Hanna Szafrańska - zdjęcie główne

"Mamo, kiedy będziesz zdrowa?" – trwa walka o życie Hani!

Cel zbiórki: Leczenie, zakup środków opatrunkowych, specjalistyczna żywność

Organizator zbiórki:
Hanna Szafrańska, 51 lat
Gdynia, pomorskie
Nowotwór złośliwy tarczycy
Rozpoczęcie: 25 listopada 2021
Zakończenie: 14 lutego 2022
71 586 zł
Wsparło 941 osób

Cel zbiórki: Leczenie, zakup środków opatrunkowych, specjalistyczna żywność

Organizator zbiórki:
Hanna Szafrańska, 51 lat
Gdynia, pomorskie
Nowotwór złośliwy tarczycy
Rozpoczęcie: 25 listopada 2021
Zakończenie: 14 lutego 2022

Opis zbiórki

Wiedliśmy naprawdę szczęśliwe i spokojne życie. Całą naszą codzienność poświęciliśmy dla naszych dzieci. Ich radosne dzieciństwo było dla nas najważniejsze. I wtedy pojawiła się choroba żony, która wywróciła życie do góry nogami, zabrała plany i marzenia, w zamian dając ogromny i strach o przyszłość. 

Wiadomość o nowotworze złośliwym tarczycy mojej żony była dla nas szokiem. Jeszcze większym była informacja, że jest oporny na leczenie radiojodem. Choroba zasiała w nas ogromną niepewność. Wcześniej tylko o niej słyszeliśmy – teraz musimy konfrontować się twarzą w twarz, szukać najlepszego z możliwych ratunków. 

Walka z chorobą byłaby dużo prostsza, gdyby nie informacja dotycząca leczenia, która zwaliła nas z nóg. Ostatni lek, który Hania otrzymywała w ramach badań klinicznych bezpłatnie, przestał działać w lipcu 2021. Wiedzieliśmy, że to nie oznacza końca bitwy o zdrowie i życie. Przecież są jeszcze inne metody!

Hanna Szafrańska

Na początku sierpnia zdecydowano o podaniu innego leku, który jeszcze wtedy był w pełni refundowany w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowych. Szpital uzyskał wszystkie wymagane zgody na jego finansowanie. Byliśmy umówieni na jego odbiór na dzień 29.09.2021. Każdy dzień czekania trwał jak wieczność, jednak czekanie z nadzieją na przyjście ratunku dawało ogromną nadzieję. 

Niestety, nieoczekiwanie 14.09.2021 Minister Zdrowia przekazał wiadomość, że z nieznanych przyczyn lek nie będzie refundowany od 23 września... Oznaczało to, że zabrało nam dosłownie kilku dni, by otrzymać remedium, na które tak bardzo czekaliśmy. Byliśmy przerażeni. Dla mojej żony ta wiadomość brzmiała, jak wyrok śmierci…

W tym momencie lek muszę kupować z własnych środków. Sprowadzamy go aż z Indii, ponieważ tam, jest on najtańszy. Mimo to roczna kuracja może kosztować nawet 90 000 złotych! Lekarze dali nam jednoznaczną informację – to ostatni lek, który może w ogóle zadziałać. Czy moja żona wygra los na loterii i będzie wśród tych, na których lek zadziała? Nie mam pewności, ale jeśli tego nie zrobimy, stracimy ją na pewno…

Dodatkowo spore kwoty pochłaniają środki opatrunkowe, ponieważ moja Hania ma problemy związane z rozległymi odleżynami... Bandaże, plastry, jałowe opatrunki, środki do odkażania ran kupujemy w ilościach hurtowych. Dziennie wydajemy na to około 70 złotych, a potrzeby stale rosną. 

Mamy 9-letniego synka i 7-letnią córkę. Wiem, że moje dzieci jeszcze bardzo długo będą potrzebować mamy, dlatego nie możemy się poddać, musimy walczyć do samego końca! To dlatego proszę Cię o pomoc! Każda złotówka jest naprawdę ważna!

Maciej, mąż Hani

Wpłaty

Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    100 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł

    Powodzenia, trzymam kciuki!

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł