
Nieuleczalna choroba zabiera nam dziecko❗️To wyrok, od którego nie da się uciec. POMOCY!
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt medyczny, artykuły higieniczne
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt medyczny, artykuły higieniczne
Opis zbiórki
Kiedy Eliasz przyszedł na świat, byliśmy przeszczęśliwi. Pierwsze dwa miesiące jego życia były dla nas spełnieniem marzeń. Nasz ukochany synek, w końcu z nami, w końcu w naszych ramionach... Myśleliśmy, że nasz syn jest zdrowy. Dziś już wiemy, jak bardzo się myliliśmy.
W ósmym tygodniu życia Eliasza zauważyliśmy, że jego nóżki i rączki osłabły, prawie w ogóle nimi nie ruszał. Zaczął również ciężej oddychać. Obok takich sygnałów nie mogliśmy przejść obojętnie...
W poszukiwaniu odpowiedzi na pytania, które spędzały nam sen z powiek, odbijaliśmy się od wielu drzwi... Konsultacje, kolejne badania, niekończące się kursowanie między szpitalami. Wszystko po to, aby usłyszeć przerażającą diagnozę. Trzy litery, które niszczą życie naszego dziecka – SMA typu 1.

Rdzeniowy zanik mięśni najpierw zabiera siłę w mięśniach odpowiedzialnych za poruszanie się, później przełykanie, aby na końcu zabrać możliwość oddechu i skazać chorego na śmierć... Nieleczone dzieci nie dożywają nawet dwóch lat! Na naszego synka został wydany wyrok, a my musieliśmy zrobić wszystko, żeby się temu wyrokowi przeciwstawić!
Życie z dzieckiem chorym na SMA to niekończące przeciąganie liny z chorobą. To nieustający trud rehabilitacji. Jeszcze rok temu nasz synek leżał bezwładnie. Nie potrafił utrzymać główki, nie siedział, nie połykał samodzielnie. Każdy dzień był walką o jego życie.

Naszą codziennością stały się respiratory, ssaki, pulsoksymetry i ciągły strach. Setki razy dziennie ratowaliśmy go, gdy krztusił się śliną lub jedzeniem. Saturacja gwałtownie spadała, jego twarz siniała, a my nie wiedzieliśmy, czy za chwilę znów uda się go uratować. Żyliśmy w ciągłym lęku i bezsilności.
Wszystko zmieniło się dzięki leczeniu, rehabilitacji i ogromnej pracy, którą wykonujemy każdego dnia. Nasz synek pokazał, że jest prawdziwym wojownikiem. Dziś utrzymuje główkę, uczy się siedzieć, połykać, a nawet stawia pierwsze kroki. Jego ciało budzi się do życia, a każdy najmniejszy postęp jest dla nas cudem.

Aby nie stracić tego, co udało się osiągnąć, musimy kontynuować intensywną rehabilitację i zapewnić synkowi wszystko, czego potrzebuje do dalszej walki. W obliczu tylu sukcesów wciąż kroczy za nami cień niepewności i strachu, bo nie mamy na to pieniędzy.
Koszty rehabilitacji, sprzętu medycznego, materiałów eksploatacyjnych, masek, filtrów, ortez i specjalistycznego zaopatrzenia są ogromne i przerastają możliwości naszej rodziny. Dlatego zwracamy się do wszystkich ludzi o wielkich sercach. Prosimy o pomoc dla naszego bohatera.
To dzięki Wam możemy iść dalej, walczyć i wierzyć, że jego przyszłość będzie lepsza. Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo dają nam nadzieję. Dziękujemy, że jesteście z nami.

- Arla5 zł
- Wpłata anonimowa50 zł