
Hania przeszła udar będąc jeszcze pod sercem mamy! Dziś nie chodzi, nie mówi ani nie siada samodzielnie! Prosimy, pomóż...
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, turnusy rehabilitacyjne
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, turnusy rehabilitacyjne
Opis zbiórki
To była końcówka ciąży i już niedługo Hania miała być z nami. Od paru miesięcy trwała pandemia, więc wiedzieliśmy, że będziemy musieli mierzyć się z restrykcjami i ograniczeniami, jednak mimo to wyobrażaliśmy sobie pierwsze wspólne chwile, gdy będziemy mogli trzymać naszą Kruszynkę w ramionach. Łzy szczęścia, kontakt „skóra do skóry”, drobna piąstka zaciskająca się na maminym palcu i wspólny powrót do domu po paru dniach…
Wszystko potoczyło się jednak zupełnie inaczej. W 37. tygodniu ciąży trafiłam do szpitala z nieprawidłowym ciśnieniem. Nieprawidłowe wyniki KTG. Po 3 dniach zapadła decyzja: natychmiastowa cesarka.
Okazało się, że Hania – będąc jeszcze pod moim sercem – przeszła udar niedokrwienny. Szok, rozpacz, lęk o całą jej przyszłość. Ze względu na ograniczenia związane z pandemią byłam z tym zupełnie sama. Tata Hani nie mógł nas odwiedzać, a szpital opuściłyśmy razem dopiero po dwóch tygodniach.

Lekarze od początku mówili nam, że nie wiadomo, jak udar wpłynie na główkę naszej córeczki. Pierwsze tygodnie były pełne obaw, niepewności, ale i nadziei. Nadziei, że ten dramatyczny początek nie przekreśli szans na prawidłowy rozwój Hani. Nadziei, że jeszcze będzie dobrze.
Niestety, córeczka miała zaledwie 2 miesiące, gdy rezonans rozwiał wszelkie wątpliwości. Doszło do uszkodzeń mózgu. Zdiagnozowano encefalopatię niedotleniowo-niedokrwienną. Potem przyszły kolejne rozpoznania: padaczka, małogłowie, zaburzenia karmienia, mózgowe porażenie dziecięce.
Nasza córeczka nie usiadła o czasie, nie ruszała zabawek, a jej główka nie rosła w prawidłowym tempie. Jedyne, co dodawało nam sił, to to, że prawidłowo jadła. Niestety, nawet to zostało nam odebrane. W wieku 3 lat nagle, bez ostrzeżenia, przestała zupełnie jeść. Dotąd nie wiadomo dlaczego. Konieczne było wprowadzenie sondy, a później PEG-a, który towarzyszy nam do dziś.

Haneczka śmieje się, płacze, wypowiada pojedyncze sylaby. Rozumie nas i co dzieje się wokół niej. Potrafi odpowiedzieć pojedynczym „tak” lub pokręcić głową na nie. Do dziś jednak nie chodzi, nie mówi, nie siada nawet samodzielnie.
Marzymy o tym, by usłyszeć kiedyś to wyczekane„mamo” i „tato”. Ale jeszcze bardziej marzymy, by mogła kiedyś stanąć na własne nóżki. Już dziś waży 18 kilogramów, a każde podniesienie jej wiąże się z ogromnym wysiłkiem. Bardzo boimy się, co będzie za parę lat, jeśli nie uda się wywalczyć dla Hani większej sprawności…
Niestety, koszty leczenia, rehabilitacji i specjalistycznych turnusów są zawrotne.
Haneczka jest małą, bezbronną i niczemu niewinną dziewczynką. Prosimy, pomóżcie wygrać walkę o jej lepszy rozwój i całą przyszłość. To właśnie teraz, gdy jest jeszcze mała, mamy szanse wypracować najwięcej. I wiemy, że nie wolno nam tej szansy zmarnować.
Rodzice
- Joanna Zięba50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa3 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Salam...100 zł
- Wpłata anonimowa10 zł