Pilne!
Grześ Litwiejko - zdjęcie główne

ZŁOŚLIWY NOWOTWÓR MÓZGU zaatakował Grzesia❗️Prosimy o ratunek dla naszego dziecka❗️

Cel zbiórki: Ratowanie życia - leczenie onkologiczne, rehabilitacja i koszty z tym związane

Zgłaszający zbiórkę:
Grześ Litwiejko, 7 lat
Lewickie, podlaskie
Nowotwór złośliwy mózgu — guz IV komory powodujący ostre wodogłowie (medulloblastoma), prężna odma wewnątrzczaszkowa, wodogłowie leczone układem zastawkowym komorowo-otrzewnowym, cechy móżdżkowego zespołu poznawczo-emocjonalnego
Rozpoczęcie: 20 sierpnia 2026
Zakończenie: 20 listopada 2026
42 732 zł
WesprzyjWsparło 429 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
1009687
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Cel zbiórki: Ratowanie życia - leczenie onkologiczne, rehabilitacja i koszty z tym związane

Zgłaszający zbiórkę:
Grześ Litwiejko, 7 lat
Lewickie, podlaskie
Nowotwór złośliwy mózgu — guz IV komory powodujący ostre wodogłowie (medulloblastoma), prężna odma wewnątrzczaszkowa, wodogłowie leczone układem zastawkowym komorowo-otrzewnowym, cechy móżdżkowego zespołu poznawczo-emocjonalnego
Rozpoczęcie: 20 sierpnia 2026
Zakończenie: 20 listopada 2026

Opis zbiórki

Pisząc te słowa, nadal nie możemy uwierzyć, że ten koszmar jest naszą nową rzeczywistością – walczymy o zdrowie i życie naszego synka! Jeszcze tak niedawno wszystko wyglądało zupełnie normalnie. Grześ miał wakacje. Był chłopcem pełnym życia, planów i dziecięcej radości. Nic nie wskazywało na to, że w ciągu zaledwie kilku dni cały nasz świat rozsypie się na milion kawałków...

31 lipca 2026 roku trafiliśmy z Grzesiem na SOR. Bardzo nas zaniepokoiły bóle głowy i poranne wymioty. Chcieliśmy się dowiedzieć, co się dzieje z naszym synkiem. Mieliśmy jednak nadzieję, że dostaniemy leki i zaraz wrócimy razem do domu. Tak się jednak nie stało... W jednej chwili rozpoczął się najgorszy koszmar każdego rodzica!

Badania potwierdziły guz IV komory mózgu, który doprowadził do ostrego wodogłowia! Wtedy wszystko inne przestało mieć znaczenie. Dla nas liczyło się tylko jedno – ratować nasze dziecko! Nie było czasu do stracenia i zapadła decyzja o pilnym przewiezieniu Grzesia do specjalistycznego ośrodka w Warszawie. Nasz syn wymagał natychmiastowej pomocy neurochirurgicznej i operacji!

Jeszcze tego samego dnia byliśmy rodzicami siedmiolatka, który po prostu źle się czuł. Chwilę później jechaliśmy karetką, wiedząc, że w głowie naszego dziecka znajduje się guz, a jego zdrowie i życie jest poważnie zagrożone! Na takie chwile nikt nie jest w stanie się przygotować... Następnego dnia Grześ leżał już na stole operacyjnym.

Nie mieliśmy czasu na oswojenie się z diagnozą ani na to, co nas czeka. 1 sierpnia 2026 roku nasz synek przeszedł poważną operację neurochirurgiczną – kraniotomię i usunięcie guza. Czekaliśmy pod drzwiami, a w naszych głowach krążyło tysiąc myśli. Nie da się tego opisać słowami. Człowiek oddaje swoje dziecko w ręce lekarzy i może zrobić tylko jedno – wierzyć, że za kilka godzin znowu je zobaczy! Niestety to nie był koniec...

Po operacji pojawiły się problemy wymagające kolejnej pilnej interwencji. Już 2 sierpnia Grześ ponownie trafił na blok operacyjny, a lekarze założyli mu zewnętrzny drenaż komorowy, umożliwiający odprowadzenie płynu mózgowo-rdzeniowego. Mieliśmy nadzieję, że tym razem sytuacja się ustabilizuje. Jednak organizm naszego małego synka nadal potrzebował pomocy. 7 sierpnia odbyła się trzecia operacja.

W ciągu zaledwie kilku dni nasze dziecko przeszło trzy poważne operacje. Trzy razy patrzyliśmy, jak znika za drzwiami bloku operacyjnego. Trzy razy czekaliśmy. Trzy razy w naszych modlitwach była tylko jedna prośba: „Proszę, oddajcie nam naszego synka…”. A potem przyszła diagnoza, której tak bardzo się baliśmy. Wynik badania histopatologicznego guza przyniósł odpowiedź.

Grzegorz Litwiejko

Rdzeniak zarodkowy (medulloblastoma), czyli złośliwy nowotwór mózgu! To słowa, których żaden rodzic nigdy nie chce usłyszeć w odniesieniu do własnego dziecka. Choć już tyle za nami, to wiemy, że to dopiero początek tej walki. Grześ został przekazany przez opiekę Kliniki Onkologii. Dziś musi odzyskać zdrowie, ale też swój głos. Doszło u niego do utraty mowy.

Dla nas, rodziców to niewyobrażalny cios. Jeszcze niedawno słyszeliśmy, jak nasz synek mówi, śmieje się i opowiada nam o swoich dziecięcych sprawach. Dziś marzymy o czymś, co wcześniej wydawało się tak zwyczajne – by znowu usłyszeć od niego słowa: „mama” i „tata”…  Będziemy na to czekać tak długo, jak będzie trzeba. Każdy postęp będzie dla nas ogromnym zwycięstwem. 

Jednak nasz Grześ jest jeszcze dzieckiem. Nie powinien wiedzieć, czym jest onkologia. Powinien się teraz cieszyć ostatnimi tygodniami wakacji. Biegać, bawić się i śmiać. Myśleć o szkole, kolegach i zabawkach. Zamiast tego w ciągu kilku dni przeszedł więcej niż niejeden dorosły przez całe życie. Poznał szpitalne sale, tomografię, rezonans, kroplówki i blok operacyjny. A mimo tego walczy!

Dlatego my również nie możemy się poddać. Przed naszym synkiem jeszcze długa droga – leczenie onkologiczne, dalsza diagnostyka, specjalistyczna i długotrwała rehabilitacja. Nie wiemy jeszcze, ile czasu to wszystko potrwa. Pragniemy jednak być przygotowani na każdą możliwość. Sami jednak nie damy sobie rady.

Nigdy nie przypuszczaliśmy, że będziemy musieli prosić ludzi, których nie znamy, o pomoc w ratowaniu własnego dziecka. Dzisiaj nie mamy jednak miejsca na dumę ani wstyd. Jesteśmy rodzicami, którzy zrobią wszystko, by uratować swojego synka. Dlatego bardzo Was prosimy, pomóżcie Grzesiowi pokonać nowotwór, odzyskać sprawność i wrócić do dzieciństwa, które choroba tak nagle mu odebrała. Za każdą wpłatę, udostępnienie, dobre słowo, modlitwę i okazane serce już teraz dziękujemy!

Rodzice Grzesia

Wybierz zakładkę
Sortuj według