Wiktor Godlewski - zdjęcie główne

Nieprzerwany ból towarzyszy Wiktorowi od lat. Pomóż mu w walce z chorobą!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Wiktor Godlewski, 68 lat
Warszawa, mazowieckie
Serododatnie reumatoidalne zapalenie stawów, choroba zwyrodnieniowa stawów kręgosłupa na odcinku C3-C7
Rozpoczęcie: 28 lutego 2024
Zakończenie: 24 października 2024
1466 zł
Wsparło 12 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Wiktor Godlewski, 68 lat
Warszawa, mazowieckie
Serododatnie reumatoidalne zapalenie stawów, choroba zwyrodnieniowa stawów kręgosłupa na odcinku C3-C7
Rozpoczęcie: 28 lutego 2024
Zakończenie: 24 października 2024

Opis zbiórki

Całe życie byłem aktywny zawodowo. Pierwszą pracę podjąłem w wieku 17 lat. Choroba pojawiła się w moim życiu niespodziewanie i wszystko zmieniła… Dziś, zamiast cieszyć się spokojną emeryturą z żoną, każdego dnia walczę z niewyobrażalnym bólem.

Kilka lat temu zaczął mi dokuczać ból. Był na tyle silny, że nie mogłem pracować. Wylądowałem w szpitalu. Po wielu badaniach dowiedziałem się, że przyczyną moich dolegliwości jest serododatnie reumatoidalne zapalenie stawów i choroba zwyrodnieniowa stawów kręgosłupa.

Występowałem o rentę czasową, cały czas łudziłem się, że będę mógł wrócić do pracy. Niestety, ból nie mijał… Podejmowałem wiele działań, byłem w sanatorium. Wciąż miałem nadzieję. Wielokrotnie słyszałem, że można mnie wyleczyć. A ja każdego dnia coraz bardziej cierpię. Czuję, jak boli mnie każdy możliwy staw.

Dziś już żyję bez złudzeń. Nieprzerwany ból towarzyszy mi w każdej sekundzie, od wielu lat. Nie mogę spać, bo co godzinę cierpienie zaburza mój sen. W codziennej opiece pomaga mi żona, która fizycznie już ledwo daje radę. Samodzielnie nie jestem w stanie zbyt wiele zdziałać…

Potrzebuję pomocy w najprostszych życiowych czynnościach. Nie mogę sam się umyć, sam pokroić sobie posiłku, utrzymać kubka… Mieszkamy na drugim piętrze w bloku bez windy. Za każdym razem, gdy muszę udać się do lekarza lub na rehabilitację, muszę prosić dzieci o pomoc. Moje opuchnięte kolana i podkurczone nogi odmawiają posłuszeństwa. 

Tabletki przeciwbólowe łykam garściami. Jedyną rzeczą, która choć na chwilę przynosi ulgę, jest fizjoterapia. Niestety, nie mogę liczyć na dostępne terminy i muszę działać na własną rękę. Koszty leków, wizyt lekarskich i rehabilitacji są bardzo wysokie. Chciałbym móc przystosować nasze mieszkanie do moich ograniczeń, jednak na ten moment wszystkie środki przeznaczamy na terapię.

Marzę o choćby jednym dni bez bólu. Niestety, moje schorzenie jest postępujące. Z całego serca proszę Was o wsparcie. W walce z chorobą mam nierówne szanse, ale wierzę, że dzięki Wam uda mi się znaleźć siły na kolejne lata.

Wiktor

Wpłaty

Sortuj według