
6-latka kontra złośliwy nowotwór mózgu❗️Potrzebna pomoc❗️
Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Turcji
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
8 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Anonimowy Pomagaczwspiera już miesiąc
- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Turcji
Aktualizacje
Stan jest krytyczny... Błagam o ratunek❗️
Tak bardzo chciałabym napisać, że leczenie działa, że koniec tej udręki jest już bliski...
Póki co jest jednak coraz gorzej. Ostatnim razem wspominałam, że córka słabo znosi chemioterapię. Po piątym kursie chemii jej wycieńczony organizm nie wytrzymał. Aya straciła przytomność. Lekarze natychmiast zabrali ją na oddział intensywnej terapii, na którym nieprzytomna leży już miesiąc!

Układ odpornościowy córki całkowicie się załamał i Aya przeszła sepsę.
Na szczęście minął już ten najstraszniejszy moment i w tej chwili jej stan jest stabilny... Wciąż jednak czekam, aż córeczka w końcu odzyska przytomność i otworzy oczka.
Byłam tak zmartwiona i przestraszona, że nie wiedziałam, co robić. Nie chciałam pisać po raz kolejny ze smutnymi wieściami, ale na onkologii tak już jest – jeden krok do przodu i dwa kroki do tyłu.

Każdy dzień pobytu na intensywnej terapii to ogromne koszty, nieprzewidziane w początkowym kosztorysie. Aya musiała przejść także zabieg tracheostomii z powodu problemów z oddychaniem i potrzebuje teraz specjalnego sprzętu oraz kolejnych leków.
Dzięki Państwu córka może kontynuować leczenie, za co jestem ogromnie wdzięczna. Z powodu tych niespodziewanych wydatków jestem jednak zmuszona podnieść kwotę zbiórki i bardzo proszę o dalsze wsparcie...
Moje matczyne serce raduje się za każdym razem, gdy widzę Państwa zaangażowanie. Wiem, że czasy są trudne dla wielu z nas, dlatego tym bardziej z całego serca dziękuję za każdy gest wsparcia. Dobro, które Państwo okazują, naprawdę ratuje życie mojej córeczki.
mama, Adina
Piekło onkologii się nie kończy – pieniądze na leczenie już tak.... Aya potrzebuje Twojej pomocy❗️
Córeczka przeszła już 4 cykle chemioterapii, obecnie przygotowujemy się do piątego cyklu. Po każdej chemioterapii jej stan znacznie się pogarsza – organizm jest bardzo osłabiony, niemal za każdym razem dochodzi do infekcji! Z tego powodu leczenie często musi być przerywane... Niskie wyniki badań krwi uniemożliwiają dalsze procedury.
Od kilku dni wyniki na szczęście stopniowo się poprawiają, choć poziom trombocytów nadal pozostaje niski.
Od ponad trzech miesięcy praktycznie nie opuszczamy szpitala – córka cały czas otrzymuje leczenie dożylnie. Za każdym razem, gdy próbowałyśmy choć na chwilę wyjść na zewnątrz, Aya lądowała w szpitalu z powrotem – z powodu infekcji. Lekarze zdecydowali, że ze względów bezpieczeństwa córka nie może już opuszczać murów szpitala.

