
"Mamo, dlaczego ja jestem tak bardzo chory?” – dramatyczna walka o życie Filipka chorego na DMD❗️
Cel zbiórki: Terapia genowa, leczenie, rehabilitacja, loty, pobyt
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
127 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Monikawspiera już 8 miesięcy
- Anonimowy Pomagaczwspiera już 8 miesięcy
- Beatawspiera już 8 miesięcy
Cel zbiórki: Terapia genowa, leczenie, rehabilitacja, loty, pobyt
Aktualizacje
Błagam – ratuj mojego synka❗️Mój syn odchodzi na moich oczach. Pęka mi serce…
Mam na imię Rafał – proszę, poświęć mi 5 minut...
Jako ojciec oddałbym Filipkowi wszystko – własne zdrowie, siły, nawet życie. Nie mogę jednak odebrać mu choroby, która każdego dnia niszczy jego mięśnie. Dystrofia mięśniowa Duchenne’a odbiera mi synka na moich oczach.
Każdego dnia mierzymy się z trudnościami, o których większość rodzin nie musi nawet myśleć. Mieszkamy na czwartym piętrze kamienicy, a Filipek nie jest już w stanie samodzielnie dostać się do domu. Codziennie muszę wnosić własnego synka po schodach. Patrzę na niego i chciałbym zdjąć z jego małych barków cały ten ciężar. Nie mogę.
Dlatego chowam dumę do kieszeni. Jeżdżę po kiermaszach, stoję pod kościołami i proszę obcych ludzi o pomoc. Dla mojego dziecka zrobię wszystko.
Najbardziej boję się dnia, w którym Filipek nie będzie już miał siły wstać. Nie chcę bezradnie patrzeć, jak choroba odbiera mu wszystko
Błagam, pomóżcie mi walczyć o mojego syna, póki wciąż jest szansa! Każda wpłata i każde udostępnienie mają znaczenie.

Błagam Cię – jeśli możesz, ocal mojego synka, który nie ma już więcej czasu. Teraz albo nigdy. Ta choroba zbiera przerażające żniwo – zabiera oddech, niszczy serce...
Błagam Cię jak tylko potrafię
Zrozpaczony tata
Za nami rok walki o życie Filipka❗️Wyścig z czasem trwa! Zdążymy wygrać z DMD?
Mija dokładnie rok, odkąd wspólnie rozpoczęliśmy walkę o zdrowie i przyszłość naszego synka, Filipka.
Pamiętamy ten dzień. Pamiętamy strach, bezsilność i kwotę, która wtedy wydawała się zupełnie nieosiągalna. Dziś patrzymy na licznik naszej zbiórki przez łzy wzruszenia.
W ciągu zaledwie roku wspólnie uzbieraliśmy 6 MILIONÓW ZŁOTYCH!
Sześć milionów. To nie jest tylko liczba. Za każdym milionem stoją tysiące ludzi, którzy zatrzymali się na chwilę przy historii naszego synka. Ktoś wpłacił 5 zł, ktoś 20, ktoś 100. Ktoś udostępnił naszą zbiórkę. Ktoś zorganizował piknik. Ktoś wystawił przedmiot na licytację. Ktoś przebiegł kilometry w challengu. Ktoś pojechał na Jasną Górę. Ktoś poświęcił swój wolny dzień, żeby pomóc nam podczas kiermaszu.
To właśnie Wy jesteście tymi sześcioma milionami. To Wasze serca dały nam siłę, żeby nie przestać walczyć.
Dziękujemy z całego serca: uczestnikom licytacji – za walkę o każdy przedmiot i każdą złotówkę, uczestnikom challengów – za przełamywanie własnych granic, uśmiech i zarażanie dobrem, organizatorom pikników i wydarzeń – za ogrom pracy, czasu i energii, pielgrzymom z Jasnej Góry – za każdy wspólny kilometr, modlitwę, pot i niezwykłą siłę,mwszystkim, którzy udostępniają naszą historię w mediach społecznościowych – bo jedno kliknięcie potrafi sprawić, że o Filipku dowie się kolejna osoba, wolontariuszom pomagającym podczas kiermaszów,m raz osobom, które od pierwszego dnia prowadzą grupę licytacyjną i każdego dnia pomagają nam walczyć o życie i sprawność naszego synka.
Nie mamy słów, które byłyby wystarczające, żeby powiedzieć, jak bardzo jesteśmy Wam wdzięczni.
A dobro wciąż do nas wraca. Wczoraj wydarzyło się coś, co po raz kolejny pokazało nam, jak niezwykłych ludzi spotkaliśmy na tej drodze. Anonimowy Darczyńca przekazał Filipkowi bieżnię elektryczną.
Dla większości osób bieżnia jest po prostu sprzętem sportowym. Dla naszego synka to coś znacznie więcej. To kolejna szansa na utrzymanie jego sprawności. Na wzmacnianie mięśni. Na kolejne kroki. Na jak najdłuższe zachowanie tego, co choroba chce mu odebrać.
Bo Filip walczy z DMD – dystrofią mięśniową Duchenne’a. Ta choroba nie czeka.
Każdy kolejny miesiąc ma znaczenie. Każdy dzień sprawności ma znaczenie. A my chcemy zrobić wszystko, co tylko możemy, aby Filip był gotowy na terapię genową, kiedy będzie mógł ją otrzymać.
Dlatego mimo ogromnego sukcesu, jakim jest 6 milionów złotych, nie możemy jeszcze powiedzieć: „udało się”.
Przed nami wciąż ogromna góra. Do końca zbiórki brakuje ponad 9 MILIONÓW ZŁOTYCH. Wiemy, jak ogromnie brzmi ta kwota. Ale rok temu 6 milionów również wydawało się czymś niemożliwym.
A jednak razem tego dokonaliśmy. Dlatego dziś nie prosimy Was o cud.
Prosimy Was, żebyście razem z nami ten cud dokończyli.
Jeśli możesz – wpłać na Filipka.
Jeśli nie możesz wpłacić – udostępnij tę zbiórkę.
Jeśli możesz zrobić jedno i drugie – będziemy wdzięczni z całego serca.Bo może właśnie Twoje 10 zł będzie częścią kwoty, która pozwoli Filipkowi dostać szansę, o którą walczymy każdego dnia.
Prosimy – zostańcie z nami. Nie pozwólmy, żeby zabrakło nam siły na ostatniej prostej.
Skoro przez rok potrafiliśmy razem zrobić coś, co wydawało się niemożliwe, wierzymy, że razem możemy zrobić jeszcze więcej.
Walczymy o Filipka do samego końca.
Rodzice
Rafał i AldonaBłagamy o ratunek dla Filipka❗️Zebraliśmy 6 milionów, by walczyć o życie Filipka
Kochani, niemożliwe staje się możliwe! Pękła niewyobrażalna bariera – na zbiórce naszego synka, jest już 6 MILIONÓW ZŁOTYCH!
Kiedy zaczynaliśmy tę drogę, strach paraliżował nam serca a kwota, której potrzebowaliśmy, by ratować zdrowie i przyszłość naszego dziecka, wydawała się nieosiągalna.
Dzisiaj, dzięki Waszym ogromnym sercom, wierze i nieustającej walce, stoimy tutaj ze łzami wzruszenia, patrząc na ten częściowo zielony pasek z 6 milionami na zbiórce Filipka - bo do pełnej kwoty brakuje nam jeszcze ponad 9 milionów złotych.
Nie ma słów, które mogłyby wyrazić to, co czujemy jako rodzice. Dziękujemy każdemu z osobna: za każdą wpłaconą złotówkę, za każde udostępnienie, za licytacje, kiermasze i każde dobre słowo, które daje nam siłę w najtrudniejszych momentach.
Jesteście Armią Aniołów Filipka! Pokazaliście, że solidarność i miłość mają potężną moc. Dziękujemy, że jesteście, ale bardzo prosimy, zostańcie z nami jeszcze trochę, bo sami nie damy rady uratować życia Filipka. To nasz wspólny sukces Rodzice.
Opis zbiórki
To zdjęcie zrobiłam Filipkowi w restauracji. Pani kelnerka powiedziała mu, że jest super chłopcem. Filip spojrzał na mnie, z oczami pełnymi łez i cicho odpowiedział: „Nie jestem super… Jestem bardzo chory.” I wtedy się rozpłakał.
Nie wiem, jak moje serce to wytrzymało. Filipek ma tylko 6 lat. A już wie, że jego życie to codzienna walka. Wie, że jest śmiertelnie chory na straszną chorobę – Dystrofię mięśniową Duchenne'a, DMD.

