Ewa Macioch - zdjęcie główne

"Nie pozwolimy, by Twoje życie zostało skreślone, mamo..." - potrzebne wsparcie dla Ewy!

Cel zbiórki: Rehabilitacja - jedyna nadzieja na powrót do zdrowia

Zgłaszający zbiórkę:
Ewa Macioch, 82 lata
Pruszków, mazowieckie
stan po wylewie krwi do mózgu
Rozpoczęcie: 4 czerwca 2018
Zakończenie: 31 lipca 2025
11 626 zł(21,82%)
Wsparło 251 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Rehabilitacja - jedyna nadzieja na powrót do zdrowia

Zgłaszający zbiórkę:
Ewa Macioch, 82 lata
Pruszków, mazowieckie
stan po wylewie krwi do mózgu
Rozpoczęcie: 4 czerwca 2018
Zakończenie: 31 lipca 2025

Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy informację o śmierci Ewy. Wierzymy, że jest już w świecie, w którym nie ma bólu i cierpienia...

Rodzinie i bliskim składamy najszczersze kondolencje.

Aktualizacje

  • Nowe wieści!

    Mama pod koniec kwietnia trafiła do szpitala z ciężką niewydolnością krążeniowo-oddechową.

    Nie mogąc być przy Mamie, codziennie byliśmy pod szpitalem, aby czuła naszą obecność i wiedziała, że na nią czekamy. Codziennie dowiadywaliśmy się o stan zdrowia i to trzymało nas w całości.

    Lekarze stanęli na wysokości zadania i mimo odleżyn, do jakich doprowadził personel pielęgniarski, mama i tym razem pokonała przeciwności i nawet mimo wstrząsu septycznego, jaki przeszła, wróciła do nas i obecnie stan zdrowia ciągle się poprawia.

    Jedyną niedogodnością jest rurka tracheotomijna, która w trakcie terapii została Mamie założona.

    Chcielibyśmy zrezygnować z cyberoka i skupić się głównie na rehabilitacji i stworzeniu Mamie jak najlepszych warunków. Aby to zrobić potrzeba dodatkowych środków, których ciągle brakuje.

    Prosimy, bądźcie z nami dalej. Dajecie nam siłę!

    Piotr, syn Ewy

     

  • Nasza Mama się nie poddaje. Nadal potrzebna jest pomoc...

    Z całego serca dziękujemy wszystkim, którzy zdecydowali się pomóc naszej mamie. Cały czas trwa trudna walka o jej powrót do zdrowia. Dzięki ciężkiej pracy i Waszej pomocy jest coraz lepiej! 

    Niestety, koszty są ogromne, dlatego nieustannie prosimy o pamięć, wsparcie i przekazanie naszej historii dalej. Wierzymy, że znajdziemy jeszcze więcej osób o dobrych sercach, które dołączą do naszej walki!

    Poświęcamy Mamie maksymalnie dużo czasu, staramy się zapewnić jak najlepszą opiekę. To niestety też odbija się na naszych finansach, nie możemy pracować tak dużo, jak wcześniej. Mama nas bardzo potrzebuje... Próbujemy sobie jakoś radzić, jednak prawda jest taka, że jest nam bardzo ciężko. 

    Mimo pomocy ze strony najbliższej rodziny nie jesteśmy w stanie sprostać wszystkim potrzebom i wymaganiom codzienności.

    Ewa Macioch

    Rehabilitacja trwa bez przerwy, przynosząc świetne rezultaty i choć opłacamy ją z ostatnich pieniędzy, nie wyobrażamy sobie z niej zrezygnować — to jedyna droga, by Mama wróciła do zdrowia. 

    Miniony rok to ogromny postęp. Chociaż Mama nadal nie mówi, wszystko rozumie. Interesuje się otoczeniem, potrafi nawet zaśmiać się z żartu, który usłyszy! Uśmiecha się bardzo często, próbuje trochę mówić, co przyprawia nas za każdym razem o gęsią skórkę i łzy w oczach...

    Mama zaskakuje nas bardzo często niespodziewanymi aktywnościami. W pewnym momencie podczas karmienia sama wzięła widelec do ręki i zaczęła jeść! Oboje z partnerką się popłakaliśmy... Wierzymy, że za rok będzie jeszcze lepiej! Jeśli tylko uda nam się opłacić kolejne godziny rehabilitacji...

    Prosimy o pomoc, bo tylko z Wami będzie to możliwe!

    Córka Ania z rodziną

Opis zbiórki

Osiem godzin pod salą szpitalną salą, gdzie ważyły się losy naszej mamy - najgorszy czas w  życiu. Każda minuta dłużyła się w nieskończoność, a my w końcu chcieliśmy usłyszeć, że wszystko będzie dobrze, że sytuacja opanowana… Niestety, usłyszeliśmy coś znacznie gorszego…

Nasza mama - cudowny, ciepły człowiek. Siebie zawsze stawiała na ostatnim miejscu, ważniejsi byli inni: dzieci, wnuczka Maja, ale też obcy ludzie, którzy potrzebowali pomocy. Takiej osoby ze świecą szukać - zawsze tak mówiliśmy. Dlaczego więc takie nieszczęście dotknęło właśnie ją? Dlaczego jej życie miało być odebrane? Dzisiaj robimy wszystko, by przywrócić mamę do dawnego życia, bo nadszedł czas by ofiarować mamie to, co dawała nam całe życie - bezgraniczną dobroć i wsparcie. Prosimy, pomóżcie nam w tym...

Ewa Macioch

Ból głowy, coraz mocniejszy, coraz bardziej dokuczliwy, zmusił nas do szukania przyczyny. Mama nigdy się nie skarżyła, dlatego kiedy widzieliśmy grymas bólu na jej twarzy wiedzieliśmy, że dzieje się coś bardzo złego. Najpierw ortopedia, potem od razu na operację - okazało się, że tętniak w głowie mamy się sączy, stąd ten ból. Konieczna była operacja.

Całą rodziną czekaliśmy pod salą operacyjną, by mama czuła naszą obecność. Stres, nerwy, nieopisany strach - nikomu tego nie życzymy. Nie dopuszczaliśmy do siebie myśli, że coś może pójść nie tak. Przecież mama nie mogła umrzeć! Do tego feralnego dnia czuła się przecież dobrze, to nie był czas odchodzić!

W końcu operacja dobiegła końca, ale wiedzieliśmy tylko, że mama żyje. Chociaż to było najważniejsze, baliśmy się, co będzie dalej. Usłyszeliśmy, że podczas operacji doszło do powikłań. W ich skutek w głowie mamy pękł tętniak…

W tamtej chwili serca pękły na milion kawałków… Wczoraj jeszcze mama śmiała się z naszych żartów, teraz leżała bez świadomości. Postanowiliśmy wtedy, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by do nas wróciła, chociaż zostaliśmy z tym sami… Po wypisaniu ze szpitala mama trafiła do innej kliniki na “ustabilizowanie stanu zdrowia”. Jak tylko mogła już oddychać samodzielnie, zabraliśmy ją do domu i zaczęła się ciężka walka o zdrowie, o każdy, najmniejszy nawet postęp. Wiemy, że są ośrodki, gdzie trafiają starsze osoby po udarach, gdzie się nimi zajmują… Jednak nigdy w życiu nie oddamy mamy, by była wśród obcych, skazana na egzystencję do końca życia.

Ewa Macioch

Od ponad roku trwa nasze nowe życie - życie, w którym priorytetem jest mama. Znajdujemy najlepszych specjalistów, najnowocześniejsze terapie, szukamy ratunku wszędzie. Niestety, to pochłania ogrom środków. Dzisiaj mama mieszka ze mną, swoją córką, i moim partnerem. Zmuszona byłam zrezygnować z pracy, a Piotr znacznie ograniczyć jej intensywność, by móc zajmować się nią. To niestety skutkuje tym, że mamy mniej pieniędzy, a tych przecież potrzeba coraz więcej… Dlatego postanowiliśmy poprosić o pomoc. Wiemy, że nasza mama by jej nie odmówiła - nigdy, nikomu. Wierzymy więc, że teraz wróci do niej dobro, które dawała ludziom przez 75 lat.

Widzimy, że nasza praca przynosi efekty. Zaraz po operacji z mamą nie było żadnego kontaktu, leżała tylko na łóżku, jakby pozbawiona duszy. Ale powoli, kroczek po kroczku, zaczęła do nas wracać! Dzisiaj umie już się uśmiechnąć, pokiwać głową na “tak i “nie”; możemy posadzić ją na wózek, wyjść na spacer, do rodziny. Mierząc się z tą potwornie trudną sytuacją próbujemy zapewnić mamie „normalne” życie, poprzez traktowanie jej jak zdrowego człowieka. Żarty, luźne rozmowy i relacje są tym, co sprawia, że mama nie czuje się jak pacjent. Mamy nadzieję, że wie, iż jest równoprawny, domownikiem i że kochamy ją tak samo, jak wcześniej. Choć sama nie mówi, ale celowo piszemy o “rozmowach”, bo kiedy mama potakuje i kiwa głową na nasze słowa i pytania, nie ma wówczas nic wspanialszego!

Niezbędna jest jednak dalsza rehabilitacja i leczenie, które kosztuje bardzo dużo… Niedawno też znaleźliśmy sposób, by jeszcze lepiej porozumieć się z mamą - to cyber-oko, urządzenie, które pozwala “mówić” oczami. Jesteśmy już po pierwszych testach, które pokazały, że to działa!

Ewa Macioch

Dzisiaj najważniejsze jest to, że mama żyje, że jest z nami. Z resztą staramy się sobie poradzić… Tęsknimy za nią, za jej wesołym śmiechem, za rozmowami. Wnuczka Maja bardzo chciałaby odzyskać babcię, którą uwielbia. Nie wiemy, co będzie dalej, ale wiemy, że będziemy walczyć o mamę do ostatniego tchu. Nie można przecież skazywać ludzi na przegraną za życia, a dobro zawsze powinno wrócić… Prosimy, pomóż nam dalej walczyć o naszą kochaną mamę Ewę.


Córka Ania z rodziną

Wybierz zakładkę
Sortuj według