Zbiórka dla Marcina
Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.

Sylwia żona Marcina
"Do tej pory nasza rodzina nie miała powodów do zmartwień. Żyliśmy, jak każda zwykła rodzina. Do czasu, kiedy poszłam na profilaktyczne wyniki. Lekarze wykrykli w mojej piersi guzki. Najgorsze obawy się ziściły - to był rak. Myślałam wtedy, że nic gorszego nas nie spotka. Przeszłam operację i zaczęłam chemioterapię. W czasie mojego leczenia otrzymałam cios prosto w serce. Marcin zadzwonił do mnie, że strasznie boli go głowa. Pojechałam po niego i zabrałam go do domu. Ledwo dojechaliśmy stan Marcina się pogorszył. W stanie krytycznym został zabrany do szpitala i musiał przejść natychmiastową operację, ponieważ doznał w pracy urazu głowy. Lekarze nie dawali mu żadnych szans! Nie wiedzieli, czy się w ogóle wybudzi i czy będzie mógł normalnie funkcjonować. Kilka dni później musiał przejść dodatkowy zabieg, usunięcia części kości czaszki, aby zrobić miejsce na narastający obrzęk mózgu. Po tym zabiegu jego głowa uległa zniekształceniu.
W tej chwili Marcin przebywa na oddziale rehabilitacyjnym. Każdy dzień jest dla niego niemałym wyzwaniem. Musi nauczyć się wszystkiego od nowa. Jego stan wymaga specjalistycznych zabiegów, których szpital nie może zapewnić. Sama jeżdżę na chemioterapię, a w domu czeka na nas nasza ukochana córka. Marcin musi do nas wrócić, potrzebujemy go jak nigdy. Dlatego, aby miał szansę musi pojechać do ośrodka rehabilitacyjnego, gdzie będzie mógł odzyskać zdrowie. Taki pobyt kosztuje ogromne pieniądze, których nie mamy. Dlatego z całego serca proszę cię o pomoc."
Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiają
bezpośrednio na docelową zbiórkę:

Sylwia żona Marcina
"Do tej pory nasza rodzina nie miała powodów do zmartwień. Żyliśmy, jak każda zwykła rodzina. Do czasu, kiedy poszłam na profilaktyczne wyniki. Lekarze wykrykli w mojej piersi guzki. Najgorsze obawy się ziściły - to był rak. Myślałam wtedy, że nic gorszego nas nie spotka. Przeszłam operację i zaczęłam chemioterapię. W czasie mojego leczenia otrzymałam cios prosto w serce. Marcin zadzwonił do mnie, że strasznie boli go głowa. Pojechałam po niego i zabrałam go do domu. Ledwo dojechaliśmy stan Marcina się pogorszył. W stanie krytycznym został zabrany do szpitala i musiał przejść natychmiastową operację, ponieważ doznał w pracy urazu głowy. Lekarze nie dawali mu żadnych szans! Nie wiedzieli, czy się w ogóle wybudzi i czy będzie mógł normalnie funkcjonować. Kilka dni później musiał przejść dodatkowy zabieg, usunięcia części kości czaszki, aby zrobić miejsce na narastający obrzęk mózgu. Po tym zabiegu jego głowa uległa zniekształceniu.
W tej chwili Marcin przebywa na oddziale rehabilitacyjnym. Każdy dzień jest dla niego niemałym wyzwaniem. Musi nauczyć się wszystkiego od nowa. Jego stan wymaga specjalistycznych zabiegów, których szpital nie może zapewnić. Sama jeżdżę na chemioterapię, a w domu czeka na nas nasza ukochana córka. Marcin musi do nas wrócić, potrzebujemy go jak nigdy. Dlatego, aby miał szansę musi pojechać do ośrodka rehabilitacyjnego, gdzie będzie mógł odzyskać zdrowie. Taki pobyt kosztuje ogromne pieniądze, których nie mamy. Dlatego z całego serca proszę cię o pomoc."
Wpłaty
- Monika Prokop10 zł
- 25 zł
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin
- Anonimowa Pomagaczka130 zł
- Wpłata anonimowa70 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa100 zł