Filipek urodził się w 35. tygodniu ciąży, trochę za wcześnie, ale wszystko przebiegło dobrze. Przez pierwsze lata wydawał się zdrowym, wesołym dzieckiem. Jednak gdy miał 2 latka, zaczęły się niekończące infekcje – anginy, zapalenia górnych dróg oddechowych. Gdy miał 3 lata i 10 miesięcy, usunięto mu trzy migdałki. Mieliśmy nadzieję, że to zakończy jego chorowanie. Niestety – było tylko gorzej...
Zaniepokojona, szukałam pomocy u specjalistów. W Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki lekarze dostrzegli niepokojące objawy – niski wzrost, przerośnięte łydki, kaczkowaty chód. Rozpoczęła się seria konsultacji i badań. Po ponad dwóch tygodniach padło podejrzenie miopatii. Zaczęto także leczyć serduszko Filipka, podejrzewając kardiomiopatię rozstrzeniową.
W ciągu kilku miesięcy odwiedziliśmy dziesiątki specjalistów: neurologa, kardiologa, pulmonologa, logopedę, endokrynologa, immunologa, psychologa…
Robiliśmy wszystko, co możliwe – ja sama nauczyłam się rehabilitować Filipka w domu, między kolejnymi infekcjami, by nie tracić czasu.
I wtedy przyszedł 17 lipca 2023 roku. Dzień, którego nigdy nie zapomnę. Odebrałam telefon... Lekarz genetyk przekazał nam diagnozę – Dystrofia mięśniowa Duchenne’a – DMD.
Śmiertelna choroba genetyczna, która powoli odbiera dziecku wszystkie siły. Śmiertelna choroba, która zrujnowała nasz świat.

Nie byłam w stanie mówić. Nogi z waty. Łzy ciekły mi z oczu...
To był moment, który odebrał nam spokój i po którym nie możemy się pozbierać do dzisiaj...
Dziś Filipek chodzi do przedszkola. Uwielbia kolegów, uwielbia zajęcia manualne. Ale często mówi – „Mamo, ja nie umiem tak skakać jak inne dzieci, mamo, ja też chcę biegać…”
Codziennie przyjmuje ogromne ilości leków, w tym sterydów, które pomagają utrzymać sprawność, ale tylko na chwilę. Filipek wie, że jeśli nie dostanie terapii genowej – trafi na wózek. I że jego stan będzie się tylko pogarszał…
Po dwóch latach walki, konsultacji, czekania – dostaliśmy nadzieję.
Filipek został zakwalifikowany do terapii genowej. To szansa. Może jedyna.

Ale koszt terapii jest ogromny – przekracza możliwości naszej rodziny. Nie wyobrażamy sobie, by ktokolwiek miał takie pieniądze...
Dlatego powstała ta zbiórka.
Błagam Was – jako mama. Pomóżcie nam ratować nasze dziecko. Nasze słońce. Naszego wojownika. Filipek nie musi świetnie biegać, nie musi być wysoki ani bardzo sprawny. Chcemy tylko, żeby żył.
Z całego serca prosimy o pomoc, modlitwę i udostępnienia.
Aldona i Rafał – rodzice Filipka

e-Sochaczew.pl –> Wywiad z Filipkiem (otwiera nową kartę)
Filipek w Panoramie –> KLIK (otwiera nową kartę)
Panorama TVP –> KLIK (otwiera nową kartę)
TVP3 ŁÓDŹ –> KLIK (otwiera nową kartę)
TVTOYA.PL –> KLIK (otwiera nową kartę)

CHARYTATYWNI ALLEGRO – > LICYTACJE DLA FILIPKA –> KLIK (otwiera nową kartę)
Licytacje dla Filipka –> KLIK (otwiera nową kartę)
Strona Filipka na Facebooku –> KLIK (otwiera nową kartę)
Filipek na Tik Toku –> KLIK (otwiera nową kartę)
Filipek na Instagramie –>KLIK (otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- marekczm20 zł
- Cybulski20 zł
- Wpłata anonimowa10 zł

