
Zwykły kaszel i gorączka przyniosły diagnozę OSTREJ BIAŁACZKI❗️Emilka swoje 2. urodzinki świętowała na onkologii... RATUJ to maleńkie życie❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, środki higieniczne, diety, sprzęt specjalistyczny
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, środki higieniczne, diety, sprzęt specjalistyczny
Aktualizacje
24 godziny nieustannej chemioterapii, przetoczenia krwi... Ile jeszcze zniesie nasza maleńka córeczka?! POMOCY❗️
Po kilku dniach od pobytu w szpitalu córeczka złapała pierwszego wirusa, co oznaczało dla nas tydzień izolacji. Pokój mogliśmy opuszczać na chwilę tylko my jako rodzice, aby przygotować posiłek dla Emilki. Objawami wirusa były kaszel, katar oraz gorączka, którą na szczęście szybko udało się zbić.
Emilka cały czas walczy z wahającym się poziomem leukocytów. Trzy razy musiała być podłączona do 24-godzinnej chemioterapii. Niestety nasz niechlubny rekord wynosi 63 godziny dożylnego podawania leków. W tym czasie córka dostała chemioterapię, antybiotyk, sterydy, kroplówki nawadniające oraz leki przeciwwymiotne.
Córeczka zmaga się też z niską ilością płytek krwi. Były jej podawane już trzy razy. Również trzykrotnie miała przetaczaną krew. 7 maja Emilka miała mieć założony port, lecz właśnie ze względu niską liczbę płytek krwi nie udało się tego zrobić. Odłożono to w czasie. Zamiast tego wymieniono jej cewnik centralny na nowy. Tego dnia również na bloku operacyjnym został pobrany szpik do kontrolnych badań.

W międzyczasie u Emilki wystąpiły wymioty, wysypka na ciele, wahania nastrojów, co jest spowodowane chemioterapią. Chemioterapia trwa codziennie przez 1,5 godziny. Od początku diagnozy nie było jeszcze dnia przerwy. Gdy stan się pogarszał, chemioterapia trwała nieprzerwanie 24 godziny.
Mimo wyleczenia infekcji i późniejszego braku zakazu wychodzenia staramy się to ograniczyć do minimum, ponieważ z racji ostrej białaczki szpikowej córka jest bardzo narażona na infekcje. Jako rodzice robi, co możemy, aby zapewnić Emilce jak najlepsze rozrywki w pokoju i możliwie najmniej infekcyjne wygranie z chorobą.
Z pozytywnych rzeczy – Emilka nie ma już założonej sondy. Staraliśmy się wytłumaczyć jej, że jeśli uda jej się połknąć chemioterapię w tabletkach, nie będzie miała „kabelka w nosie” oraz plastrów na buzi, których wprost nie znosiła. Wymiana opatrunków na twarzy była dla nas wszystkich prawdziwą udręką – przerażający płacz i krzyki Emilki sprawiały, że sami mieliśmy łzy w oczach. Pierwszego dnia po zdjęciu sondy córeczkę rozpierała wielka duma.

Dobrą wiadomością jest też to, że Emilka odzyskała swoje poczucie humoru, przy nas zachowuje się jak w domu. Coraz częściej towarzyszy nam jej cudownych śmiech. Otworzyła się również na personel szpitala, rozmawia z lekarzami i pielęgniarkami, nie reaguje już płaczem na każdą czynność medyczną. Zaczyna dostosowywać się do miejsca, w którym się znalazła.
Otrzymaliśmy również zgodę od ordynatora, aby Emilkę mogła odwiedzić ukochana babcia i spędzić z nią trochę czasu. Córeczka była bardzo zadowolona z możliwości zobaczenia babci, a przede wszystkim z możliwości przytulenia, a nie tylko machania z okna.
Udało się jej też zobaczyć z siostrą Zosią. Niestety tylko przez szybę w drzwiach korytarza, ale to już coś! Dziewczynki porozmawiały, wyznały sobie miłość, przybiły piątkę, przykładając ręce do szyby. Takie chwile jako rodzinie dają nam ogromną siłę do walki i wiarę w to, że wszystko będzie dobrze i wygramy z chorobą. Dziękujemy wszystkim za pomoc i wsparcie.
Rodzice Emilki
Opis zbiórki
Jeszcze niedawno nasze życie było jak z bajki. Ja, mąż i nasze dwie cudowne córeczki – 3-letnia Zosia i 2-letnia Emilka. Budowaliśmy wymarzoną rodzinę, a dziewczynki chciały spędzać każdą chwilę razem – na wspólnej zabawie. Wydawało się, że nic nie mogło zburzyć naszego szczęścia…
Gdy u Emilki pojawiła się gorączka i kaszel byliśmy przekonani, że to zwykłe przeziębienie. Takie objawy zdarzają się czasem u każdego maluszka, prawda? Może to po prostu jakaś infekcja przyniesiona z placu zabaw? Następnego dnia udaliśmy się do lekarza rodzinnego. Usłyszeliśmy, że Emila jest osłuchowo czysta i zalecane są inhalacje oraz leki na gorączkę. Niestety, po 2 dniach gorączka nie zaczęła ustępować, a kaszel się nasilał. Czuliśmy, że COŚ jest nie tak! Poszliśmy do innego lekarza, który zalecił podtrzymanie inhalacji i antybiotyk. Poprosiliśmy także o zlecenie testu CRP oraz testów na wirusy.
Z laboratorium otrzymaliśmy wynik CRP -137. Wysoki stan zapalny, szczególnie alarmujący u tak maleńkiego dziecka... Szok. Strach. Uczucie jak to, gdy schodząc po schodach nieoczekiwanie przegapisz stopień. Patrzyliśmy na naszą drobną Kruszynkę i wiedzieliśmy, jak poważna jest sytuacja. Od razu dostaliśmy skierowanie do szpitala, a tuż po przyjęciu Emilce została pobrana krew. Wyniki bardzo złe. Dożylny antybiotyk. Kroplówki nawadniające.

