Ilona Chojnacka - zdjęcie główne

Rak odebrał mi już brata, a teraz chce zniszczyć mnie! Pomocy!

Cel zbiórki: Diagnostyka raka jelita grubego i nierefundowane leczenie

Organizator zbiórki:
Ilona Chojnacka
Gdańsk, pomorskie
rak jelita grubego z przerzutami do wątroby, węzłów chłonnych, nadnerczy, kręgosłupa piersiowego
Rozpoczęcie: 17 grudnia 2019
Zakończenie: 17 czerwca 2020
142 012 zł
Wsparły 2724 osoby
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Diagnostyka raka jelita grubego i nierefundowane leczenie

Organizator zbiórki:
Ilona Chojnacka
Gdańsk, pomorskie
rak jelita grubego z przerzutami do wątroby, węzłów chłonnych, nadnerczy, kręgosłupa piersiowego
Rozpoczęcie: 17 grudnia 2019
Zakończenie: 17 czerwca 2020

Dostaliśmy wieści, których nie spodziewał się nikt...

10 czerwca 2020 roku po długiej, heroicznej walce z rakiem Ilona odeszła. Jest tam, gdzie już nie cierpi... Jeszcze na początku czerwca rozmawialiśmy z nią o zbiórce, o aktualizacji... Miała dostać nową chemię, była słaba, ale pełna nadziei. Niestety nowotwór okazał się zabójczym przeciwnikiem...

Bliskim Ilony, jej rodzicom, którzy musieli pochować swoje drugie dziecko, rodzinie i narzeczonemu Kamilowi składamy najszczersze wyrazy współczucia z powodu ich straty.

Odpoczywaj, dzielna wojowniczko (*)

_________

Decyzją rodziny środki, których Ilona nie zdążyła wykorzystać na leczenie, zostaną przeznaczone na ratowanie życia innego podopiecznego Fundacji Siepomaga - przyjaciela rodziny, zmagającego się z tą samą chorobą co Ilonka, który służył ogromnym wsparciem podczas jej leczenia.

Aktualizacje

  • ❗️Ilona ma przerzuty, jest źle... Potrzebna PILNA pomoc!

    Ostatnie dni nie były dla mnie łaskawe. Jest źle, bardzo…

    Chemia jest integralną częścią mojego życia, ale jeszcze do niedawna mogłam ją brać na oddziale dzielnym… Po leczeniu wracałam do domu. Cieszyłam się, że jestem samodzielna i aktywna. Czekając na odpowiedź, czy zakwalifikuję się na badanie kliniczne z USA, niestety zaczęło mi się pogarszać…

    Najpierw pojawiły się zwykle bóle, które z czasem stawały się nie do wytrzymania. Dostałam ogromne dawki leków przeciwbólowych, ale ból nie znikał - czułam się jak wrak człowieka. Pewnej nocy nie wytrzymałam - zadzwoniliśmy po pogotowie i machina ruszyła: całe pakiety badań i co za tym idzie, kolejna diagnoza - przerzut do kości.

    Ilona Chojnacka

    Jestem po radioterapii, wróciłam do domu i staram się uczyć nowego życia. Z osoby sprawnej stałam się osobą potrzebującą opieki 24 godziny na dobę, poruszam się tylko na wózku. W ciągu 2 tygodni dostanę nową chemię. Jej koszt to 18 tysięcy złotych miesięcznie! Żeby uzyskać jakikolwiek efekt, muszę ją brać minimum przez pół roku…

    Rak zabił mi brata, teraz ja walczę o życie i mój stan pogarsza się z każdym dniem… Nie poddam się, nie zrobię tego rodzicom! Tak bardzo chcę żyć… Proszę – pomóż mi. Ratuj mnie…

Opis zbiórki

Rak rozdzielił moją rodzinę. Zabił mi brata, a teraz zabiera mnie. Nie wiem, czy ktokolwiek potrafi postawić się na miejscu moich rodziców. Stracili syna, a teraz zmagają się z chorobą śmiertelną córki. Ja nie umiem sobie wyobrazić, co czują i przez co przechodzą... Wiem natomiast, co ja czuję – zamiast cieszyć się życiem, muszę o nie walczyć! Potrzebuję Waszej pomocy – chcę żyć!

Mam na imię Ilona, mam 27 lat. Do niedawna byłam szczęśliwą, aktywną dziewczyną z planami na przyszłość… Studiowałam ekonomię, pracowałam, podróżowałam, prowadziłam życie towarzyskie. Dobre, fajne życie dwudziestolatki. Nigdy nie pomyślałabym, że będę potrzebowała Waszej pomocy, ale życie niestety pisze różne scenariusze…

Trzy lata temu moją rodzinę spotkała niewyobrażalna tragedia. Po długiej i bardzo ciężkiej walce z rakiem zmarł mój jedyny brat. Widziałam, jaką drogę przeszedł. Jak wiele choroba potrafi zniszczyć, odebrać… W chorowaniu nie ma nic szlachetnego - rak to piekło, to ból, to dramat dla całej rodziny. Choroba osłabiła go, zmieniła nie do poznania.

Rok po śmierci brata dowiedziałam się, że też jestem chora.

Ilona Chojnacka

Zaczęło się niewinnie, od bólu brzucha i niegroźnych - tak mi się wydawało - wzdęć. Przecież to się zdarza każdemu, wystarczy zwykła niestrawność… Kiedy jednak z paraliżującym bólem brzucha trafiłam na SOR, przestraszyłam się. Coś musiało być nie tak. 

Od razu trafiłam na stół operacyjny. Lekarze myśleli, że to wyrostek. Bardzo bym chciała, żeby mieli rację. Niestety, prawda okazała się zupełnie inna. Dostrzegli guza. Dalej wszystko potoczyła się błyskawicznie. Usłyszałam, że to rak jelita grubego. Że są przerzuty do wątroby i węzłów chłonnych…

Nie ma słów, by opisać, co wtedy czułam, co czuła moja rodzina… Ogromny szok, niewyobrażalny ból i poczucie krzywdy. Trafiłam na oddział, który wszyscy znaliśmy zbyt dobrze – onkologię… Leczenie zaczęło się natychmiast. Trzeba było ratować moje życie.

Jestem w trakcie chemioterapii, właśnie rozpoczęłam drugi cykl. Chciałabym wierzyć, że będzie dobrze, ale się boję. Wiem, że walkę o życie można przegrać. Rak z czasem uodparnia się na kolejne dawki chemii. Jeśli stanie się silniejszy niż ja - przegram...

Moja onkolog poradziła, żebym wykonała badania molekularne. Wykonywane są w USA. Mają sprawdzić wrażliwości guza na zastosowaną chemioterapię i pomóc w doborze dalszego leczenia, by było jak najbardziej skuteczne… Bym mogła żyć! Korzystam też z leczenia wspomagającego, by wzmocnić odporność organizmu, wykończonego chemią…

Bardzo proszę o Waszą pomoc, bo ta zbiórka to naprawdę sprawa życia i śmierci. Jeśli ktoś chciałby podarować mi na Święta szansę na leczenie, na życie, moja wdzięczność nie będzie mieć granic. Wierzę, że dobro, puszczone w świat, wraca ze zdwojoną mocą…

Nie chcę umierać…

Ilona

Wybierz zakładkę
Sortuj według