Malutki Franio zamknięty we własnym ciele - musimy go uwolnić!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
9 dni do końca
Wsparło 309 osób
10 298,92 zł (14,82%)
Brakuje jeszcze 59 162,08 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Roczna rehabilitacja, zakup sprzętu medycznego

Franek Bielski, 3 latka

Otwock, mazowieckie

Dziecięce Porażenie Mózgowe czterokończynowe, padaczka lekooporna, uszkodzone tarcze oczu

Rozpoczęcie: 3 Lipca 2020
Zakończenie: 3 Października 2020

Poprzednie zbiórki

24 870 zł (28,04%)
roczny zapas olejku CBD i stół rehabilitacyjny

784

11.01.2019 - 11.06.2019

roczny zapas olejku CBD i stół rehabilitacyjny

784

24 870 zł

11.01.2019 - 11.06.2019

18 530,73 zł (100,00%)
roczna rehabilitacja, leki, ekstrakt z CBD, wózek inwalidzki, ortezy,dogoterapia

1 398

13.09.2018 - 19.10.2018

roczna rehabilitacja, leki, ekstrakt z CBD, wózek inwalidzki, ortezy,dogoterapia

1 398

18 530,73 zł

13.09.2018 - 19.10.2018

Zobacz wszystkie poprzednie zbiórki

Kochani, już dwukrotnie przyszło nam prosić o wsparcie dla naszego synka Franka. Dzięki Waszej pomocy mieliśmy środki na rehabilitację, olejki CBD i inne potrzebne narzędzia i sprzęt do walki o zdrowie naszego dziecka. Niestety, przy Mózgowym Porażeniu Dziecięcym ta walka będzie trwała jeszcze przez wiele lat. Dlatego nie mamy wyjścia i prosimy o dalsze wsparcie. Oto nasza historia:

To miał być zwyczajny dzień, ale nie był, bo brutalnie zmienił życie nasze i naszego nienarodzonego jeszcze synka. Franek urodził się przedwcześnie i kilka godzin później przestał oddychać. Niedotlenienie oraz krwiaki okołoporodowe spowodowały trwałe uszkodzenie mózgu i szereg powikłań. Zdrowie naszego dziecka zostało doszczętnie zniszczone, a my robimy wszystko, co w naszej mocy, żeby choć trochę je odbudować. Frankowi bardzo pomagają olejki z konopi, jak również zajęcia rehabilitacyjne, ale one kosztują kosmiczne kwoty...

Franek Bielski


Silny ból, odpływające wody płodowe nie zwiastowały niczego dobrego. To wszystko działo się za wcześnie… Przecież mieliśmy dopiero 31 tydzień ciąży. Lekarze uspokajali, mówiąc, że tylko mi się wydaje. Po kilku godzinach wody odeszły całkowicie i wtedy “żarty” się skończyły. Strach ogarnął wszystkich dookoła i wreszcie zmobilizował personel do działania. Zaczęto na szybko szukać szpitala, który przyjmie poród. Tam na miejscu wszystko działo się już błyskawicznie — badania, porodówka, oczekiwanie. Urodziłam chwilę przed północą. Chłopiec - 1930 gram, stan dobry, oddycha samodzielnie. Uff… Kamień, który spadł nam z serca, wyrwał ze snu chyba całą okolicę. Najważniejsze, że się udało!

Myśleliśmy, że najgorsze mamy już za sobą. Rzeczywistość szybko sprowadziła nas jednak na ziemię. Franek w nocy przestał oddychać. Nie wiemy, jak długo to trwało, ale doszło do mocnego niedotlenienia. Rano zobaczyłam go już zaintubowanego, w bardzo ciężkim stanie. Widok jak z najgorszego koszmaru. Niestety, bardzo prawdziwy. Nasze maleństwo walczyło o życie, a ja mogłam się tylko bezradnie przyglądać. Na szczęście, wkrótce jego stan się ustabilizował, lekarze zapewniali, że nic mu nie będzie. Wykryto co prawda krwiaki, ale miały się szybko wchłonąć. Franek dochodził do siebie, wychodził po miesiącu ze szpitala jako „zdrowe” dziecko.

Franek Bielski
Mi jednak te krwiaki nie dawały spokoju. Pani doktor mówiła, że za bardzo panikuję. Że na pewno wszystko jest dobrze. Zrobiła wreszcie USG główki dla świętego spokoju i w jednym momencie nasz świat rozpadł się na tysiące kawałków... Wykryto poważne niedotlenienie, a krwiaki, które miały się wchłonąć — nie tylko się nie wchłonęły, ale rozlały, powodując ogromne zniszczenia w mózgu. Zaczęłam krzyczeć, płakać… Cały mój ból skumulował się w tym jednym momencie i nie byłam w stanie już go dłużej tłumić. Lekarze wyszli, zostawiając nas samych. Byliśmy tylko my i ogromna niepewność co do przyszłości naszego maleństwa…

Franek z okazji urodzin otrzymał „prezent” na całe życie — mózgowe porażenie dziecięce czterokończynowe. Przez miesiąc myśleliśmy, że wrócimy do domu ze zdrowym dzieckiem. Dzisiaj, po 1,5 roku, wiemy, że nasz syn nigdy już nie będzie zdrowy… Inne bobasy w jego wieku już dawno stawiają samodzielnie kroki. My próbujemy prosto trzymać główkę. Jesteśmy w zupełnie innym świecie, w ogóle nie ma czego porównywać. Najgorsze jednak, że dopadła go również padaczka lekooporna, odbierając wszystkie wypracowane do tej pory umiejętności.

Franek Bielski

To był nagły, gwałtowny reset. Zupełnie jakby w komputerze usunąć wszystkie dane z twardego dysku. Wracamy do punktu wyjścia, czyli tak naprawdę donikąd. 40 bardzo silnych ataków dziennie, które dzięki olejkowi CBD udało się ograniczyć do 1-2 dziennie. Nic innego mu nie pomagało. Musieliśmy zacząć wszystko od nowa. Rehabilitujemy Frania codziennie, bo to nasza jedyna droga. Niestety, wliczając w to olejek i potrzebne sprzęty - bardzo kosztowna.

Dzięki wielu ludziom dobrego serca, udało nam się kupić Frankowi specjalistyczny fotel rehabilitacyjny i zapas olejków na kilka miesięcy.  Franio jednak rośnie jak na drożdżach, przez co wciąż potrzebuje wsparcia, a rehabilitacja będzie mu towarzyszyć pewnie do końca życia.

Franek Bielski

Tego, przez co przeszliśmy przez ostatnie prawie 3 lata, nie opisują w żadnej książce dla świeżo upieczonych rodziców. Okropnej mieszanki bólu, strachu, złości i bezradności nie da się opowiedzieć słowami. Choć to wszystko siedzi w nas bardzo głęboko, musimy teraz przede wszystkim patrzeć w przyszłość i zapewnić naszemu dziecku jak najlepsze warunki do rozwoju. To jednak bardzo trudne - jak wyprawa wątłym kajakiem na oszalałe morze. Gdzie nie spojrzeć czarne chmury i wysokie fale. Pomóżcie nam utrzymać się na powierzchni i dopłynąć do portu „Nadzieja”. Z Waszym wsparciem na pewno będzie nam łatwiej...

Sylwia — mama Frania

Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
9 dni do końca
Wsparło 309 osób
10 298,92 zł (14,82%)
Brakuje jeszcze 59 162,08 zł
Wesprzyj Wesprzyj