
6-letni Grzesiu kontra NOWOTWÓR mózgu❗️
Cel zbiórki: Roczne leczenie onkologiczne w klinice w Niemczech, rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Roczne leczenie onkologiczne w klinice w Niemczech, rehabilitacja
Aktualizacje
Najnowsze informacje❗️Dowiedz się, co u Grzesia...
Kochani, obecnie jesteśmy w trakcie kolejnego cyklu immunoterapii w klinice w Köln. Grześ znosi terapie całkiem dobrze, choć jest trochę osłabiony z powodu spadków morfologii krwi. Miewa bóle mięśni i trochę gorączkuje, ale nadal dzielnie walczy.
Wyniki ostatniego rezonansu magnetycznego nie wykazują żadnych zmian w obszarze po operacji guza mózgu. Sam guz również nie odrasta i nie ma oznak przerzutów w kanale kręgosłupa. Jest to dla nas bardzo dobra wiadomość.

Mimo to komórki nowotworowe we krwi Grzesia wciąż są aktywne - a to oczywiście jest bardzo niepokojące i spędza nam sen z powiek. Lekarze jednak w ostatnim czasie określają stan Grzesia jako stabilny.
Mamy nadzieję że utrzymanie tego stanu będzie możliwe już na zawsze, ale nie uda się to bez kontynuacji leczenia. Dlaczego bardzo liczę na Waszą pomoc i wsparcie. Sama nie jestem w stanie zapewnić synowi dalszej terapii...
Mama Grzesia – Angelika
Najnowsze informacje❗️
Kochani, właśnie zakończyliśmy kolejny cykl immunoterapii w klinice w Köln. Ogólny stan Grzesia jest naprawdę dobry. Cieszy nas fakt, iż w ostatnim czasie nasz bohater zaczął samodzielnie jeść i mogliśmy usunąć sondę, przez którą był karmiony przez prawie dwa lata od początku choroby!
Cała terapia również minęła nam bez komplikacji i jakichkolwiek powikłań. Niestety nie oznacza to, że Grześ jest już zdrowy, ponieważ ostatnie badania pokazują, że w jego krwi wciąż są aktywne komórki nowotworowe.

Oczywiście jest to dla nas bardzo przytłaczająca wiadomość zważywszy na fakt, że synek coraz częściej nas pyta, kiedy wreszcie się to skończy, a my nie możemy dać mu gwarancji na szczęśliwe i szybkie zakończenie...
Sami umieramy ze strachu o każdy dzień.
Mamy nadzieję, że trudy codzienności, z którą się mierzymy, w przyszłości pozwolą nam cieszyć się w pełni zdrowiem Grzesia... Oczywiście nie będzie to możliwe bez Waszego codziennego wsparcia, za które bardzo Wam dziękujemy! Prosimy, bądźcie dalej z nami...
Angelika – mama Grzesia
Jestem wstrząśnięta 💔 Nie mam dobrych informacji...
W związku z nowymi informacjami, dotyczącymi dalszego leczenia mojego synka, jestem zmuszona zwiększyć pasek zbiórki... 💔
Początkowo mieliśmy zaplanowane trzy kuracje immunoterapii w klinice w Niemczech. Niestety na ostatniej konsultacji okazało się, że musimy kontynuować terapię jeszcze przez najbliższy rok! Lekarze nie gwarantują też, że to wystarczy... Możliwe, że będziemy musieli leczyć mojego synka jeszcze dłużej! Terapii nie można przerywać...

Byłam świadoma, że typ nowotworu, z jakim zmaga się Grześ, jest bardzo złośliwy i nie odpuszcza, ale nie spodziewałam się takiego ciosu. Nie możemy po prostu przerwać leczenia, bo stracimy to, co udało się uzyskać przez prawie dwa lata ciągłej walki.
Jeśli teraz odpuszczę, skażę Grzesia na ryzyko gwałtownego pogorszenia... To prawdziwy koszmar! Nie mam innego wyboru. Muszę walczyć dalej.
Nie mogę stracić mojego jedynego, ukochanego synka, dlatego jako zrozpaczona mama, błagam, pomóż mi...
Angelika – mama Grzesia
Opis zbiórki
Nasz koszmar rozpoczął się w kwietniu rok temu. Właśnie wtedy zaczęłam zauważać niepokojące objawy i nieprawidłowości w zachowaniu mojego synka. Zaczęło się od zmęczenia i osłabienia. Usprawiedliwiałam to bardzo wymagającym czasem i wieloma zajęciami – Grześ przecież chwilę wcześniej zaczął swoją przygodę z przedszkolem. Niestety. Jak się okazało, sytuacja była dużo poważniejsza.
10. kwietnia trafiliśmy do szpitala i tam wszystko potoczyło się już bardzo szybko… Po wykonaniu tomografii komputerowej głowy usłyszałam najgorsze — okazało się, że Grześ ma ogromnego guza w IV komorze mózgu… Mój świat się zawalił. Guz uciskał już wtedy również na inne komory! Lekarze powiedzieli, że trzeba działać bardzo szybko, ponieważ w każdej chwili może dojść do najgorszego… Grześ mógł umrzeć.
Synek przeszedł operację usunięcia guza, którego udało się wyciąć prawie w całości. Pierwsze cztery tygodnie po operacji to był horror. Nie miałam nawet pewności, czy mój synek mnie słyszy i rozpoznaje. Nie chodził, nie mówił, nie brał niczego w rączki – tylko leżał i płakał. Tego strasznego widoku nie zapomnę nigdy…

Po zbadaniu wyciętego guza dowiedziałam się, że niestety jest to nowotwór złośliwy o nazwie Medulloblastoma. To bardzo groźny nowotwór, który nie odpuszcza tak łatwo. Walka z nim jest niezwykle trudna, wymagająca i kosztowna!
Od tamtej pory przeszliśmy bardzo długą drogę. Niestety Grześ wciąż walczy. Przebyta operacja spowodowała drastyczne pogorszenie wzroku i słuchu. Synek wymaga stałej opieki okulistycznej i laryngologicznej. Jesteśmy w trakcie dalszych badań.
Grzesiu niestety nadal nie potrafi samodzielnie jeść i jest karmiony za pomocą sondy. Kontynuujemy chemioterapię podtrzymującą. Jesteśmy już po trzecim cyklu, z czego każdy z nich zawiera trzy dawki chemii. Niestety w trakcie leczenia synek bardzo często ma spadki wyników krwi i wymaga przetaczania… Nasza codzienność jest bardzo trudna.

Dotychczas, w pierwszym etapie zbiórki udało nam się uzbierać ponad 300 tysięcy złotych na leczenie Grzesia – immunoterapię w Niemczech. Gdy zakończymy chemię podtrzymującą w Polsce i nie będzie żadnych przeciwwskazań, będziemy mogli pojechać do Niemiec. Potem czeka nas dalsza walka o życie i zdrowie synka. Już dziś wiem, że koszty będą ogromne…
Z całego serca Wam dziękuję za wszystko, co zrobiliście dla nas dotychczas. Niestety ta walka jeszcze się nie kończy. Musimy zabezpieczyć środki na dalsze wspieranie organizmu i leczenie Grzesia. Sytuacja w każdej chwili niestety może się pogorszyć…
Potrzebne są jeszcze spore nakłady finansowe, których nie mam… Gdybym mogła, oddałabym wszystko, żeby tylko mój synuś był zdrowy i szczęśliwy. Nie chcę myśleć, co się wydarzy, jeśli nie uzbieram tej ogromnej kwoty… Bardzo proszę o pomoc, jesteście moją jedyną nadzieją!
Angelika – mama Grzesia

- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Joanna Łęcka50 zł
Płyny
- Wpłata anonimowa20 zł
- Ania Domagała50 zł
Voucher Dog Life licytacja
- A Grzybowska voucher strzyżenie 80zl80 zł