Zbiórka zakończona
Franciszek Wargala - zdjęcie główne

18-latek stratowany przez jelenie❗️To cud, że przeżył… Potrzebna pomoc❗️

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Franciszek Wargala, 20 lat
Stalowa Wola, podkarpackie
Stan po stratowaniu przez jelenie, liczne wieloodłamowe złamania, krwiaki w płacie ciemieniowym, czołowym i skroniowym
Rozpoczęcie: 21 maja 2024
Zakończenie: 23 sierpnia 2024
74 537 zł
Wsparło 1898 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0541490 Franciszek

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Franciszek Wargala, 20 lat
Stalowa Wola, podkarpackie
Stan po stratowaniu przez jelenie, liczne wieloodłamowe złamania, krwiaki w płacie ciemieniowym, czołowym i skroniowym
Rozpoczęcie: 21 maja 2024
Zakończenie: 23 sierpnia 2024

Rezultat zbiórki

Drodzy Darczyńcy,

Z całego serca dziękujemy za wsparcie okazane podczas zbiórki na leczenie Franka. Wasza hojność, zaangażowanie i dobre serca przywróciły nam nadzieję i dały siłę do dalszej walki.

Każda złotówka, każde udostępnienie i każde słowo wsparcia były dla nas niezwykle cenne. Dzięki Wam możemy kontynuować rehabilitację, która daje Frankowi szansę na lepsze jutro.

Jesteśmy ogromnie wdzięczni za każdy gest i za to, że byliście z nami w tak trudnym momencie. Nigdy nie zapomnimy tej fali dobroci, która nas otoczyła.

Rodzina

Opis zbiórki

Mój 18-letni syn Franciszek uległ przerażającemu wypadkowi, jadąc motocyklem. Został staranowany przez stado jeleni przebiegających przez drogę! To cud, że przeżył… Teraz trwa walka o powrót Franka do sprawności. Jako ojciec postanowiłem poprosić o pomoc dla mojego syna! Przed nim całe życie, a ja marzę o tym, żeby wrócił do sprawności. Koszty walki o zdrowie są jednak ogromne…

Wszystko stało się 30 marca 2024. Zwykły dzień, dobra pogoda. Syn udał się na sobotnią przejażdżkę motocyklem. Miał pecha… I to ogromnego… Przejeżdżał przez las dokładnie w momencie, w którym stado jeleni zdecydowało się przebiec przez drogę… Gdyby pojawił się w tym miejscu kilkanaście sekund wcześniej, pewnie skończyłoby się na strachu i ostrym hamowaniu, a tak Franek musiał stoczyć walkę o życie!

Stan syna był niezwykle ciężki, więc do szpitala został przetransportowany helikopterem. Rozległe urazy głowy, liczne krwiaki, wstrząs mózgu, otwarte wielocząstkowe złamania ręki, złamana kość uda z przemieszczeniem i głębokie otarcia… Okropna lista, ale w tamtym momencie liczyło się tylko to, żeby przeżył!

Gdy do niego przyjechaliśmy, był półprzytomny, machał tylko głową, nie było z nim kontaktu… Trudno widzieć swojego syna w takim stanie. Konieczna była pilna, skomplikowana operacja, która trwała 8 godzin! Czekanie na korytarzu dłużyło się w nieskończoność… Na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem, ale walka o życie nie skończyła się wtedy. Franek spędził jeszcze 5 długich dni pod aparaturą wspomagającą, nie było z nim kontaktu.

Franciszek Wargala

Po tym czasie do nas wrócił! A my z żoną byliśmy tacy szczęśliwi, że wypadek nie zakończył się tragicznie. Było tak blisko… Po jednej walce, zaczęła się kolejna – tym razem o powrót do sprawności i normalnego życia. Syn ma tylko 18 lat, jest uczniem technikum. Został dramatycznie wyrwany ze swojego codziennego funkcjonowania. 

Obecnie stan syna poprawił się, dzięki intensywnej rehabilitacji. Niestety jesteśmy bardzo daleko od idealnego stanu. Ciągle martwimy się tym, że w głowie Franka znajduje się krwiak… Trudno jest go zoperować, więc póki co liczymy, że wchłonie się dzięki lekom. Ma też kłopoty neurologiczne, zdarza mu się tracić świadomość, nie wszystko pamięta. Duży problem sprawia mu ręka. Syn może ruszać palcami, ale nie ma władzy w nadgarstku. Najczęściej spędza dni leżąc... Gdy chwilę pochodzi o kuli – odczuwa silny ból.

Franciszek Wargala

To dla niego niezwykle trudna sytuacja, szczególnie że zawsze był bardzo aktywny. Uwielbiał wyprawy motorem, czy rowerem. Spędzanie czasu na świeżym powietrzu. Teraz widzę, jak jest mu trudno, gdy odwiedzają go koledzy. Oni nie muszą korzystać z kuli, mogą bez problemu ruszać ręką…

Walczymy z żoną o syna i staramy mu się zapewnić wszystko, czego potrzebuje. Koszty jednak przytłaczają… Każda godzina rehabilitacji, dojazdy, sprzęt. Na to wszystko trzeba wydać naprawdę sporo pieniędzy. Dlatego bardzo proszę o pomoc dla Franciszka! Musimy zrobić wszystko, żeby mógł wrócić do szkoły, żeby był sprawny. Przed nim przecież całe życie!

Tata Grzegorz

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj