
Elwira straciła obie nogi, jedną rękę i palce u drugiej❗️Podaruj jej namiastkę normalności...
Cel zbiórki: Zakup protez kończyn dolnych i ręki, leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Zakup protez kończyn dolnych i ręki, leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny
Aktualizacje
Elwira jest już w domu! Pojawiają się nowe potrzeby. Potrzebne jest Wasze wsparcie!
Stan zdrowia Elwiry się poprawia. Rany powoli się goją, lecz w dalszym ciągu trzeba leczyć kolano specjalistycznymi opatrunkami m.in. ze srebrem.
2 września Elwira została wypisana ze szpitala. Ma mieszane uczucia – z jednej strony jest zadowolona, że po roku wraca do domu, z drugiej – obawia się o dalsze leczenie i swój stan zdrowia. Codzienność sprawia dużo trudności. Jest wiele rzeczy, których Elwira nie może już sama robić.
W związku z wyjściem ze szpitala pojawiły się nowe koszty: leki, specjalistyczne opatrunki, rzeczy potrzebne do ćwiczeń w domu, leczenie stomatologiczne, na przykład protezy zębowe, szkła korekcyjne. Nasza sytuacja jest naprawdę skomplikowana, a rosnące wydatki przytłaczają.

Do Elwiry lgną zwierzęta i ludzie. Jest niezwykle ciepłą, opiekuńczą osobą. Opiekowała się dziećmi, zarówno z rodziny, jak i spoza. Opiekowała się również ciotką chorą na Alzheimera oraz 93-letnią babcią. Zawsze miała serce na dłoni.
Chciałbym, aby to dobro, którym Elwira się dzieliła, wróciło do niej teraz, gdy najbardziej go potrzebuje. Proszę, wesprzyjcie ją.
Artur
Opis zbiórki
Elwira to kobieta, z którą od ponad 20 lat dzielę życie. Mieliśmy plany i marzenia, myśleliśmy o wspólnej przyszłości. Niestety, los postanowił brutalnie odebrać nam wszystko. Elwira ledwo uszła z życiem.
19 października 2025 roku Elwira nagle źle się poczuła. Zaczęła boleć ją prawa ręka, która po chwili bardzo spuchła. Nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Zawiozłem Elwirę na SOR. Po wstępnych badaniach lekarze stwierdzili, że musi zostać w szpitalu na oddziale wewnętrznym.
Następnego dnia rano rozmawiałem z nią przez telefon. Niedługo potem byłem już w drodze do szpitala, chciałem ją odwiedzić. Kiedy dotarłem na miejsce, dowiedziałem się, że Elwira miała wstrząs anafilaktyczny i została przeniesiona na oddział intensywnej terapii.

Do jej organizmu wdała się sepsa, Elwirę wprowadzono w śpiączkę farmakologiczną. Doszło do martwicy, która rozwijała się w zastraszającym tempie. Podjęto decyzję o amputacji obu nóg i lewej ręki. Udało się uratować tylko prawą rękę, ale bez palców – je też trzeba było amputować.
Lekarze nie dawali Elwirze szans na przeżycie. Przez ponad dwa i pół miesiąca przebywała jeszcze w śpiączce. Dopiero po tym czasie jej stan się poprawił. Pojawiła się iskierka nadziei na to, że będzie żyła. A ja kurczowo się jej trzymałem.
Po wybudzeniu powoli dochodziła do siebie. Na szczęście nie stwierdzono żadnych powikłań neurologicznych, a Elwira jest w pełni świadoma tego, co się stało. Niestety, amputacja wymagała pobrania skóry do przeszczepu. W związku z tym powstały rany, które, mimo ciągłego leczenia, nadal nie chcą się zagoić.
Elwira zawsze była miłą i wrażliwą osobą. Uwielbiała spacery, spokój i ciszę, kochała zwierzęta. Czas wolny spędzała w kuchni, interesowała się filmami oraz prawem. Teraz, kiedy nie ma nóg, ręki i palców u dłoni, nie jest w stanie wykonać prawie żadnej z tych czynności. Serce mi się łamie na pół na myśl o jej cierpieniu.

Mimo tylu trudności Elwira pogodziła się z tym, co się stało. Marzy jednak o odrobinie normalności. Chciałaby móc znów wyjść na spacer o własnych siłach, przygotować posiłek, czy chwycić kubek z herbatą w dłoń. Te czynności, które dla wielu z nas wydają się zwyczajne i niewymagające, dla Elwiry w tym momencie są nieosiągalne.
Trudno mi wyobrazić sobie ból – nie tylko fizyczny, ale również psychiczny, który towarzyszy mojej ukochanej. Chciałbym zabrać od niej całe to cierpienie, dlatego każdego dnia staję do walki o jej zdrowie i sprawność. Wiem, że zrobię wszystko, żeby Elwira odzyskała choć część dawnego życia.
Przeszkodą na tej trudnej drodze są koszty rehabilitacji i protez, które są ogromne. Sam nie jestem w stanie sprostać takim wydatkom. Dlatego postanowiłem poprosić Was, ludzi dobrych serc, o pomoc. W Was jest ostatnia nadzieja. Proszę, podarujcie mojej ukochanej choć cień dawnego życia, namiastkę normalności, szansę na jeszcze jeden samodzielny krok. Będę Wam z całego serca wdzięczny!
Artur
Ania10 zł- Ola20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa30 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa100 zł