Pilne!
Ewa Sewastianiuk - zdjęcie główne

Ewa kontra NOWOTWÓR rdzenia❗️Czas ucieka, ale serce jest pełne woli walki – POMÓŻ❗️

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny, nocleg na czas badań w szpitalu

Organizator zbiórki:
Ewa Sewastianiuk, 52 lata
Białystok, podlaskie
Śródrdzeniowy częściowo egzofityczny wyściółczak na poziomie C2-C3 - nowotwór o niepewnym lub nieznanym charakterze mózgu i ośrodkowego układu nerwowego, zaburzenia korzeni i splotów nerwowych
Rozpoczęcie: 5 sierpnia 2026
Zakończenie: 5 listopada 2026
22 639 zł
WesprzyjWsparły 282 osoby
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
1005537
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%1005537 Ewa

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Ewie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny, nocleg na czas badań w szpitalu

Organizator zbiórki:
Ewa Sewastianiuk, 52 lata
Białystok, podlaskie
Śródrdzeniowy częściowo egzofityczny wyściółczak na poziomie C2-C3 - nowotwór o niepewnym lub nieznanym charakterze mózgu i ośrodkowego układu nerwowego, zaburzenia korzeni i splotów nerwowych
Rozpoczęcie: 5 sierpnia 2026
Zakończenie: 5 listopada 2026

Aktualizacje

  • Nie mogę czekać... Szukam ratunku W CAŁEJ POLSCE❗️

    Z ogromną ulgą, spokojem i wdzięcznością piszę do Was prosto z mojego domu. 5 września dostałam upragniony wypis ze szpitala. Lekarze dokonali czegoś absolutnie niesamowitego – moja skomplikowana operacja odcinka szyjnego C2-C3 została wykonana w ramach NFZ perfekcyjnie, co do jednego milimetra!

    Wyściółczaka rdzenia udało się precyzyjnie usunąć i ten najważniejszy krok w walce o życie jest już za mną. Niesamowita wiedza, ogromna odpowiedzialność i milimetrowa precyzja całej ekipy lekarzy, neurochirurgów, anestezjologów i personelu medycznego dały mi szansę, bym mogła dzisiaj być tutaj z moją rodziną – dziękuję za uratowanie mojego życia!

    Ale tylko ja wiem, ile kosztował mnie ten sukces. Przez pierwsze 5 dni po operacji musiałam bezwzględnie leżeć na płasko, a moje ciało mogło przewracać się tylko na boki. Dopiero potem, ze łzami w oczach i bólem, rozpoczęła się mordercza walka: pionizacja, ponowna nauka siadania, stawiania pierwszych kroków oraz mozolna nauka tego, jak prawidłowo i bezpiecznie wchodzić po schodach. Każdy centymetr ruchu był okupiony ogromnym wysiłkiem.

    Ewa Sewastianiuk

    Jednak zderzenie z rzeczywistością pooperacyjną poza szpitalem było bolesne. Choć lekarze dali zielone światło, system natychmiast odwrócił się plecami. Do domu musiałam wrócić specjalistycznym transportem medycznym, który musiałam opłacić zupełnie sama! Sfinansowano operację, ale nie bezpieczny powrót.

    Dzisiaj moja codzienność to sztywny kołnierz ortopedyczny chroniący szyję oraz mój nowy, nieodłączny „przyjaciel” – chodzik rehabilitacyjny. Wiem jednak, że w domu nie mogę zostać ani chwili za długo. W moich okolicach czas oczekiwania na stacjonarny, całodobowy oddział rehabilitacji neurologicznej to aż 6 miesięcy! Dla mojego świeżo zoperowanego rdzenia kręgowego pół roku bezczynności to wyrok. Co gorsza, w publicznej służbie zdrowia brakuje lekarzy, którzy podjęliby się dalszego prowadzenia tak rzadkiego przypadku.

    Ewa Sewastianiuk

    Nie poddaję się! Znalazłam pomoc na drugim końcu Polski – moje dalsze leczenie neurochirurgiczne i kontrole będą odbywać się prywatnie w Jaworznie, gdzie specjaliści zgodzili się przejąć nade mną opiekę. Równocześnie rozszerzam poszukiwania stacjonarnego Oddziału Rehabilitacji Neurologicznej na całą Polskę, by pod okiem lekarzy walczyć o powrót do pełnej sprawności. To oznacza gigantyczne koszty: kolejne dalekie transporty medyczne, opłacenie prywatnego pobytu na oddziale rehabilitacyjnym oraz kosztownych wizyt kontrolnych.

    Mówi się, że neurochirurdzy na bloku operacyjnym wycięli chorobę z milimetrową precyzją. Ale to dzięki Waszemu wsparciu ta walka w ogóle może trwać dalej. Każda wpłata na Siepomaga, każda dobra myśl i udostępnienie dają mi siłę, by każdego dnia stawiać kolejne kroki z moim chodzikiem. Dzięki Waszym wielkim sercom nie muszę bezradnie patrzeć w kalendarz i czekać pół roku na ratunek. Podarowaliście mi czas, którego system nie chciał mi dać. Nie potrafię ubrać w tradycyjne słowa tego, jak bardzo uratowaliście moją nadzieję. Jadę do Jaworzna, szukam szpitala w Polsce i obiecuję Wam – wywalczę tę sprawność. Dziękuję, że jesteście ze mną na każdym kroku tej drogi.

    Ewa

Opis zbiórki

Przez kilka ostatnich lat mój świat kurczył się z każdym dniem. Krążyłam między poradniami, gabinetami i prywatnymi konsultacjami w Białymstoku, Ełku i Bydgoszczy. Większość neurochirurgów bezradnie rozkładała ręce, a ja coraz bardziej się bałam.

Ogromną pomoc i wsparcie otrzymałam w Białostockim Centrum Onkologii (BCO), gdzie lekarze bardzo szybko wykonali u mnie kompleksową diagnostykę od głowy do stóp: rezonanse, tomografię, USG piersi i mammografię. Choć bardzo chcieli mi pomóc i przygotowywali mnie do radioterapii, procedury były bezwzględne – pani ordynator podjęła odpowiedzialną decyzję, że bez wyniku biopsji od neurochirurga nie można bezpiecznie dobrać dawki naświetlań.

W tym samym czasie wyniki rezonansu były bezlitosne: wyściółczak w odcinku szyjnym (C2–C3), który zajmuje aż 2/3 wnętrza mojego rdzenia kręgowego, kolejny guz na wysokości klatki piersiowej oraz liczne małe guzki. Lata szukania ratunku zrobiły swoje – choroba zdążyła się rozsiać. Czułam, że w moim ciele tyka niewidzialny zegar, który nieubłaganie odlicza czas.

Ale nie poddałam się. 13 lipca 2026 roku wzięłam wyniki w dłoń i sama pojechałam na drugi koniec Polski, na Śląsk. Trafiłam do wybitnego profesora neurochirurgii w Sosnowcu, który jako jedyny znalazł klucz do mojego przypadku. Wyjaśnił, że radioterapia przed operacją byłaby w mojej sytuacji błędem. Zostałam oficjalnie zakwalifikowana na zabieg.

Plan jest precyzyjny – neurochirurdzy otworzą operowaną przestrzeń, pobiorą malutki wycinek do szybkiego badania, a następnie od razu wytną z guza tyle, ile tylko się da. Całość trafi potem do ostatecznego badania histopatologicznego.

Niedługo po wizycie zadzwonił do mnie kolejny wspaniały lekarz neurochirurg z tego samego zespołu. Potwierdził, że po analizie rezonansu zrobią wszystko, by operacja odbyła się jak najszybciej. Zgranie całego, wyspecjalizowanego składu operacyjnego to ogromne wyzwanie logistyczne, ale ci wspaniali lekarze walczą o mnie z całego serca. Trafiłam w ręce najlepszych aniołów stróżów w fartuchach, jakich można sobie wymarzyć.

Najpierw czekają mnie jednak szczegółowe badania kwalifikacyjne na miejscu w Sosnowcu, a potem najważniejszy dzień – operacja. To jednak dopiero początek mojej długiej i trudnej drogi. Przede mną wieloetapowy plan leczenia, który wymaga ogromnych nakładów finansowych. Po operacji czekają mnie regularne, bardzo częste kontrole i badania RM całego rdzenia przez kolejne 10 lat!

Mieszkam w Białymstoku. Każdy wyjazd na Śląsk to setki kilometrów, ogromne koszty biletów PKP, noclegów dla mnie i bliskich, prywatnych wizyt, leków oraz – przede wszystkim – miesięcy tytanicznej i nieustannej rehabilitacji.

Sama znalazłam lekarzy o wielkich sercach, którzy podali mi pomocną dłoń. Teraz proszę Was o pomoc, bym miała za co tę walkę dokończyć. Każda złotówka to dla mnie krok bliżej powrotu do domu. Dziękuję z całego serca!

Ewa

Wybierz zakładkę
Sortuj według