
Moja żona musi żyć❗️Ewa walczy z GUZEM MÓZGU i potrzebuje naszej pomocy❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, konsultacje, diagnostyka
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
4 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Anonimowy Pomagaczwspiera już miesiąc
- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, konsultacje, diagnostyka
Aktualizacje
Bez tego leczenia Ewa straci szansę na życie❗️Proszę, ratujcie moją żonę...
Stan mojej ukochanej żony jest naprawdę poważny. Nowotwór jest bardzo agresywny i postępujący. Każdy dzień to walka z bólem, osłabieniem i skutkami wcześniejszego leczenia...
W Polsce wykorzystaliśmy wszystkie dostępne możliwości. Standardowe terapie nie przyniosły oczekiwanych efektów, a my usłyszeliśmy, że opcji jest bardzo niewiele. Nie poddaliśmy się.
Po kolejnych konsultacjach rozpoczęliśmy immunoterapię w Niemczech – to obecnie jedyna metoda dająca realną nadzieję na zahamowanie choroby i przedłużenie życia.
Leczenie odbywa się w cyklach i wymaga stałej kontroli oraz badań monitorujących odpowiedź organizmu. Jeśli przynosi efekty, musi być kontynuowane przez wiele miesięcy. Przerwanie terapii z powodów finansowych może przekreślić całą dotychczasową walkę.
Dziś największym zagrożeniem nie jest brak woli walki. Największym zagrożeniem są koszty leczenia. Bez dalszego wsparcia nie będziemy mogli kontynuować terapii, a to dla Ewy byłby wyrok na jej życie...
Błagam, nie pozwólmy na to!
Jarek, mąż Ewy
Opis zbiórki
Wystarczyła chwila, by nasze szczęśliwe i poukładane życie zachwiało się niczym domek z kart. Ewa moja wspaniała żona, mama ukochanych dzieci, kobieta o wielkim sercu staje do walki z okrutnym i nieprzewidywalnym nowotworem. Coś, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się niemożliwe, dziś stało się naszą rzeczywistością.
Zrobię wszystko, by zapewnić mojej ukochanej Ewie leczenie, które pomoże jej stawić czoła chorobie. Do tego potrzebuję jednak Waszej pomocy, o którą z całego serca bardzo Was proszę!
W lipcu Ewa poleciała do Hiszpanii odwiedzić swoją wieloletnią przyjaciółkę. Świętowały razem jej 50. urodziny. Była szczęśliwa, że może spędzić kilka dni w obecności przyjaciół. Ja również bardzo się cieszyłem, że Ewa oderwie się od codziennych obowiązków. Jednak po powrocie z podróży coś się zmieniło…

Ewa zaczęła dziwnie się zachowywać. Była bardzo zmęczona, senna, bolała ją głowa. Początkowo myślałem, że to po prostu zmęczenie lotami. Ale w kolejnych dniach było jeszcze gorzej... Zapominała słów podczas rozmowy, kilkukrotnie wykonywała te same czynności, czasami sprawiała wrażenie, jakby nie wiedziała, gdzie jest i co się dzieje. Bardzo mnie to zaniepokoiło.
Zabrałem ją na SOR. Tam po krótkim wywiadzie lekarze zabrali ją na badania. Tomograf komputerowy wykazał zmianę w mózgu...
Natychmiast skierowano nas na oddział neurochirurgii w Kaliszu. Rezonans potwierdził pierwsze przypuszczenia lekarzy – Ewa miała około 3-centymetrowego guza mózgu w lewym płacie czołowym. To on odpowiadał za jej złe samopoczucie i dziwne zachowanie…
Lekarze zdecydowali się na operację, by pobrać wycinek do biopsji oraz dokonać resekcji. Niestety, operacja nie powiodła się – nie udało się wyciąć zmiany. Usłyszeliśmy, że guz znajduje się w takim miejscu, że całkowita resekcja jest niemożliwa.
Załamałem się. Nie rozumiałem, dlaczego nikt nie jest w stanie pomóc mojej żonie. Zacząłem szukać ratunku w innych miejscach. Tak natknęliśmy się na dr Libionkę, który w opinii pacjentów uchodzi za lekarza od najtrudniejszych przypadków. Umówiłem Ewę na konsultację.
Usłyszeliśmy, że operacja jest możliwa, choć będzie bardzo trudna i niczego nie może obiecać. I tak, 15 września Ewa przeszła ponowną operację. Resekcja guza udała się, przebiegła zgodnie z planem. Ewa wraca powoli do sił, mówi, że czuje się dobrze. Z uśmiechem na twarzy i pełna nadziei staje do kolejnego etapu leczenia.

Od 12 listopada rozpoczyna chemioterapię, która potrwa 6 tygodni, następnie radioterapię. Mamy jednak świadomość, że nowotwór, z którym walczy moja żona – glejak wielopostaciowy IV stopnia – jest nieprzewidywalny i bardzo agresywny. Musimy być gotowi na kolejny atak, a wtedy leczenie dostępne w Polsce może być już niewystarczające.
Dlatego chcielibyśmy zebrać środki pozwalające na opłacenie konsultacji i leczenia dostępnego za granicą. Rozglądamy się za terapią w klinice w Kolonii w Niemczech. Bierzemy też pod uwagę leczenie Nanotherm, które polega na wykorzystaniu nanocząsteczek i pola magnetycznego do podgrzania i zniszczenia komórek nowotworowych. Dużą szansę na wyzdrowienie daje również urządzenie Optune, które generuje na skórze głowy pola elektryczne zakłócające podział komórek nowotworowych.
Na świecie istnieje wiele możliwości leczenia, które niestety, na ten moment, nie są dostępne lub refundowane w Polsce. Z tego względu koszty, które będziemy musieli ponieść będą ogromne, nawet trudne do wyobrażenia. Dlatego już dziś rozpoczynamy zbiórkę pieniędzy, które pozwolą mojej kochanej Ewie dalej walczyć o życie.
Każda złotówka, pomoc oraz dobre słowo są nam bardzo potrzebne. Walka z nowotworem jest trudna i bardzo wyczerpująca. Tylko obecność i wsparcie dobrych ludzi, takich jak Wy, da nam siłę i wiarę w to, że wszystko się jeszcze ułoży, a moja kochana żona jeszcze przez długie lata będzie nas cieszyć swoją obecnością i pięknym uśmiechem.
Jarek, mąż Ewy
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Kkkkkk kk20 zł
Bóg jest z wami
- Maciek50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
Wszystko się ułoży.Cerpienie nie wieczne.Przyjdzie czas na radość
- Wpłata anonimowa50 zł