Po pobytach na oddziale intensywnej terapii Ayaru nie jest też jeszcze w stanie chodzić... Obecnie przechodzi fizjoterapię i mam ogromną nadzieję, że dzięki rehabilitacji jak najszybciej odzyska sprawność i znów będzie mogła samodzielnie chodzić.
Najważniejsze jest, aby nie przerywać leczenia i móc je kontynuować regularnie oraz terminowo. Córka bardzo potrzebuje teraz siły, ponieważ walka z tak ciężką chorobą jest niezwykle trudna. Wsparcie finansowe pozostaje więc kluczowe – z całego serca proszę o dalszą pomoc!
mama, Adina
Opis zbiórki
Moja córeczka ma 6 lat. 4 lata walczy ze złośliwym nowotworem mózgu. 2/3 jej życia to szpitalne ściany, zapach leków i dźwięk monitorów, które zamiast kołysanek towarzyszą jej podczas snu. Szpital stał się jej domem…
Od momentu diagnozy z mężem robiliśmy wszystko, dosłownie wszystko, żeby ratować nasze dziecko. Sprzedawaliśmy to, co mieliśmy. Pożyczaliśmy, prosiliśmy znajomych. Dzięki temu polecieliśmy do Turcji – jedynego miejsca, gdzie dano nam nadzieję! Aya przeszła tam trzy poważne operacje. Wyłam w poduszkę za każdym razem, kiedy zabierali ją na salę. Operacje jednak się udawały, jedna po drugiej. Pozwoliłam sobie nawet na myśl, że może już wszystko będzie dobrze…

...Dopóki nie zabrakło nam pieniędzy na dalsze leczenie. Musieliśmy wrócić do domu! W lokalnym szpitalu próbowano ratować jej życie radioterapią i chemioterapią, ale tamtejsze możliwości były ograniczone, a terapia nie była tak skuteczna jak w Turcji. Leczenie nie przynosiło oczekiwanych efektów, a ja każdego dnia patrzyłam, jak Aya traci siły.
W maju świat zawalił nam się drugi raz. Podczas badań usłyszałam coś, czego bałam się najbardziej. Leczenie nie było wystarczające. Guz zaczął rosnąć... Ten potwór zaatakował jeszcze mocniej, niż wcześniej. Z mężem nie mieliśmy wyboru. Sprzedaliśmy wszystko. Cały nasz dorobek. Wszystko, byle ratować córkę.
Udało się wrócić do Turcji. Tam znów mała walczyła na stole operacyjnym – tym razem dwukrotnie. I stało się to, o co modliliśmy się po nocach: główny guz został całkowicie usunięty. Po operacjach Aya przeszła 30 sesji radioterapii. Potem zaczęła chemioterapię, którą musi kontynuować bez przerw, bo ten nowotwór jest wyjątkowo agresywny, wręcz bezlitosny.

Po pierwszej chemii Aya trafiła na OIOM. Jej malutkie ciało było wykończone tak silnymi lekami. Przez 23 dni nie wiedziałam, czy moja córka przeżyje. 23 dni, podczas których czułam, że tracę rozum. Siedziałam przy jej łóżku i bałam się patrzeć na lekarzy ze strachu, że przyniosą mi tragiczne wieści…
W końcu jej stan został opanowany. Z taką chorobą nie ma jednak spokoju – po jednym koszmarze przychodzi kolejny. Gdy tylko pojawia się nowa nadzieja na życie Ayaru, zaraz coś ją niszczy. Jak nie potworne komplikacje, to brak pieniędzy.
Jestem załamana. Córka jest dopiero po drugim cyklu chemii, a przed nami jeszcze cztery! Cztery, które są dla niej jedyną szansą, żeby ta straszna choroba nie wracała. A my nie mamy już nic. Ani złotówki.

I tu kończą się nasze możliwości. Już wszystko sprzedaliśmy. Jesteśmy młodą rodziną, która oddała cały dobytek, by uratować swoje dziecko.
Teraz zostało tylko proszenie dobrych ludzi. O pomoc, o wsparcie, o szansę na dokończenie leczenia. Nie możemy go przerwać. Każda przerwa to ryzyko, że nowotwór znów wróci, jeszcze silniejszy. A tego córka może już nie przeżyć...
Błagam Was jako mama. Pomóżcie mi ocalić Ayę. Pomóżcie, by mogła żyć, a nie tylko walczyć. Żeby zdążyła być jeszcze dzieckiem, nie tylko pacjentką…
mama, Adina
- Wpłata anonimowa100 zł
Wspieram cię
- Adrianna10 zł
- Pomagam10 zł
Pomagam
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł