Panna młoda z oddziału onkologii

Zbiórka na cel: leczenie onkologiczne - immunoterapia w CHIPSA Hospital
Zbiórka zakończona
Dorota Lisiczko
Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 6 540 osób
143 579 zł (100,37%)

Dorota, 31 lat

Chłoniak limfoblastyczny B-komórkowy

Świerzno, zachodniopomorskie

Rozpoczęcie: 20 Lutego 2017
Zakończenie: 24 Marca 2017

Wszystko było już gotowe. 4 czerwca – data zaklepana w urzędzie. Zaproszenia wysłane do gości, ułożone weselne menu. W szafie wisiała biała sukienka, czekały pantofelki i welon. Ślubu jednak nigdy nie było. Między Nią a Niego wszedł podstępnie ten trzeci – rak…

2016 rok miał być najpiękniejszym rokiem w ich życiu – tym, w którym Dorota przyjmie nazwisko Grzesia, w którym zaczną wspólną drogę, od teraz i na zawsze. Tymczasem był rokiem, w którym zamiast patrzeć z uśmiechem w przyszłość wspólnie płakali, bojąc się, czy ta przyszłość w ogóle nastąpi. Zamiast być panną młodą Dorota stała się młodą pacjentką oddziału onkologicznego. Zamiast białej sukni były białe kitle lekarzy, zamiast weselnej sali korytarze szpitala. Zamiast chwil spędzonych z mężem – samotność, tygodnie spędzane w izolatce w towarzystwie kroplówki. Zamiast łez szczęścia był płacz z bezsilności i strachu. Zamiast welonu na pięknie ufryzowanych lokach – wypadające garściami włosy i chusta na łysej głowie. Zamiast życzeń pomyślności na nowej, wspólnej drodze życia dziś jest walka o to, by to życie trwało.

Wrzesień 2015 roku. Dorotę, przyszłą pannę młodą, zaczyna boleć biodro. Na początku jest pewna, że to przemęczenie, przeforsowanie. Jest w końcu w ciągłym ruchu – pracuje jako doradca zawodowy osób niepełnosprawnych, działa w wolontariacie, planuje ślub. Wulkan energii – uśmiechają się znajomi, gdy mają opisać Dorotę. Niepoprawna optymistka, z uśmiechem od ucha. Ból jednak coraz częściej ściera ten uśmiech z twarzy jak gumka do mazania; tępy, przeszywający, jest jak niechciany towarzysz, który nie chce odejść. Gdy środki przeciwbólowe nie działają, Dorota idzie do ortopedy. Lekarz nawet jej nie bada, na postawie samej rozmowy stwierdza zapalenie stawów i zapisuje antybiotyk. Dorota wraca do domu, pewna, że ból wkrótce minie. Nie mija. Gdy po dwóch tygodniach do bólu biodra dochodzi ból nerek, Dorota zaczyna podejrzewać, że antybiotyk narobił więcej szkód niż pożytku. Jedzie do szpitala. Lekarze stwierdzają niewydolność nerek, niepokoi ich też poziom wapnia w krwi Doroty. Każą prześwietlić kości. Są w nich takie zmiany, jakby były wielokrotnie złamane, ale do złamania nigdy przecież nie doszło. Badania obrazowe, morfologia, prześwietlenia, pobranie szpiku… Gdy Dorota dostaje do ręki wynik badania, kartka niemal wypada jej z rąk.

80% jej szpiku kostnego jest zajęte przez komórki nowotworowe.




Nie wierzy. Przecież trafiła tu, bo bolała ją noga… A tu rak? Słowo, które jak żadne inne kojarzy się ze śmiercią, z bólem, beznadzieją, z powolnym trawieniem ciała przez chorobę, z umieraniem w męczarniach. Słowo, które nie pasuje do życia młodej dziewczyny, do takich pojęć jak praca, przyjaciele, ślub, miłość, przyszłość, tych wszystkich, które opisują życie Doroty. Pierwsza myśl – to musi być pomyłka, może ktoś zamienił wyniki? Druga – jeśli naprawdę mam raka, to co teraz? Grzegorz nie pozwala jej się załamać. Mówi, że wszystko będzie dobrze, że sobie poradzą. Dorota wierzy. Nie jest z tych, którzy użalają się nad sobą i liczą na cud, gdy pojawia się problem. Ona wtedy działa, szukając sposobów rozwiązania; gdy nie sprawdza się jeden, próbuje następnych, do skutku. Wie, że jeśli faktycznie ma raka, to z całych sił będzie walczyć. Wie, że wtedy na pewno wygra.

