

6-latka kontra złośliwy nowotwór mózgu❗️Potrzebna pomoc❗️
Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Turcji
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Turcji
Opis zbiórki
Moja córeczka ma 6 lat. 4 lata walczy ze złośliwym nowotworem mózgu. 2/3 jej życia to szpitalne ściany, zapach leków i dźwięk monitorów, które zamiast kołysanek towarzyszą jej podczas snu. Szpital stał się jej domem…
Od momentu diagnozy z mężem robiliśmy wszystko, dosłownie wszystko, żeby ratować nasze dziecko. Sprzedawaliśmy to, co mieliśmy. Pożyczaliśmy, prosiliśmy znajomych. Dzięki temu polecieliśmy do Turcji – jedynego miejsca, gdzie dano nam nadzieję! Aya przeszła tam trzy poważne operacje. Wyłam w poduszkę za każdym razem, kiedy zabierali ją na salę. Operacje jednak się udawały, jedna po drugiej. Pozwoliłam sobie nawet na myśl, że może już wszystko będzie dobrze…

...Dopóki nie zabrakło nam pieniędzy na dalsze leczenie. Musieliśmy wrócić do domu! W lokalnym szpitalu próbowano ratować jej życie radioterapią i chemioterapią, ale tamtejsze możliwości były ograniczone, a terapia nie była tak skuteczna jak w Turcji. Leczenie nie przynosiło oczekiwanych efektów, a ja każdego dnia patrzyłam, jak Aya traci siły.
W maju świat zawalił nam się drugi raz. Podczas badań usłyszałam coś, czego bałam się najbardziej. Leczenie nie było wystarczające. Guz zaczął rosnąć... Ten potwór zaatakował jeszcze mocniej, niż wcześniej. Z mężem nie mieliśmy wyboru. Sprzedaliśmy wszystko. Cały nasz dorobek. Wszystko, byle ratować córkę.
Udało się wrócić do Turcji. Tam znów mała walczyła na stole operacyjnym – tym razem dwukrotnie. I stało się to, o co modliliśmy się po nocach: główny guz został całkowicie usunięty. Po operacjach Aya przeszła 30 sesji radioterapii. Potem zaczęła chemioterapię, którą musi kontynuować bez przerw, bo ten nowotwór jest wyjątkowo agresywny, wręcz bezlitosny.

Po pierwszej chemii Aya trafiła na OIOM. Jej malutkie ciało było wykończone tak silnymi lekami. Przez 23 dni nie wiedziałam, czy moja córka przeżyje. 23 dni, podczas których czułam, że tracę rozum. Siedziałam przy jej łóżku i bałam się patrzeć na lekarzy ze strachu, że przyniosą mi tragiczne wieści…
W końcu jej stan został opanowany. Z taką chorobą nie ma jednak spokoju – po jednym koszmarze przychodzi kolejny. Gdy tylko pojawia się nowa nadzieja na życie Ayaru, zaraz coś ją niszczy. Jak nie potworne komplikacje, to brak pieniędzy.
Jestem załamana. Córka jest dopiero po drugim cyklu chemii, a przed nami jeszcze cztery! Cztery, które są dla niej jedyną szansą, żeby ta straszna choroba nie wracała. A my nie mamy już nic. Ani złotówki.

I tu kończą się nasze możliwości. Już wszystko sprzedaliśmy. Jesteśmy młodą rodziną, która oddała cały dobytek, by uratować swoje dziecko.
Teraz zostało tylko proszenie dobrych ludzi. O pomoc, o wsparcie, o szansę na dokończenie leczenia. Nie możemy go przerwać. Każda przerwa to ryzyko, że nowotwór znów wróci, jeszcze silniejszy. A tego córka może już nie przeżyć...
Błagam Was jako mama. Pomóżcie mi ocalić Ayę. Pomóżcie, by mogła żyć, a nie tylko walczyć. Żeby zdążyła być jeszcze dzieckiem, nie tylko pacjentką…
mama, Adina
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł