
Nowotwór mózgu, megachemia, leczenie w Rzymie... Pomóż maleńkiemu Hubciowi walczyć dalej❗️
Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia, pomoc w trudnej sytuacji
Wpłać, wysyłając SMS
Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia, pomoc w trudnej sytuacji
Aktualizacje
Walka Hubcia trwa❗️Koniecznie przeczytaj nowe wieści i wesprzyj!
Kochani,
w marcu minie rok od zakończenia leczenia Huberta we Włoszech, w szpitalu Bambino Gesù. Mam wrażenie, jakby minęła chwila i jednocześnie całe życie. Od tamtej pory co trzy miesiące latamy do Rzymu na kontrolne rezonanse. Za każdym razem towarzyszy nam ogromny stres. Choć bardzo staram się myśleć pozytywnie, gdzieś głęboko w sercu zawsze czai się strach, że wynik może nie być taki, jakiego byśmy pragnęli.
Nasza walka wciąż trwa, a niepokój jest naszym nieodłącznym towarzyszem. Jako mama dziękuję Panu Bogu za to, że mam Huberta. To najpiękniejszy dar, jaki mogłam otrzymać. Mój prawdziwy cud. Kilka lat temu usłyszałam, że nigdy nie będę mamą. Potem przyszła strata dwojga dzieci w czwartym miesiącu ciąży… Hubert jest moim trzecim dzieckiem, które kocham ponad wszystko. Dzięki niemu moje życie nabrało sensu i głębszego znaczenia.

Wyjazdy do Rzymu co trzy miesiące są dla nas ogromnym wyzwaniem. To nie tylko szpital i badania, ale także noclegi, jedzenie, transport, codzienna logistyka z dala od domu. Mimo zmęczenia jestem szczęśliwa, bo Hubcio jest w dobrych rękach. Z całego serca pragnę podziękować każdemu, kto był i jest z nami w tej trudnej walce. Każdego dnia jestem Wam wdzięczna!

Od września 2025 roku Hubert uczęszcza do przedszkola. Bardzo mu się tam podoba, a ja z radością patrzę, jak robi postępy w komunikacji. Ma wspaniałą wychowawczynię, Panią Gosię, która z sercem prowadzi grupę Wilczków, oraz Panią Martę, która pomaga mu w codziennych czynnościach. Mój synek spotyka się z wieloma wyzwaniami. Nie zejdzie sam po schodach, nie ubierze się sam, podczas spacerów potrzebuje asekuracji, by się nie potknąć czy nie przewrócić. Jednak patrząc na swoich kolegów, stara się ich naśladować i wiele się od nich uczy. To coś pięknego!

Dodatkowo uczęszczamy na zajęcia do OREW-u. Hubert jest tam rehabilitowany, ma zajęcia z logopedą i wieloma innymi specjalistami. Chodzimy także do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Nasze tygodnie są bardzo intensywne, przepełnione terapiami, wizytami lekarskimi i konsultacjami ze specjalistami.
To nasze codzienne życie. Trudne i pełne wyzwań, ale także wypełnione miłością, nadzieją i wiarą. Choć bywa bardzo ciężko, wiem jedno: dla Huberta zrobiłabym wszystko. Dziękuję, że jesteście z nami i prosimy, bądźcie dalej!
Mama Huberta
Opis zbiórki
Choć zawsze marzyłam o tym, by zostać mamą, droga do macierzyństwa była pełna bólu i dramatów. Dwukrotnie straciłam ciąże. Kiedy po raz trzeci zobaczyłam upragnione dwie kreski na teście, dowiedziałam się, że jestem bardzo chora. Niestety, tę chorobę odziedziczył także synek, którego wtedy nosiłam pod sercem… Nasz Hubcio.
Choroba genetyczna, którą mamy, wiąże się z ryzykiem guzów nowotworowych i nienowotworowych. Wiedziałam, w jak ogromnym niebezpieczeństwie jest synek. Moja mała siostrzenica zmarła na medulloblastomę – nowotwór mózgu. Od tamtej chwili żyłam w ogromnym strachu…

Niestety, niedługo po narodzinach Hubcia lekarze wykryli guzy w jego mózgu. Kolejne badania i wizyty przynosiły jednak coraz to lepsze wieści. Jeden z guzów się wchłonął, a drugi zaczął się zmniejszać.
Nasz świat znów się zatrzymał, gdy synek skończył 3 latka. Badania wykazały, że guz znów rośnie. Operacja, dramatyczne oczekiwanie na wynik, a potem wyrok: medulloblastoma – ten sam nowotwór, który zabrał moją siostrzenicę.

Dzięki ogromnemu wsparciu Was, ludzi o wielkich sercach, 26 sierpnia 2024 r. trafiliśmy do kliniki Bambino Gesu w Rzymie. Lekarze ostrzegli mnie, że walczymy z bardzo groźnym przeciwnikiem. Rozpoczęła się megachemia. Miesiące bólu, strachu i niepewności… Aż wydarzył się cud: Hubcio wygrał z chorobą!
To jednak nie koniec naszej walki. Regularnie musimy jeździć do Włoch na rezonans. Ostatni – 29 sierpnia 2025 – dał nam najpiękniejszą wiadomość: CZYSTO! Kolejny rezonans już w grudniu, a tak będzie przez 10 kolejnych lat… Koszty wyjazdów, badań, leczenia wspomagającego i rehabilitacji są ogromne, a bez nich nie damy rady.

Hubcio potrzebuje codziennej rehabilitacji, zajęć z logopedą i psychologiem. Jego mięśnie po megachemii są bardzo osłabione, a mowa wymaga stałej pracy. To długa i kosztowna walka, ale patrząc na to, jak nasz synek idzie do przedszkola, jak cieszy się maszynami i traktorami… Wiem, że jest o co walczyć.
Dziękuje Panu Bogu za opiekę i wszystkim, którzy nas wspierali… Jednocześnie proszę Was z całego serca: bądźcie dalej z nami. Pomóżcie nam utrzymać tę iskierkę nadziei i dać Hubciowi szczęśliwe, bezpieczne dzieciństwo.
Mama Hubcia
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Eugenia20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
Trzymajcie się kochani życzę dużo zdrówka ❤️❤️❤️
- Adam Kwiatkowski30 zł
Wszystkiego dobrego Hubercik!
- Wpłata anonimowaX zł