❗️Guz mózgu i rozpaczliwy apel o pomoc – przed Filipkiem leczenie ostatniej szansy...

PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
9 dni do końca
Wsparły 17 204 osoby
736 651 zł (91,16%)
Brakuje jeszcze 71 404 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Protonoterapia w klinice Cincinnati Children's Proton Therapy Center w USA

Filip Bulanda, 2 latka

Jawidz, lubelskie

Wyściółczak anaplastyczny - złośliwy guz mózgu z przerzutami do rdzenia kręgowego

Rozpoczęcie: 30 Września 2020
Zakończenie: 30 Października 2020

Poprzednie zbiórki

6 026 301 zł (106,63%)
10-miesięczne leczenie w klinice Nationwide Childrens Hospital w Columbus

133 118

30.03.2020 - 28.06.2020

10-miesięczne leczenie w klinice Nationwide Childrens Hospital w Columbus

133 118

6 026 301 zł

30.03.2020 - 28.06.2020

Trzymam na rękach mojego dwuletniego synka, wiedząc, że nowotwór w każdej chwili może mi go odebrać! Obecnie jesteśmy w szpitalu w USA, gdzie cały czas trwa walka z bardzo złośliwym guzem mózgu. W ciągu ostatnich tygodni przeżywaliśmy koszmar – przez powikłania po kolejnej chemioterapii stan Filipka drastycznie się pogorszył. Któregoś dnia, kiedy był w stanie krytycznym, przyszedł do nas lekarz i poinformował, że mamy być gotowi na najgorszy scenariusz...

Filipek żyje – wrócił do nas! Niestety – bardzo poważne powikłania zdyskwalifikowały go do kontynuowania zaplanowanego leczenia. Jedyną ostateczną i bezpieczną opcją zaproponowaną przez lekarzy  jest chemia doustna i protonoterapia. Leczenie w USA to nasza ostatnia deska ratunku – ostatnia nadzieja na życie dla Filipka. Rozpoczęliśmy je dzięki pomocy tysięcy dobrych serc. Niestety –  wydłużający się pobyt i zmiana leczenia generują nowe koszty, dlatego raz jeszcze proszę Was o pomoc – o ratunek dla naszego synka...

Filip Bulanda

Kiedy w styczniu tego roku postawiono diagnozę, guz w główce miał już ponad 8 centymetrów. Był wielkości pięści dorosłego człowieka. Nasz synek nie miał jeszcze nawet dwóch lat, kiedy po raz pierwszy zabrano go na blok operacyjny. Po operacji zastaliśmy widok, który łamał serce. Filip leżał bezwładnie pod całą masą kabli i rurek prowadzących do maszyn, który utrzymywały go przy życiu. Rączki i nóżki przywiązane były do łóżeczka… W czasie operacji udało się usunąć tylko część guza – tylko trzy z ośmiu centymetrów. Nowotwór wciąż był w główce Filipa. W każdej chwili mógł odrosnąć, dać przerzuty… 

Po operacji otrzymaliśmy wyniki histopatologii. Potwór, z którym walczymy to wyściółczak anaplastyczny, najbardziej agresywny nowotwór mózgu. Ruszyła lawina złych wiadomości. O tym, że jeśli Filipek dożyje piątego roku życia, to będzie cud. Lekarze mówili o nim jak o staruszku, który umiera, a nie jak o dziecku, które dopiero co rozpoczyna swoje życie. W Polsce nikt już nie chciał podjąć się operacji. Gdybyśmy zostali w kraju, dziś naszego synka prawdopodobnie nie byłoby już z nami. 

Filip Bulanda

Zaczęliśmy desperacko szukać ratunku za granicą. Skontaktowaliśmy się z rodzicami chłopca, który również miał złośliwego guza mózgu i który wyjechał na leczenie do USA. Od razu wysłaliśmy wyniki Filipka do Nationwide Childrens Hospital w USA. Dostaliśmy kwalifikację do leczenia i kosztorys. Do zebrania była astronomiczna kwota, ale dzięki pomocy cudownych ludzi udało się – w maju polecieliśmy do USA. Od początku wszystko przebiegało dobrze, Filipek pomyślnie przeszedł operację. Zaczął chemię, bardzo agresywną... Przyjął tylko dwa cykle z zaplanowanych pięciu. I wtedy nasz świat się zawalił, a tamten dzień zapamiętamy już na zawsze...

U Filipka wystąpiła bardzo poważna choroba wątroby. Nasz synek był w stanie krytycznym. Jego szanse na przeżycie były zerowe. Był podpięty pod respirator, maszyna do dializ pracowała całą dobę. Lekarze tracili nadzieję… Na szczęście Filipek zaczął powoli do nas wracać.

Niestety choroba wątroby pociągnęła za sobą poważne konsekwencje. Obecnie jedyną nadzieją jest chemia doustna i protonoterapia. Leczenie, które da nam czas na bycie razem, na w miarę możliwości normalne i godne życie. Niestety – nasze środki się kończą, ponieważ leczenie na OIOM-ie i ratowanie życia były bardzo kosztowne. Otrzymaliśmy kolejny kosztorys, a kwota do zebrania znowu zwala z nóg... Nie przestaniemy jednak walczyć, nie poddamy się, kiedy stawką jest życie ukochanego dziecka. 

Filip Bulanda

Tyle już razem przeszliśmy, podnieśliśmy się z najgorszego, a teraz został nam ostatni i najbardziej kluczowy etap leczenia. Prosimy Was o pomoc, abyśmy mogli kolejny raz zawalczyć o naszego synka. On tak bardzo chce żyć – codziennie patrzy w naszą stronę swoimi pięknymi oczkami i wierzy w nas.

Prosimy, bądź z nami, bo nadzieja umiera ostatnia…

Rodzice Filipka

Filip Bulanda

Historię Filipka możesz śledzić na Facebooku

Możesz również pomóc, biorąc udział w licytacjach na Facebooku 

TVP3 Lublin: Apel o pomoc dla chorego Filipka

Filip Bulanda

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
9 dni do końca
Wsparły 17 204 osoby
736 651 zł (91,16%)
Brakuje jeszcze 71 404 zł
Wesprzyj Wesprzyj