Pilne!
Ignacy Niemyski - zdjęcie główne

KRYTYCZNIE PILNE: Ignaś nie ma już czasu❗️To zbiórka na lek ratujący jego życie!

Cel zbiórki: ratowanie życia - nierefundowane leczenie onkologiczne

Organizator zbiórki:
Ignacy Niemyski, 7 lat
Wyszków, mazowieckie
Guz powłok brzucha- desmoid fibromatosis
Rozpoczęcie: 29 kwietnia 2026
Zakończenie: 22 maja 2026
215 163 zł(91,93%)
Brakuje 18 880 zł
WesprzyjWsparło 2836 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0656546
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0656546 Ignacy

Stała pomoc

1 wspierający co miesiąc
Regularne wsparcie daje Ignacemu poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc

Cel zbiórki: ratowanie życia - nierefundowane leczenie onkologiczne

Organizator zbiórki:
Ignacy Niemyski, 7 lat
Wyszków, mazowieckie
Guz powłok brzucha- desmoid fibromatosis
Rozpoczęcie: 29 kwietnia 2026
Zakończenie: 22 maja 2026

Opis zbiórki

W tej zbiórce pomoc jest potrzebna NATYCHMIAST - zależy od niej życie 7-letniego chłopca! Ignaś ma już naprawdę bardzo mało czasu, bo rak tego czasu nie daje... Do 23 maja musimy zamówić lek, na który czeka się nawet 12 tygodni... Guz rośnie, możliwości leczenia niemal się wyczerpały... W imieniu zrozpaczonej rodziny chłopca my nie prosimy, lecz błagamy o pomoc!

Rodzice Ignasia: Nasza walka trwa już ponad dwa i pół roku. Zaczęło się zupełnie niewinnie - kiedy nasz synek podniósł rączki, zauważyliśmy niewielkie wybrzuszenie na brzuszku. USG, skierowanie do szpitala… i nagle wszystko przyspieszyło. Po dwóch dniach Ignaś, wtedy 5-letni, był już na stole operacyjnym. Guz nie wykazywał absolutnie żadnych objawów.

Ignacy Niemyski

Wierzyliśmy, że to koniec koszmaru. Zmiana początkowo została uznana za łagodną. Niestety, szczęście trwało zaledwie 3 miesiące... W miejscu usunięciu guza zauważyliśmy kolejną zmianę. Otrzymaliśmy informację, iż z Ignasiem wszystko w porządku. Jednak intuicja mówiła nam co innego. Udaliśmy się więc prywatnie na badanie USG. Niestety prawda okazała się druzgocąca - guz okazał się złośliwym nowotworem i, co najgorsze, wrócił!

Zaczęła się wyniszczająca chemioterapia - czerwona, bardzo silna. Ignacy wymiotował, słabł, potrzebował przetaczania krwi… Patrzyliśmy, jak nasze dziecko gaśnie na naszych oczach. A mimo to choroba nie odpuściła. Nowotwór  jest bezlitosny – guz desmoidalny, zamiast zniknąć, urósł do 52 mm i nadal rośnie!

Niestety, standardowe metody leczenia zawiodły. Operacja? Lekarze nie dają nam złudzeń. Ignacy przeszedł już jedną, jednak nowotwór odrósł ze zdwojoną siłą. Obecnie lekarze kategorycznie wykluczają ponowne leczenie chirurgiczne. Kolejna operacja nie tylko nie daje gwarancji wyleczenia, ale niesie ze sobą ogromne ryzyko trwałego kalectwa i kolejnego, jeszcze agresywniejszego nawrotu. Nie da się usunąć tak dużego guza bez naruszenia narządów. Nie da się wyciąć go z marginesem. Jest 95% ryzyka, że po operacji i tak wróci.

Ignacy Niemyski

Zostaliśmy postawieni pod ścianą. Jest jeden lek na świecie, lek celowany, który może zatrzymać ten koszmar... Od sierpnia 2025 jest dostępny w Europie, ale w Polsce wciąż nie jest refundowany.

25 marca, tuż przed Świętami Wielkanocnymi, złożyliśmy wniosek o refundację, żeby nasz głos, nasz rozpaczliwy krzyk o życie dla naszego syna, wybrzmiał w Ministerstwie Zdrowia. Niestety wiemy, że nie mamy szans. A nawet gdyby, procedury są długie, czasochłonne… a my nie mamy czasu.

Od listopada Ignacy pozostaje bez leczenia. Każdy dzień to strach, że guz rośnie dalej i zabierze nam naszego synka.

23 marca udało się uzyskać zgodę na import docelowy leku, ale taka zgoda jest ważna tylko 60 dni. Musimy przechodzić tę procedurę od początku… znowu i znowu, walcząc nie tylko z chorobą, ale też z czasem i systemem. A my czasu nie mamy. Sam import leku może zająć nawet do 12 tygodni... A w naszej walce liczą się dni.

Ignacy Niemyski

Aby rozpocząć leczenie, potrzebujemy dwóch opakowań leku. Koszt kadego z nich to ponad 100 tysięcy złotych... To dla nas kwota nie do udźwignięcia. Mamy lek na wyciągnięcie ręki. Mamy szansę, by kupić naszemu synkowi czas i wyrwać go ze szponów choroby. Ale bez Was nie damy rady jej wykorzystać…

Patrzymy na naszego 7-letniego synka i nie potrafimy pogodzić się z myślą, że możemy go stracić... My musimy zebrać te pieniądze. Ten lek jest dla Ignasia jedyną i absolutnie ostatnią drogą ratunku.

Dlatego błagamy Was o pomoc, o szansę dla Ignasia. Szansę na życie... Szansę na przyszłość bez bólu, bez kolejnych nawrotów, bez widma kalectwa. Każda wpłata, każde udostępnienie przybliża nas do ratunku dla naszego synka.

Nie pozwólcie, by zabrakło nam czasu… 

Wybierz zakładkę
Sortuj według