❗️Pół miliona za życie Gai! Pomóż, mamy tylko tydzień!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 16 671 osób
765 872 zł (102,51%)
Zbiórka na cel
Półrocze leczenie nowoczesnymi lekami w Stanach Zjednoczonych

Gaja Górczyńska, 14 miesięcy

Warszawa, mazowieckie

Złośliwy guz mózgu Chordoma

Rozpoczęcie: 28 Lutego 2020
Zakończenie: 25 Marca 2020

02 Marca 2020, 14:39
❗️Potrzebne badania molekularne guza!

Kochani,

dziękujemy za ogromne wsparcie, którego doświadczamy w ostatnich godzinach. Trwa wyścig z czasem, sytuacja jest bardzo dynamiczna i dodatkowo pojawiają się nowe okoliczności, o których już wspominaliśmy wcześniej. 

Gajunia ze względu na obniżone napięcie mięśniowe musi być stale rehabilitowana. Jest już rehabilitowana w Polsce i nie możemy tego przerwać, żeby nie zaprzepaścić osiągnięć, które udało się już osiągnąć. I żeby zapewnić Gai to, że mimo trudnego przeciwnowotworowego leczenia będzie mogła się rozwijać jak inne dzieci. Ta dodatkowa rehabilitacja będzie kosztowała 24 tys. dolarów. 

Gaja Górczyńska


Okazało się również właśnie, że konieczne będzie wykonanie badań molekularnych guza, które umożliwią dobranie najbardziej precyzyjnych metod leczenia. Koszt wykonania takich badań może wynieść nawet 20 tys. dolarów (szczegółowe informacje mamy otrzymać z USA w najbliższych godzinach). 

Wszystko to powoduje konieczność zwiększenia kwoty zbiórki... To bardzo trudne prosić o jeszcze, w sytuacji, kiedy potrzeba tak wiele pieniędzy, ale po prostu nie mamy innego wyjścia. Wierzymy, że będziecie z nami. Tylko razem możemy ocalić Gaję!

Proszę, błagam o ratunek!

Gaja za dwa tygodnie musi znaleźć się w USA, bo to jedyne miejsce na świecie, gdzie można ją ocalić. To oznacza, że w ciągu kilku dni musimy uzbierać ponad pół miliona złotych. Dlatego założyliśmy tę zbiórkę i opowiadamy Wam historię malutkiej, bezbronnej istoty, po którą przyszła śmierć w postaci ekstremalnie rzadkiego guza mózgu. Nie mamy chwili do stracenia, inaczej kolejny raz przyjdzie nam się pożegnać z córeczką. Tym razem już na zawsze...

Gaja Górczyńska

Piszę te słowa z oddziału, gdzie najdzielniejsze maluchy na świecie walczą o każdy dzień. Z miejsca, w którym strach unosi się gęsto w powietrzu i wdycha się go z każdym oddechem. Widzę łyse główki, delikatne ciała wymęczone chorobą, niekończące się metry kabelków i rurek, chemię sączącą się do cieniutkich żył. Rodziców, którzy wykorzystują każdą sekundę, żeby pobyć ze swoimi dziećmi, bo nigdy nie wiadomo, czy obecna chwila nie okaże się jedną z ostatnich...

“Dla Państwa córki nie ma żadnych szans. Jest drugim dzieckiem na świecie z takim nowotworem. Guz jest nieoperacyjny, a choroba tak zaawansowana, że nie mamy dla was żadnej propozycji leczenia, powinniście ją zabrać do hospicjum.” Takie słowa usłyszeliśmy od lekarza w listopadzie, kiedy Gaja miała 4 miesiące. Powiedzieć, że świat nam się wtedy zawalił, to jak nic nie powiedzieć.

Gaja Górczyńska

W jej maleńkiej główce jest guz struniak (chordoma) wielkości cytryny, wyginający pień mózgu, który odpowiada za wszystkie funkcje życiowe. Był tam od urodzenia i początkowo mocno mylił lekarzy, kierując diagnostykę w stronę guzków podskórnych i choroby genetycznej. W dodatku jest, jak to określili amerykańscy specjaliści, “extremly rare and difficult”, czyli kosmicznie rzadki i trudny. Co gorsze, właściwie niewystępujący u dzieci…

W następnych godzinach spływały na nas kolejne ciosy: guza nie da się operować, na radioterapię jest za mała, przerzuty są zbyt liczne. Pozostała tylko chemia, której efektów nikt nie był w stanie przewidzieć… Mogła dać nadzieję i równie dobrze mogła zabić Gaję. Podpisując zgodę w szpitalu, nie wiedziałam, czy podpisuję ułaskawienie, czy wyrok śmierci...

Córeczka jest drugim na świecie dzieckiem, u którego zdiagnozowano wrodzoną chordomę w takiej postaci. Przeszukaliśmy cały Internet w poszukiwaniu ratunku dla Gai, dzięki czemu udało nam się dotrzeć do historii wyjątkowego chłopca, u którego w wieku 11 tygodni lekarze wykryli tego samego guza. Dziś ten chłopiec jest zupełnie zdrowy, a innowacyjne leczenie, któremu został poddany w USA, to nasza jedyna i ostatnia szansa.

Terapia w Stanach może docelowo kosztować nawet kilka milionów złotych, ale żebyśmy mogli wystartować, musimy do końca przyszłego tygodnia zebrać ponad pięćset tysięcy złotych. To bardzo ważne, ponieważ Gaja właśnie przyjmuje w szpitalu nieco lżejszą chemię, a kolejne podanie musi się odbyć już w klinice w Los Angeles. Guz nie może urosnąć nawet o milimetr, bo nie ma już dla niego miejsca w główce córeczki. Trzeba postawić wszystko na jedną kartę!

Gaja jest naszym największym skarbem, wyśnionym i wymarzonym dzieckiem. Bez niej skończy się nasz świat… Zrobimy wszystko, absolutnie wszystko, żeby ją uratować, ale bez Waszej pomocy nam się nie uda. Proszę, błagam… Dajcie nam szansę!

Julia - mama

---

Gaję można wesprzeć również poprzez LICYTACJE

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 16 671 osób
765 872 zł (102,51%)