Hanna Guz - zdjęcie główne

Wszystko zaczęło się od bólu kręgosłupa... Pomóż mi zawalczyć o odzyskanie zdrowia!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Hanna Guz, 46 lat
Nordhorn
Liczne torbiele Tarlova w kręgosłupie piersiowym, napady padaczkowe na skutek wypadku
Rozpoczęcie: 2 stycznia 2026
Zakończenie: 2 kwietnia 2026
2030 zł(1,91%)
Brakuje 104 353 zł
WesprzyjWsparło 28 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0880492
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0880492 Hanna
Dostępne metody płatności:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regularne wsparcie daje Hannie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Hanna Guz, 46 lat
Nordhorn
Liczne torbiele Tarlova w kręgosłupie piersiowym, napady padaczkowe na skutek wypadku
Rozpoczęcie: 2 stycznia 2026
Zakończenie: 2 kwietnia 2026

Opis zbiórki

Jeszcze kilka lat temu myślałam, że najgorsze mam już za sobą. Przeżyłam ciężki wypadek komunikacyjny, trepanację czaszki, odmę płuc i długą drogę powrotu do sprawności. Udało się stanąć na nogi, wrócić do aktywności, sport był dla mnie ratunkiem i sposobem, by ciało jakoś funkcjonowało.

A potem wszystko zaczęło się rozpadać, powoli, podstępnie, niemal niezauważalnie. Najpierw kontuzja kolan, potem nagłe ukucnięcie, po którym już nie wstałam tak, jak dawniej. Z czasem pojawił się ból kręgosłupa, tak potężny, że odbierał mi sen, siły i chęć życia. Między łopatkami czułam kłucie, którego nie da się opisać słowami, ból, który doprowadził mnie na skraj załamania.

Kiedy w końcu trafiłam na rezonans, świat się zatrzymał. Diagnoza: osiem torbieli w odcinku piersiowym kręgosłupa. Do tego nerwica lękowa i epilepsja, która nie objawia się spektakularnymi atakami, ale paraliżującymi zawrotami głowy, drętwieniem twarzy oraz stanami, po których dochodzę do siebie przez długi czas. Zrozumiałam wtedy, że to nie jest chwilowy kryzys, tylko choroba, która zabiera mi codzienność. 

Hanna Guz

Wyjechałam do Niemiec, bo tam pojawiła się nadzieja, klinika w Berlinie, specjaliści, którzy znają się na takich przypadkach jak mój. Pracuję, ile mogę, choć lekarze mają sprzeczne zdania, jedni zakazują mi pracy, inni jeszcze pozwalają. Jestem zagubiona, zmęczona oraz coraz bardziej obolała. Wiem jednak jedno, bez specjalistycznego leczenia i dalszej diagnostyki mój stan będzie się tylko pogarszał. 

Ta zbiórka to dla mnie ostatnia deska ratunku. Proszę Was o pomoc, bo sama nie dam rady. Każda wpłata to dla mnie sygnał, że nie jestem w tej walce sama. Chcę jeszcze żyć bez strachu, że jutro może być jeszcze gorzej. Jeśli możecie, pomóżcie mi zawalczyć o tę szansę. Z całego serca dziękuję każdemu, kto zdecyduje się być częścią tej drogi.

Hanna

Wybierz zakładkę
Sortuj według