
Ukochana mama walczy o życie❗️Zbieramy na leczenie ostatniej szansy – POMÓŻ❗️
Cel zbiórki: Terapia Car-T Cell, nierefundowana operacja, koszty okołomedyczne
Cel zbiórki: Terapia Car-T Cell, nierefundowana operacja, koszty okołomedyczne
Aktualizacje
W głowie mamy pojawił się guz❗️POMOCY❗️
Ostatnie tygodnie to nieustanna walka... Mama jest obecnie w szpitalu, sytuacja jest dramatyczna!
Otrzymaliśmy kosztorys z Izraela – koszt terapii to 150 tysięcy dolarów. Niestety, dochodzą do tego nowe wydatki, bo mama najpewniej będzie musiała najpierw przejść operację w Polsce – obecnie znamy tylko jej szacunkową kwotę. To wszystko przez ostatnie wyniki badań...
Tomograf głowy wykazał guz w mózgu, 6x4 cm. W piątek mama będzie miała rezonans z kontrastem, by móc dokładnie rozpoznać guz. Musimy czekać na wyniki. Sytuacja mamy ulega więc zmianie – przed leczeniem w Izraelu będzie musiała przejść nierefundowaną operację w Polsce, która będzie miała na celu usunięcie guza.

W 1,5 tygodnia wszystko się zmieniło! Mama przestała normalnie myśleć, rozumieć... Jej brak świadomości kompletnie nas załamuje. Mama nie pamięta już nawet naszych imion, zupełnie nie wie, co się dzieje. Na zadawane pytania już nic nam nie odpowiada...
Mama wciąż bierze chemię, by przygotować się do leczenia Car-T Cell. Choroba każdego dnia wyniszcza jej organizm. Widzimy, że czuje się okropnie – cierpi na depresję, boli ją całe ciało. Podczas chemii towarzyszyły jej wymioty, gorączka. Mama schudła do 48 kg, nie ma na nic siły... Miała już kilkukrotnie przetaczaną krew, ponieważ hemoglobina spadła do krytycznych wartości...
Wiem, że mama ponad wszystko chce żyć. Jednak każdego dnia gaśnie na naszych oczach... Proszę, pomóżcie nam ja uratować! Dopóki są dostępne opcje, musimy je wykorzystać! Bez Was nie damy rady...
Monika, córka
Opis zbiórki
Nigdy nie sądziłam, że znajdę się w takiej sytuacji. Nigdy nie myślałam, że w obliczu śmiertelnej choroby, usłyszę, że nie ma już dla mnie ratunku. Nikt nie jest gotowy na takie słowa, trudno je zaakceptować…
Mój świat zmienił się nie do poznania już w 2019 roku. Był październik, kiedy zaczęły mnie męczyć niepokojące objawy. Słabłam z dnia na dzień. Ja – osoba, jak dotąd bardzo aktywna, pełna energii i życia. Nie miałam pojęcia, co się dzieje. Bolało mnie całe ciało, z trudnością oddychałam. Konsultowałam swoje dolegliwości z lekarzami, ale wszyscy widzieli w tym chwilowe osłabienie i zmęczenie. Ja też tak myślałam.
Niestety, mój stan się pogarszał. Dopadły mnie silne bóle w okolicy żeber. Ponownie poddałam się badaniom i konsultacjom, z których nic nie wynikało. Usłyszałam, że mogę chorować na osteoporozę, zostałam odesłana do domu. Dopiero po czasie, gdy udałam się po raz kolejny do szpitala, ponowiono badania i przeszłam rezonans, poznałam prawdę. Brutalną prawdę – “To nowotwór złośliwy układu krwiotwórczego. Musimy natychmiast skierować Panią na onkologię i zacząć leczenie”.
Załamały się pode mną nogi. Nie mogłam w to uwierzyć. Nie zdążyłam choć na chwilę ochłonąć i pod koniec listopada usłyszałam kolejny wyrok – złośliwy rak piersi. Czułam, jak tracę wszystko... Byłam załamana, ale gotowa do walki. Jeszcze w grudniu przeszłam mastektomię. Potem kontynuowałam chemioterapię.
Przez 4 lata przeszłam przez 5 linii leczenia.... Niestety okazało się, że szpiczak jest oporny na leczenie. Przez ten okres tydzień w tydzień jeździłam na różne chemie. Mój stan nie pozwalał ani na autoprzeszczep, ani na przeszczep szpiku od innego dawcy.

W 2023 roku po latach wykańczającej walki powikłania po chemii były ogromne. Przez mniej więcej 4 miesiące leżałam w szpitalu. Gorączki trwające przez kilka miesięcy dzień w dzień, zakrzepica, zawał płuca, zainfekowane zastawki serca, spora utrata wagi to ostatnie problemy, z którymi się mierzę. Żyję w wielkim strachu i jeszcze większym bólu.
Ostatnia wizyta u mojego onkologa dobiła mnie do końca: "Nie ma już dla Pani leczenia w Polsce, jedyna opcja to terapia Cart -T, ale to musi Pani załatwić na własną rękę"
Poczułam, że tonę, nie mogłam oddychać… Pomyślałam, że jedyne, o czym marzę to ŻYĆ! Chcę się budzić bez strachu, bez bólu...
Moje wspaniałe córki pomagają mi znaleźć klinikę, w której mogłabym rozpocząć leczenie. Jesteśmy w kontakcie z kilkoma placówkami za granicą m.in. w Niemczech, Holandii i Izraelu. To bardzo skuteczne leczenie, w którym wykorzystuje się zmodyfikowane genetycznie komórki odpornościowe chorego, by skutecznie niszczyć namnażające się komórki nowotworowe.
Oczekując na kwalifikację, już teraz wiemy, że terapia będzie kosztować ogromne pieniądze. Nie zdobędziemy w tak krótkim czasie takiej kwoty, a w moim przypadku liczy się każdy dzień.
Terapię powinnam rozpocząć natychmiast. Obecnie nie przyjmuje żadnej chemii, więc każdy dzień zwłoki odbiera mi szansę na życie. Dlatego już teraz chcemy rozpocząć zbiórkę. Kochani, jeśli możecie podzielić się ze mną chociażby złotówką, to bardzo Was o nią proszę. Proszę o wsparcie, wpłaty, dobre słowo… O życie, które tak bardzo nie chcę stracić.
Helena
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa25 zł