Nowotwór jednak powoli wkrada się w codzienność, podporządkowując sobie kolejne dziedziny jej życia. Rak to nie tylko śmiertelny przeciwnik, ale także bezlitosny złodziej, który zabiera wszystko – chwile z bliskimi, plany na przyszłość, poczucie własnej wartości, siłę, radość, a na końcu także życie. W grudniu okrada Dorotę z pasji, gdy zamiast koordynować pracę wolontariuszy Szlachetnej Paczki musi leżeć w szpitalu. Odziera z magii Świąt, gdy zamiast odwiedzać członków rodziny wizytuje kolejnych lekarzy. Zabiera ukochaną pracę, gdy musi przedłużać zwolnienie lekarskie, bo wciąż nie ma właściwej diagnozy. Nie zabiera natomiast jednego – miłości. Grześ i Dorota wciąż są razem i planują wspólną drogę życia, niezależnie od tego, czy będzie na niej nowotwór, czy nie.




Badania, które przechodzi Dorota, nie dają żadnych odpowiedzi - choć lekarze są pewni, że jej choroba to rak, nie wiedzą, jaki dokładnie i w jak sposób go leczyć. Badanie wycinka węzłów chłonnych i PET wyklucza chłoniaka, kolejnym "podejrzanym" jest szpiczak. Dorota dostaje ponowne skierowanie na pobranie szpiku, tym razem w innym szpitalu. Jest pewna, że wynik będzie podobny do tego sprzed kilku miesięcy. Gdy dostaje kartkę z parametrami, przeżywa kolejny szok. Szpik jest czysty. Ilość komórek nowotworowych z 80% spada do zera. Nikt nie potrafi jej odpowiedzieć, jak to możliwe… Przez chwilę w jej głowie pojawia się myśl, którą ma każdy pacjent – że to pomyłka, że tak naprawdę jest zdrowa. Rezonans odcinka kręgosłupa piersiowego, lędźwiowego i miednicy wykazuje zmiany nowotworowe, niewielkie guzy zlokalizowane wokół kręgosłupa. Tygodnie w szpitalu dłużą się niemiłosiernie; nastaje rok 2016, w którym wciąż nikt nie leczy Doroty, tylko zajmuje się jej diagnostyką. Zniecierpliwiona, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. To ona biega za lekarzami po korytarzach, ona wyprasza kolejne badania, szpera w Internecie. Ból biodra czasami jest nie do zniesienia – środki przeciwbólowe stają się najlepszymi przyjaciółmi Doroty. Czasem nie ma siły wstać z łóżka, zaczyna chodzić o kulach. Ona i Grześ chcą jednak żyć normalnie, nie pozwolić, by nowotwór przekreślił ich ślubne plany. Wieczór panieński Doroty jednak wszystko zmienia - gdy idzie na spotkanie z przyjaciółkami, potyka się o kulę i upada, łamiąc biodro. Swój wieczór panieński spędza nie w klubie, lecz w szpitalu. Razem z Grzesiem podejmują decyzję o przełożeniu wesela. Chce iść do ołtarza na własnych nogach, wirować w objęciach męża w pierwszym tańcu, a nie patrzyć na tańczących gości z perspektywy wózka inwalidzkiego, na który rzucił ją rak.

Po upadku Dorota przechodzi operację wstawienia protezy biodra, długo dochodzi do siebie. Zamiast miesiąca modowego czeka ją długa rehabilitacja. Biopsja biodra to jednak w przełom diagnozie; choroba Doroty w końcu zostaje nazwana, jest nią PNET, złośliwy nowotwór tkanek miękkich. Błyskawiczne zapada decyzja o chemioterapii. Traci włosy, ale dla Grzesia i tak jest najpiękniejsza na świecie.




Jest w aucie, w drodze na trzeci cykl chemii, gdy wszystko znowu się zmienia. Telefon ze szpitala. Dorota słucha słów lekarza, przytakuje, ale nie wierzy. Dodatkowe badanie kości, wymienionej na protezę, pokazuje, że jej nowotwór to jednak nie PNET, ale chłoniak limfoblastyczny B-komórkowy. Dostała dwa cykle chemii nie na tą chorobę co trzeba… Szok, złość. Ile jeszcze to potrwa? Przecież nie jest królikiem doświadczalnym, tylko człowiekiem. Jest zmuszona zmienić szpital, rozpoczyna leczenie w Szczecinie. Nowotwór ma wiele twarzy; jedną z nich jest śmierć, inną – samotność. Nowe leczenie onkologiczne Doroty wiąże się z długimi tygodniami w izolatce, gdy twarz Grzesia można oglądać tylko podczas videorozmowy w telefonie. Nie tak miał wyglądać ich rok…

Ze Szczecina trafia do szpitala w Katowicach, gdy okazuje się, że musi mieć przeszczep szpiku. Nie rozumie tej decyzji – przecież szpik jest teraz czysty, nie ma w nim komórek nowotworowych. Od samego początku intuicja mówi jej, że to zła decyzja. Lekarze nie mają dla niej jednak alternatywy, mają za to dawcę. Wyznaczony przeszczep nie dochodzi jednak do skutku – konieczne są dodatkowe badania dawcy. Lista możliwych skutków ubocznych przeszczepu przeraża Dorotę – wśród nich może być nawet śmierć. A po samym przeszczepie ma tylko 30% szans na wyleczenie, na życie…

W przeddzień przeszczepu przychodzi jednak odpowiedź z CHIPSA Hospital w Meksyku. To między innymi tam Dorota wysłała dokumenty z prośbą o konsultację. Tam propozycja leczenia jest inna – to immunoterapia, podawanie przeciwciał, które stymulują układ odpornościowy do walki z nowotworem. Leczenie chcą poprzedzić szczegółową diagnostyką, która ostatecznie rozwieje wszelkie wątpliwości co do choroby Doroty. W przeddzień podania szpiku Dorota ma videokonsultację z lekarzami. Gdy słyszy rokowania, odwołuje przeszczep. Wątpliwości znikają, do jej serca ponownie wkrada się nadzieja i pewność, że się uda, że będzie dobrze. Ma świadomość, że ryzykuje, ale jest pewna tego, że musi spróbować. Według słów lekarzy immunoterapia daje jej nawet 75% szansy na wyzdrowienie – ponad dwukrotnie więcej niż w Polsce. A przy wartości, jaką jest życie, nawet jeden procent więcej ma znaczenie.




Termin wyjazdu? Jak najszybciej. Dorota nie jest teraz pod opieką żadnego lekarza, a każdy dzień zmniejsza szansę na wygraną z nowotworem! Jedynym murem, który stoi między tą młodą dziewczyną a życiem, jest cena terapii. Dom, wypełniony śmiechem raczkujących dzieci, wspólne, szczęśliwe życie z Grzesiem, dopóki nie rozłączy ich śmierć – ta ze starości, nie z powodu nowotworu – tylko o tym marzy Dorota. Dziś walczymy o to, by do tej historii miłosnej dopisać happy end. Nie zdążyli przecież jeszcze ślubować, że w zdrowiu, że w chorobie, gdy los postanowił sprawdzić to sam. Dziś już wiedzą, że to na pewno, że na zawsze. Grzesiu, bardzo ci dziękuję za to co dla mnie robisz – pisze Dorota na swoim profilu z okazji Walentynek. Za to, że trwasz przy mnie zarówno w tych dobrych i złych chwilach... Że starasz się jak nikt inny na świecie! Nie jeden by uciekł... Przestraszył się... A ty jesteś i nie tracisz sił!

Oboje chcą teraz tylko jednego - by Dorota wyzdrowiała. Jeśli to się nie stanie – nie, nie jeśli, gdy – Dorota wie, że  wtedy poświęci się pomaganiu. Bo nie ma nic piękniejszego niż świadomość, że uratowało się czyjeś życie. My możemy dzisiaj uratować ją.

10 zł

gracjano

Bóg z Wami. Odmawiajcie nowennę pompejańską
200 zł

Anonimowy Pomagacz

50 zł

Anonimowy Pomagacz

Darowizna przekazana przez skarbonkę Bride against a cancer
50 zł

Anonimowy Pomagacz

Thumb 10600475 10202926848121106 8827685934050846573 n
179 zł

Paweł Jan Nalepa

Niech się dzieje. powodzenia
180 zł

Anonimowy Pomagacz

Pokaż więcej

Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 6 540 osób
143 579 zł (100,37%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość