Franek Kępa - zbiórka charytatywna

Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.
Niedawno wróciliśmy ze szpitala. Rurka od kroplówki i strzykawka to zabawki dziecka z SMA, rdzeniowym zanikiem mięśni. Uśmiechamy się do Frania, choć czujemy ogromny strach. Strach, że nie zdążymy. Zasypiamy zmęczeni strachem i ze strachem się budzimy. Jak zaczynaliśmy zbiórkę, naszym marzeniem było uzbieranie pieniędzy tak, aby Franek mógł lecieć do USA w maju. Wiemy już na pewno, że to niemożliwe. Choroba postępuje… Każdy dzień działa na niekorzyść Frania.
Robimy wszystko, naprawdę wszystko, by zebrać dla niego te pieniądze. My i mnóstwo cudownych osób razem z nami, w tym Ty… Kolejne dzieci wyjeżdżają do USA po szansę na leczenie, na życie. Nie tracimy wiary w to, że Franuś będzie wśród nich. Zbiórka jednak zwolniła, dlatego jeszcze raz musimy prosić o Twoją pomoc…

Tak naprawdę powinniśmy siedzieć i płakać… Bo dziecko nieuleczalnie chore na genetyczną chorobę, na którą lek jest najdroższym na świecie. Bo epidemia, która wstrząsnęła naszym światem po diagnozie i przyćmiła zbiórkę. Bo świadomość, że sprawność naszego dziecka jest w rękach innych ludzi. Bo świadomość tego, jaką władzą są pieniądze, zwłaszcza teraz, gdy sytuacja jest tak trudna. Powinniśmy siedzieć, płakać i się użalać. Tylko komu to pomoże? Na pewno nie Frankowi, a on jest teraz najważniejszy...
Choć jest trudno, ani przez chwilę nie możemy stracić nadziei na to, że się nam uda. Nie potrzebujemy cudu… Potrzebujemy 80 tysięcy osób o cudownych sercach, które przekażą na ratowanie Frania 100 złotych. Lub 160 tysięcy, które przekażą 50 złotych. Tak sobie przeliczamy, gdy mamy gorsze chwile...
Dlatego z całych sił prosimy – bądź wśród nich.
Ada i Bartek, rodzice Frania
Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiają
bezpośrednio na subkonto Podopiecznego:
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Niedawno wróciliśmy ze szpitala. Rurka od kroplówki i strzykawka to zabawki dziecka z SMA, rdzeniowym zanikiem mięśni. Uśmiechamy się do Frania, choć czujemy ogromny strach. Strach, że nie zdążymy. Zasypiamy zmęczeni strachem i ze strachem się budzimy. Jak zaczynaliśmy zbiórkę, naszym marzeniem było uzbieranie pieniędzy tak, aby Franek mógł lecieć do USA w maju. Wiemy już na pewno, że to niemożliwe. Choroba postępuje… Każdy dzień działa na niekorzyść Frania.
Robimy wszystko, naprawdę wszystko, by zebrać dla niego te pieniądze. My i mnóstwo cudownych osób razem z nami, w tym Ty… Kolejne dzieci wyjeżdżają do USA po szansę na leczenie, na życie. Nie tracimy wiary w to, że Franuś będzie wśród nich. Zbiórka jednak zwolniła, dlatego jeszcze raz musimy prosić o Twoją pomoc…

Tak naprawdę powinniśmy siedzieć i płakać… Bo dziecko nieuleczalnie chore na genetyczną chorobę, na którą lek jest najdroższym na świecie. Bo epidemia, która wstrząsnęła naszym światem po diagnozie i przyćmiła zbiórkę. Bo świadomość, że sprawność naszego dziecka jest w rękach innych ludzi. Bo świadomość tego, jaką władzą są pieniądze, zwłaszcza teraz, gdy sytuacja jest tak trudna. Powinniśmy siedzieć, płakać i się użalać. Tylko komu to pomoże? Na pewno nie Frankowi, a on jest teraz najważniejszy...
Choć jest trudno, ani przez chwilę nie możemy stracić nadziei na to, że się nam uda. Nie potrzebujemy cudu… Potrzebujemy 80 tysięcy osób o cudownych sercach, które przekażą na ratowanie Frania 100 złotych. Lub 160 tysięcy, które przekażą 50 złotych. Tak sobie przeliczamy, gdy mamy gorsze chwile...
Dlatego z całych sił prosimy – bądź wśród nich.
Ada i Bartek, rodzice Frania
- Joanna Zabłocka Architektura Wnętrz1 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
