Ewa Popławska - zdjęcie główne

To KOSZMAR❗️Każdy mój dzień to walka o oddech. Pomocy!

Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt medyczny

Organizator zbiórki:
Ewa Popławska, 45 lat
Lublin
Ostra niewydolność oddechowa, cukrzyca insulinozależna, dysfagia, stan po zapaleniu płuc, niewydolność serca, padaczka, stan po posocznicy, zespół Marfana, zatrzymanie krążenia ze skuteczną resuscytacją
Rozpoczęcie: 1 grudnia 2025
Zakończenie: 2 czerwca 2026
3274 zł
WesprzyjWsparło 106 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0871053
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0871053 Ewa

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Ewie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt medyczny

Organizator zbiórki:
Ewa Popławska, 45 lat
Lublin
Ostra niewydolność oddechowa, cukrzyca insulinozależna, dysfagia, stan po zapaleniu płuc, niewydolność serca, padaczka, stan po posocznicy, zespół Marfana, zatrzymanie krążenia ze skuteczną resuscytacją
Rozpoczęcie: 1 grudnia 2025
Zakończenie: 2 czerwca 2026

Opis zbiórki

Jeszcze rok temu byłam zdrową, pracującą osobą. Moje życie toczyło się swoim rytmem. Byłam spokojna, otoczona ludźmi, którzy dawali mi szczęście. Nie sądziłam, że okrutny los postanowi tak brutalnie pozbawić mnie tego, co z całego serca kochałam.

Zachorowałam na zapalenie płuc. Trafiłam do szpitala. Miałam tam spędzić dwa tygodnie i wrócić do domu. Wszystko na to wskazywało. Po antybiotykoterapii czułam poprawę, czułam, że zdrowieję. Niestety, to było tylko złudzenie. 

Ostatniego dnia pobytu w szpitalu wykonano mi badanie bronchoskopii ze znieczuleniem. Podczas tego badania mój świat się zatrzymał. Dosłownie. Moje serce stanęło w miejscu. Byłam reanimowana. 

Prawie cztery kolejne miesiące spędziłam w szpitalu. Najpierw na intensywnej terapii – moje płuca przestały pracować. Byłam warzywem, z cewnikiem i pampersem. Nie miałam sił, by oddychać – robiła to za mnie maszyna. 

Po intubacji założono mi rurkę tracheostomijną. Nie mogłam mówić. Założono mi sondę. Nie potrafiłam przełykać. Nie byłam w stanie wziąć nawet łyka wody. Krztusiłam się własną śliną. W końcu założono mi PEG-a. 

Przeszłam wiele badań, uczestniczyłam w licznych ćwiczeniach z fizjoterapeutą. Dzięki intensywnej rehabilitacji stopniowo odnajdywałam w sobie siły, by znów zacząć chodzić. Udaje mi się to jednak tylko przy pomocy drugiej osoby. 

Ze szpitala zostałam przeniesiona na oddział paliatywny, położony 60 km od najbliższej rodziny. Moja siostra jednak zdecydowała się wziąć mnie do siebie. Zorganizowała cały potrzebny sprzęt i opiekę. Moje serce przepełniła wdzięczność. 

Teraz minął już rok od tych tragicznych wydarzeń. Rok temu moje życie zmieniło się o 180 stopni. Dziś nie jestem w stanie samodzielnie żyć. Każdego dnia muszę mieć zmieniane opatrunki, z czym nie jestem w stanie sama sobie poradzić. Nie potrafię spojrzeć na swój okaleczony brzuch. 

Marzę o zwykłym jedzeniu. Łzy same cisną się do oczu na myśl o tym, że to, co normalne, nie jest już dla mnie. Wciąż mam założoną rurkę tracheostomijną. Mówię szeptem, bo każde słowo boli. Rurka musi być wymieniana co dwa tygodnie. Ten zabieg nie należy do przyjemnych.

Moje życie z pełnego energii i witalności zmieniło się w walkę o każdy oddech. Nie mam sił, by stać w kolejkach do lekarzy. Jestem skazana na sprzęt, który mnie ratuje. Na ludzi, którzy się mną opiekują. 

Jeszcze do niedawna byłam samodzielna i pełna energii. Dziś walczę o każdy oddech. Moje życie to wyrok, od którego nie mogę znaleźć ucieczki. Czy kiedykolwiek wybudzę się z tego koszmaru? 

Moim jedynym ratunkiem jest kosztowne leczenie i intensywna rehabilitacja. Niestety, koszty, które się z tym wiążą, to dla mnie bariera nie do pokonania. Jak mam sprostać tym wydatkom, kiedy nie jestem w stanie samodzielnie oddychać? Dlatego dziś błagam o pomoc. Proszę, podaruj mi nadzieję. Podaruj mi chociaż jej cień.

Ewa

Wybierz zakładkę
Sortuj według