Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

By dawne życie wróciło choć na chwilę...

Grzegorz Tyszka

By dawne życie wróciło choć na chwilę...

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0224162
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz
Cel zbiórki:

Półroczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Grzegorz Tyszka, 52 lata
Grodzisk Mazowiecki, mazowieckie
Porażenie połowicze prawostronne, afazja
Rozpoczęcie: 22 Września 2022

Opis zbiórki

Razem z mężem Grzegorzem wiedliśmy spokojne życie - praca, dom, córka właśnie skończyła pierwszy rok studiów, a my szykowaliśmy się do urlopu. Niestety los postanowił to przerwać. 

Grzesiek był aktywnym człowiekiem - biegał, chodził po górach, grał w piłkę. Aktywność fizyczna, zdrowe odżywianie były wpisane w jego życie. Razem przygotowywaliśmy się do kolejnego wyjazdu w góry, który miał lada moment nastąpić. Był 3 sierpnia, kiedy Grzegorz wrócił z pracy i poszedł biegać. Bardzo to lubił, to był jego czas dla siebie. 

Po powrocie do domu uskarżał się na silne bóle głowy, które postanowił jak najszybciej skonsultować z lekarzem. To właśnie ta jego przezorność być może uratowała mu życie. 

5 sierpnia, oddział Diagnostyki Obrazowej w Grodzisku Mazowieckim - to wtedy i na szczęście właśnie tam Grzesiek w oczekiwaniu na tomografię komputerową głowy traci przytomność. Dochodzi do rozwarstwienia tętnicy szyjnej, a lekarze nie są w stanie udzielić żadnej konkretnej informacji - właśnie wtedy zaczęła się walka i ogromny strach. 

6 sierpnia, sytuacja zdawała się być względnie opanowana. Grzegorz się obudził, rozmawiał ze mną - jednak nie miał kontroli nad prawą stroną swojego ciała. Starałam się go uspokoić, że to stan przejściowy - jest silny, sprawny, więc po rehabilitacji szybko wróci do sprawności. Jednak wtedy nie wiedziałam, że najgorsze dopiero przed nami...

7 sierpnia, dzień spędziłam u Grzegorza w szpitalu. Poprosił o to bym odwołała urlop ze względu na jego stan, rozmawialiśmy o zbliżającym się roku akademickim naszej córki i późnym popołudniem pożegnaliśmy się, a ja wróciłam do domu. Wróciłam odpocząć przed kolejnym dniem w pracy, jednak w najgorszych scenariuszach nie spodziewałam się jeszcze tego dnia telefonu ze szpitala. Zadzwonił około 23, moje życie na chwilę stanęło, a informacja, którą mi przekazywali jakby do mnie nie docierała - Grzegorz stracił przytomność, w głowie powstał krwiak.

8 sierpnia z samego rana razem z córką byłyśmy w szpitalu, poinformowano nas, że krwiak jest nieoperacyjny, a duża część mózgu jest zalana krwią. Kazano się pożegnać. To są chwile, których człowiek nie zapomni do końca życia - kiedy ból rozrywający serce miesza się z ogromnym zaciśnięciem żołądka, a w głowie krąży jedno pytanie - dlaczego on? Nie da się przygotować na to, że za chwilę może być koniec. Nie da się pożegnać. Po powrocie do domu, zadzwonił telefon, którego tak bardzo bałam się odebrać, dzwonili ze szpitala - podejmujemy się operacji, ale szanse są naprawdę małe, proszę się modlić, usłyszałam. Dostałyśmy promyk nadziei. Czas oczekiwania po operacji to najdłuższe godziny naszego życia, po jej zakończeniu nikt nie był w stanie nam nic konkretnego powiedzieć poza tym, że nie udało się wyciąć całego krwiaka i słowami "trzeba czekać". Przez dwa tygodnie Grzegorz pozostawał w stanie śpiączki farmakologicznej. 

23 sierpnia lekarze wybudzili Grześka. Otwierał oczy, reagował na bodźce bólowe, ściskał lewą pięść, ruszał lewą nogą. 

Wydarzenia z początku sierpnia pozostawiły ogromny ślad w jego głowie, stan po wybudzeniu utrzymuje się do dnia dzisiejszego. A jedyną szansą na samodzielne funkcjonowanie Grzegorza jest kosztowna – nawet dwuletnia - rehabilitacja. Miesiąc pobytu w specjalnym ośrodku rehabilitacyjnym to koszt prawie 15 000,00 zł. Do tego doliczyć trzeba jeszcze środki higieny, leki, specjalne napoje odżywcze. Niestety koszty te znacznie przewyższają nasze możliwości, a obiecałam sobie, córce i przede wszystkim mężowi, że zrobię wszystko, aby mu pomóc, aby mógł do nas wrócić. 

Los chciał nam go zabrać - co by się nie działo, nie oddamy go bez walki, jednak do tej walki potrzebujemy właśnie Ciebie.

Aleksandra, żona 

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0224162
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki