszcze długo myślała”. Wtedy może uwierzyłabym, że moje życie jednak miało sens. Wszystkim, którzy zechcą przychylić się do naszej prośby o wsparcie – z góry serdecznie dziękujemy. 

Mama Doroty, syn, synowa, Darek i ukochany wnuczek

Wpłaty

Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj