

Tragedia w dniu I Komunii❗️Ignasia potrącił samochód! Potrzebna pomoc!
Cel zbiórki: Intensywna rehabilitacja, sprzęty ortopedyczne, leczenie
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Intensywna rehabilitacja, sprzęty ortopedyczne, leczenie
Aktualizacje
Najnowsze wieści w sprawie Ignasia!
Kochani, dziękujemy, że jesteście z nami i wspieracie naszą walkę o Ignasia. Obecnie synek przebywa w hospicjum „Nadzieja” w Toruniu, gdzie ma zapewnioną całodobową opiekę lekarską oraz codzienną rehabilitację.
Niestety jego stan nadal jest ciężki i bez większej poprawy. Jedyne światełko nadziei to to, że Ignacy reaguje na naszą obecność. Potrafi poruszyć głową, a gdy nas widzi to szeroko się uśmiecha. To dla nas ogromnie ważne – takie drobne gesty dają nam siłę, by dalej wierzyć.

Rehabilitacja Ignasia to codzienny, intensywny wysiłek – jego i całego zespołu. Terapia koncentruje się na utrzymaniu sprawności ciała, zapobieganiu przykurczom, wsparciu oddechowemu i próbach pionizacji. Ciało Ignasia potrzebuje stałej pracy – mobilizacji stawów, ćwiczeń oddechowych, specjalnych pozycji ułożeniowych i ortez.
Codziennie uczymy się cierpliwości, pokory i wiary w to, że nasz synek wróci do nas – może nie tak jak dawniej, ale wróci. Wciąż czekamy na przełom, każdy najmniejszy postęp traktując jak cud. Dziękujemy Wam z całego serca za obecność, wsparcie i modlitwy.
Rodzice
Każdy dzień to walka o Ignasia! Potrzebna dalsza pomoc!
To już kilka miesięcy od kiedy Ignaś wyszedł z Budzika i walczymy o jego powrót do sprawności w domu. Nie ukrywamy, że jest trudno, ale nie poddamy się nawet w chwilę! Potrzebujemy tylko Twojej pomocy!
Przy tak poważnym urazie czaszkowo-mózgowym, którego syn doznał w wyniku strasznego wypadku, trzeba czasu. Ile? Nigdy nie wiadomo. Musimy walczyć!

Dzięki Waszemu wsparciu udało się kupić pionizator, pufę stabilizacyjną. Ignaś cały czas korzysta z rehabilitacji. Musimy też zapewniać mu wszystko, co na co dzień pozwala mu funkcjonować. Potrzebne są leki, pampersy, rurki, gaziki i wiele innych. To ogromne wydatki, a środki ze zbiórki szybką topnieją.
Niedługo mama pojedzie z Ignasiem na turnus rehabilitacyjny. Bardzo cieszymy się na taką możliwość. Synek zaczął troszkę ruszać główką i lepiej utrzymuje ją w górze. Robi małe postępy, ale widać, że czasami ma już dość, opada z sił...

Spotkała nas wielka tragedia, ale wierzymy w to, że nasz synek może jeszcze mieć normalne życie! Prosimy Was o dalsze wsparcie!
Rodzice
Ignaś dalej Was potrzebuje! Koszty walki są ogromne – POMOCY❗️
Od tragicznego wypadku, który zmienił życie naszej rodziny, minęło już 16 miesięcy. Ignaś latem wrócił do domu, w Budziku nie mogliśmy przebywać już dłużej. Sytuacja Ignasia trochę się poprawiła, ale dalej jest niezwykle ciężka... Syn potrzebuje opieki 24h na dobę, a koszty urosły to wielkich rozmiarów. Prosimy, pomóżcie!
Ignaś nie mówi i jest dzieckiem leżącym, nie utrzymuje nawet głowy. Zaczyna delikatnie ruszać kończynami. Karmiony jest za pomocą PEGa. Widzimy jednak, że syn nas poznaje, reaguje, uśmiecha się, poznaje głosy różnych osób. Chcemy, żeby zaczął korzystać z cyberoka oraz pionizatora.
Pracuje z nim aż czwórka fizjoterapeutów. Konieczne są też wizyty u całej masy specjalistów, prawie wszystkie z nich odbywają się prywatnie. Każde wyjście z domu syna wiążę się z koniecznością zamówienia transportu medycznego, a to ogromny koszt.

Dodatkowych, bardzo dużym kosztem są leki, pampersy, filtry z tracheotomii, rurki, gaziki... Tylko za to musimy zapłacić kilka tysięcy złotych miesięcznie...
Powrót po tak poważnym urazie czaszkowo-mózgowym to niezwykle długi proces. Ignaś bardzo powoli, ale mimo wszystko idzie do przodu. W listopadzie i grudniu pojedzie na turnusy rehabilitacyjne, które mamy nadzieję, pomogą mu zrobić kolejne postępy.
Z całego serca prosimy – dalej pomagajcie Ignasiowi! Tylko dzięki Wam jesteśmy w stanie jakoś radzić sobie z tą niezwykle trudną sytuacją. Jesteśmy naprawdę wdzięczni.
Rodzice
Opis zbiórki
“Mamo, mamo! Ignasia uderzył samochód!” – krzyknęła córeczka, wbiegając do domu. Wyszli dosłownie 15 minut temu, tylko kilka domów dalej, do rodziny… Mówiłam, żeby wrócili niedługo do kąpieli, bo na drugi dzień szkoła. Była niedziela. Dzień I Komunii Świętej mojego synka. O 10:00 rozpoczęła się uroczystość. O 20:00 Ignaś walczył o życie…
Mieszkamy we wsi, jakich w Polsce wiele – kilka domów przy jednej drodze, pola. Niedawno była to droga ze żwirem. Potem wylali asfalt i się zaczęło… Są tylko dwa znaki, że teren zabudowany. Nie ma chodników, ścieżek rowerowych, spowalniaczy, fotoradarów. Tylko ta przeklęta droga, gdzie samochody ze świstem przelatują przez wieś. Nikt z tym nic nie robił. Aż doszło do tragedii. Naszej tragedii…

21 maja tego roku – to miał być niezapomniany dzień. Ignaś nie mógł doczekać się, aż pójdzie do I Komunii Świętej. Uroczystość była piękna, potem przyjęcie. Dzieci się bawiły. Ostatni obraz w głowie mam taki, że synek siedzi na tarasie i je swoje ulubione chrupki. Nadszedł wieczór, sprzątaliśmy po przyjęciu. Moja siostra z dziećmi poszli jeszcze do rodziny, niedaleko. Jak wiele razy wcześniej. Nikt nie spodziewał się tragedii…
Krzyk Iwonki zmroził mi żyły. Pamiętam tylko jego, a potem urywki. Pełno ludzi, karetka, mój synek leżący, rowerek, samochód daleko, w rzepaku. Krzyki, płacz. Pierwszy szpital, helikopter, transport synka do Warszawy… Nie pamiętam drogi – 100 km jechałam jak w amoku. Dotarłam, to Ignaś już był po operacji…

Stan krytyczny, ciężki uraz czaszkowo-mózgowy. To właśnie głowa mojego synka najbardziej ucierpiała w zderzeniu z samochodem. Nie mogło być gorzej… Obrzęk, trzeba było usunąć fragmenty czaszki. Opuchnięta buźka, pełno maszyn… Trudno było poznać Ignasia, znieść taki widok – dla serca rodzica to ból nie do wyobrażenia…
Nie pamiętam pierwszych 2 tygodni po wypadku. Ignaś na OIOM-ie w stanie krytycznym. Chciałam być przy nim, tylko to się liczyło. I mimo dramatycznych rokowań, Ignaś wciąż jest z nami, a jego stan pozwolił nam na wyjście ze szpitala.
Od 17 lipca jesteśmy w klinice Budzik i walczymy ze wszystkich sił o wybudzenie Ignasia i jego powrót do zdrowia i sprawności. To będzie jednak bardzo długa i ciężka walka… W Budziku możemy być rok. Potem, w zależności od stanu synka, będziemy musieli myśleć, co dalej. I zgromadzić ogromne środki na sprzęt rehabilitacyjny (który już zaczyna być potrzebny) i intensywną rehabilitację.

Sprawa potrącenia Ignasia jest w prokuraturze. Takie sprawy ciągną się jednak latami… Nie wiemy, czy i kiedy dostaniemy odszkodowanie, a środki potrzebne są na już… Dlatego właśnie ta zbiórka i nasza prośba o pomoc dla synka…
Jako rodzina doznaliśmy ogromnej, niewyobrażalnej traumy. Rozpacz, strach… Wierzymy jednak, że najgorsze za nami. Teraz pozostaje nam walka o Ignasia i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by do nas wrócił. Będziemy wdzięczni za każdą, najmniejszą nawet pomoc…
Mama

- Anonimowy Pomagacz20 zł
- Wpłata anonimowa30 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowaX zł