5 kwietnia miał być dla nas wyjątkowym dniem – w tę niedzielę przypadała nie tylko Wielkanoc, ale i urodziny naszej Emilci. Miała świętować je w domu, jednak nie było na to szans. Spędziła je w szpitalnym łóżku, a my – choć pękały nam serca – próbowaliśmy wnieść w ten dzień choć trochę dziecięcej beztroski. Tak bardzo chcieliśmy, by kolejny poranek przyniósł jakąkolwiek dobrą wieść…
Tak się jednak nie stało. Z samego rana usłyszeliśmy, że stan Emilki się pogarsza, a możliwości leczenia w tym miejscu się kończą. Trafiliśmy pilnie na oddział onkologiczny w Poznaniu z podejrzeniem białaczki. W międzyczasie pojawiły się kolejne objawy: krwotoki z nosa, siniaki na delikatnym ciele naszej 2-letniej córeczki… Strach narastał z każdą godziną. Pobranie szpiku, rezonans głowy, przetaczanie płytek i w końcu diagnoza… Druzgocąca i bezlitosna: ostra białaczka szpikowa.
Póki była „jedynie” podejrzeniem, staraliśmy się być silni. Może to pomyłka? Może to nie to? Jednak nie było już wątpliwości. Był szok, rozpacz, wściekłość i łzy, które nie chciały przestać płynąć. Rozpoczął się wyścig o życie naszej Emilki. Wyścig, którego nie mogliśmy przegrać. Wyścig o nasze wszystko.

Natychmiast zlecono chemioterapię: dożylną, jak i w tabletkach. Nasza córeczka nie mogła jednak otrzymywać chemii doustnej tak, jak inne chore dzieci. Była za mała. Zbyt malutka, aby zrozumieć, że musi połknąć tabletki… Nasze gardła zaciskały się z bólu i rozpaczy. Musiała mieć założoną sondę.
Po diagnozie świat naszej rodziny zatrzymał się na chwilę. Z dnia na dzień znaleźliśmy się w rzeczywistości, której nikt nie jest gotowy przyjąć. Od tego momentu jesteśmy pod opieką specjalistów, w tym psychologa, i uczymy się żyć na nowo – z chorobą naszej córeczki Emilki.
W domu Emilka jest radosnym, pogodnym dzieckiem. Dużo się śmieje, próbuje mówić i z ogromną ciekawością poznaje świat. W dużej mierze to zasługa jej trzyletniej siostry Zosi, którą Emilka naśladuje na każdym kroku. Niestety w szpitalu wszystko się zmienia. Strach i stres sprawiają, że Emilka zamyka się w sobie – reaguje płaczem, przestaje mówić, traci swoją dziecięcą radość. To dla nas, jako rodziców, najtrudniejsze chwile. Po kilku dniach powoli wraca do siebie, zaczyna znów się komunikować i odzyskuje odrobinę spokoju. Każdy taki moment jest dla nas ogromną nadzieją.

W domu czeka na nią Zosia, siostra, która bardzo tęskni i każdego dnia pyta o Emilkę. Rozłąka jest trudna dla nas wszystkich. Staramy się dzielić opieką, jak tylko potrafimy, ale najbardziej boli nas to, że nie możemy być razem – w komplecie, jako rodzina. Ogromnym wsparciem są dla nas najbliżsi – szczególnie babcia i prababcia dziewczynek, które pomagają nam w opiece nad Zosią. Dzięki nim możemy być przy Emilce wtedy, gdy najbardziej nas potrzebuje.
Prosimy, pomóżcie nam znów być razem. Pomóżcie ocalić Emilkę. To maleńka, niewinna dziewczynka, która musi stawiać czoła śmiertelnej chorobie, której nie jest w stanie nawet zrozumieć... Z całego serca dziękujemy wszystkim, którzy są z nami – za wsparcie, dobre słowo, modlitwę i każdą myśl skierowaną w stronę naszej Emilki. To daje nam siłę, by walczyć każdego dnia...
Rodzice
- Wpłata anonimowa100 zł
Marta Mazur10 złEmilko walcz!
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Kacper30 zł
- Wpłata anonimowa20 zł