Franciszek Klusek-Stachurski - zdjęcie główne

Franio żyje w swoim świecie. Świecie, do którego coraz trudniej mi się przebić... Pomocy!

Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, turnus rehabilitacyjny

Organizator zbiórki:
Franciszek Klusek-Stachurski, 3 latka
Świdnica, gm. miejska Świdnica, pow. świdnicki, woj. dolnośląskie
Autyzm dziecięcy
Rozpoczęcie: 30 stycznia 2026
Zakończenie: 30 kwietnia 2026
1473 zł(4,62%)
Brakuje 30 442 zł
WesprzyjWsparło 38 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0863704
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0863704 Franciszek
Dostępne metody płatności:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regularne wsparcie daje Franciszkowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.

Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, turnus rehabilitacyjny

Organizator zbiórki:
Franciszek Klusek-Stachurski, 3 latka
Świdnica, gm. miejska Świdnica, pow. świdnicki, woj. dolnośląskie
Autyzm dziecięcy
Rozpoczęcie: 30 stycznia 2026
Zakończenie: 30 kwietnia 2026

Opis zbiórki

Jestem mamą dwóch cudownych chłopców – 13-latka i mojego młodszego wojownika, Franka. Starszy syn chodzi do szkoły, śmieje się, żartuje, planuje przyszłość. Franiu… Żyje w swoim świecie. Świecie, do którego coraz trudniej mi się przebić.

Kiedy się urodził, był zdrowym, pogodnym chłopcem. Rozwijał się prawidłowo, gaworzył, reagował na nasz głos, przytulał się. Niestety, gdy miał kilkanaście miesięcy, zaczęliśmy obserwować u niego dramatyczny regres. Lekarze zdiagnozowali u Franka głęboki autyzm. Dla mnie, jako mamy, to był moment, w którym moje wesołe dziecko zaczęło mi dosłownie znikać sprzed oczu.

Synek przestał reagować na imię. Przestał patrzeć nam w oczy. Nie szuka kontaktu. Dziś nie mówi ani jednego słowa, nie sygnalizuje podstawowych potrzeb fizjologicznych, i jest bardzo nadpobudliwy. Coraz częściej występują u niego zachowania agresywne i autoagresywne – uderza głową w podłogę, drzwi, ścianę, „dłubie” palcami przy oczach.

Każdy dzień to czuwanie, żeby nie zrobił sobie poważnej krzywdy. Każda noc to walka o choć kilka godzin snu – Franiu ma ogromne problemy ze spaniem, często budzi się w środku nocy  z krzykiem i długo nie da się go uspokoić.

Franciszek Klusek-Stachurski

Jako mama kocham go ponad wszystko, ale sama nie dam rady. Wiem też, że czasu mamy bardzo mało. Specjaliści podkreślają, że pierwsze lata życia to okres najszybszego rozwoju mózgu – do około 5. roku życia kształtuje się nawet 90% jego struktury. Właśnie wtedy intensywna terapia ma największy potencjał, żeby coś zmienić. Tego okna nie da się cofnąć.

Franek korzysta z lokalnej rehabilitacji, jeździmy na zajęcia i konsultacje, ale przy tak głębokich zaburzeniach to za mało. Autoagresja się nasila, a ja każdego dnia coraz bardziej boję się o jego bezpieczeństwo i przyszłość. Koszty codziennej rehabilitacji, wizyt u specjalistów, leków, dojazdów i zwykłego życia pochłaniają praktycznie cały nasz domowy budżet. Często stajemy przed wyborem: zapłacić za kolejne zajęcia czy za inne podstawowe potrzeby.

Dziś walczymy m.in. o wyjazd Frania na specjalistyczny turnus. Każdy dzień to kilka godzin terapii dopasowanej indywidualnie do synka, obserwacja jego zachowań, szukanie sposobów na ograniczenie autoagresji i poprawę komunikacji. Koszt tego turnusu to 12 000 zł za dwa tygodnie. Dla wielu osób to po prostu duża kwota. Dla nas – bariera nie do przeskoczenia, bo nasze bieżące wydatki na rehabilitację i opiekę nad Frankiem pochłaniają wszystko, co mamy. Na tak duży, jednorazowy wydatek po prostu nas nie stać.

Franciszek Klusek-Stachurski

Oprócz wyjazdu musimy zwiększyć liczbę rehabilitacji na miejscu: terapii behawioralnej, zajęć z integracji sensorycznej, konsultacji u specjalistów oraz zapewnić mu leczenie farmakologiczne. Walczymy o to, żeby Franek w przyszłości mógł choć w minimalnym stopniu funkcjonować samodzielnie – żeby był jak najbardziej niezależny, bezpieczny, żeby lepiej znosił codzienność i nie ranił siebie ani innych.

Dla Ciebie to może być jedna, drobna wpłata… A dla nas Twoja pomoc może oznaczać dzień terapii więcej. Jeden krok bliżej do tego, by Franek mniej się ranił, mniej krzyczał, zaczął choć trochę bardziej być obecny w świecie, który go otacza.

Marzę o prostych rzeczach: żeby moje dziecko nie waliło głową w ścianę, żeby mogło spokojniej spać, żeby choć trochę rozumiało świat wokół siebie. Może kiedyś powie „mamo”.

Jeśli możesz, proszę Cię o wsparcie – finansowe, ale także o modlitwę i dobre słowo. Wierzę, że Pan Bóg stawia na naszej drodze dobrych ludzi nieprzypadkowo. Każda złotówka, każda modlitwa i każdy gest życzliwości to dla Frania realna szansa na mniej bólu, więcej bezpieczeństwa i choć odrobinę spokojniejsze życie.

Mama Frania

Wybierz zakładkę
Sortuj według