
Nasza mama omal nie umarła❗️Dziś trwa DRAMATYCZNA walka o jej przyszłość – pomocy❗️
Cel zbiórki: Kilkumiesięczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
1 wspierający co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Michałzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: Kilkumiesięczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym
Opis zbiórki
17 listopada 2025 roku nasze życie rozpadło się na „przed” i „po”. Tego dnia w głowie mamy pękł tętniak. W jedną noc przeszła dwie bardzo poważne operacje – lekarze walczyli o jej życie, a my razem z nimi…
Rozpoczęła się najtrudniejsza droga, jaką mogliśmy sobie wyobrazić. Mama spędziła 3 miesiące na oddziale intensywnej terapii w Lublinie. Były chwile, które dawały nam nadzieję – jeszcze przed 12 stycznia 2026 roku mama zaczęła odzyskiwać siły, próbowała siadać, sama chwytała się poręczy… Tak bardzo chciała wrócić do nas, do życia, które kochała.
Niestety 12 stycznia pojawiło się wodogłowie. Drenaże i dalsza walka na oddziale intensywnej terapii – tak wyglądały kolejne tygodnie. Po 3 miesiącach mama została przeniesiona do Zamościa, gdzie przebywa do dziś.
Dziś jest osobą leżącą, ale przytomną. Jest z nami. Walczy. Oddycha przez tracheostomię, jest karmiona przez PEG i każdego dnia potrzebuje intensywnej rehabilitacji, by mieć szansę na powrót do choćby części sprawności.

A jeszcze niedawno… Mama była osobą, która nie znała słowa „odpoczynek” ani „urlop”. Zawsze w ruchu. Zawsze coś do zrobienia. Kochała gotować – jej kuchnia była pełna ciepła, zapachów i ludzi. Kochała rozmawiać – nawet gdy nie miała czasu, zawsze go znajdowała dla drugiego człowieka. Dla kogoś, kto potrzebował się wygadać, kto szukał wsparcia. Nigdy nikomu nie odmówiła pomocy. Była sercem naszego domu.
Na co dzień ciężko pracowała w gospodarstwie rolnym ze zwierzętami, które razem z tatą budowali od podstaw – własnymi rękami, ogromnym wysiłkiem i poświęceniem. Doglądała swoich upraw, dbała o każdy szczegół. Kochała pracę w ogrodzie – to był jej świat, jej pasja, jej spokój.
Jednocześnie opiekowała się naszym tatą, który po wypadku w 2017 roku stracił rękę. Dźwigała na swoich barkach ogrom obowiązków – i nigdy nie narzekała. Zawsze była dla innych. Zawsze dawała więcej, niż miała.
Dziś… to ona potrzebuje pomocy. Chcemy zawalczyć o jej codzienność. O to, żeby mogła znów usiąść, spojrzeć na nas, być bliżej – może kiedyś znów powiedzieć słowo, uśmiechnąć się tak jak kiedyś. Jedyną szansą jest intensywna, specjalistyczna rehabilitacja. Niestety jej koszt to aż 30 000 zł miesięcznie. To kwota, która przerasta nasze możliwości.
Dlatego z całego serca prosimy: o każdą złotówkę, o każde udostępnienie i o każdą formę wsparcia. Pomóżmy osobie, która całe życie pomagała innym. Sama nie jest w stanie poprosić o pomoc, dlatego robimy to za nią i dla niej...
Rodzina Haliny
- Wpłata anonimowa70 zł
- Kapitan120 zł
- 50 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
🩷🩷🩷
- Wpłata anonimowa100 zł
- KaiZen HR - Karina Popieluch1000 zł
Trzymamy kciuki