
Uczyłaś nas, by nigdy się nie poddawać. Będziemy o Ciebie walczyć, mamo!
Cel zbiórki: trzymiesięczny turnus rehabilitacyjny
Cel zbiórki: trzymiesięczny turnus rehabilitacyjny
Aktualizacje
Kochani – wciąż potrzebna pomoc dla mamy!
Od 14.01.2020r. Mama jest w domu, stworzyliśmy "szpital domowy", zakupiliśmy ssak, nebulizator, materac przeciwodleżynowy, wszystkie niezbędne sprzęty, zrobiliśmy remont mieszkania, by można było mamę przewozić na wózku.
Wypożyczyliśmy specjalistyczne łóżko rehabilitacyjne, codziennie prowadzona jest rehabilitacja neurologiczna, fizjoterapeutyczna, 2 razy w tygodniu rehabilitacja neurologopedyczna.

Mama walczy dzielnie każdego dnia z bólem, bo czucie pozostało, ćwiczy, by odzyskać sprawność w jak największym zakresie, co jest długą i żmudną pracą. tata genialnie się nią opiekuje, reszta rodziny pomaga jak może. Kiedyś mama i tata pomagali innym, teraz inni starają się pomóc im.
Powyżej zdjęcia kilka miesięcy przed wypadkiem i przy pierwszym spacerze, który jak widać, był dla niej dużym wysiłkiem, ale z zachwytem obserwowała i przypominała sobie znajome miejsca w pobliżu mieszkania. Mama nadal ma niedowład czterokończynowy, ale od jakiegoś czasu rusza lewą ręką i palcami u prawej ręki, jest też ruch nóg oraz palców u stopy. Nadal ma rurkę tracheostomijną, cewnik i karmiona jest do PEG-a.

Wszyscy, którzy znali stan mamy mówią "niemożliwe!" Pacjentka, która po ponad roku w szpitalach i ośrodku prywatnym do domu wróciła leżąca, bezwładna, ale i tak w stanie dobrym patrząc na obrażenia po wypadku i to, że nie dawano jej szans.
Po roku w domu mama siedzi na wózku do dwóch godzin bez przerwy, czasem 2 razy dziennie, zaczęła mówić, choć z trudem, jest w kontakcie, a miała być "roślinką"...
Trzeba walczyć!
Opis zbiórki
"Córeczko poradzimy sobie". – marzyłyśmy o tym, żeby usłyszeć te słowa, ale nie miał ich już kto do nas powiedzieć. Tak nam zawsze odpowiadała na wszystkie problemy – poradzimy sobie, damy radę, musi się udać! Ne znała słów – nie da się, niemożliwe…

Cudowna żona, mama, babcia, dla której nie było rzeczy niemożliwych. Potem nastał ten najgorszy dzień w naszym życiu, po którym nie usłyszałyśmy ani jednego słowa… To było 8 grudnia 2018 roku Niedługo przed Świętami Bożego Narodzenia, nasza mama została potrącona na pasach przez samochód. Wszystko wydarzyło się 100 metrów od domu.
Potem zobaczyłyśmy mamę w szpitalu, leżała bez świadomości. Lekarze zrobili wszystkie badania, spisali wszystkie urazy na kartkę – Uraz głowy, złamanie żeber II-VII, złamanie łopatki, złamanie wyrostków poprzecznych II-IV odcinka L kręgosłupa, złamanie miednicy, groźba amputacji palca u ręki, złamanie goleni i śródstopia prawej nogi, zerwanie więzadeł lewej nogi. Jej stan był krytyczny, rokowania ostrożne, mówiąc wprost, nie wiadomo było, czy przeżyje.

Mama była w śpiączce 2 tygodnie, nie mogła się wybudzić, ale jak zawsze wykazała się wielką determinacją -wreszcie, ku naszej radości obudziła się. To był naprawdę cud. Niestety po odzyskaniu przytomności ziściły się czarne scenariusze. Duża siła uderzenia i uraz głowy spowodował zmiany w mózgu. Obecnie dzięki leczeniu i rehabilitacji udało się uzyskać nam z mamą kontakt. Małymi kroczkami, ale posuwamy się do przodu.
By mama wróciła do sprawności, do nas, swoich dzieci i wnucząt, konieczne jest leczenie w wyspecjalizowanym szpitalu rehabilitacyjnym. Koszt dobrej, rehabilitacji, która pomoże naszej mamie wrócić do dawnego życia, jest bardzo duży.
Liczymy z siostrą na to, że ludzie dobrej woli pomogą uzyskać niezbędne środki, by nasza najukochańsza mama, żona, babcia wróciła do sprawności. Czy wierzymy w to, że mama do nas wróci? Jesteśmy jej dziećmi, mamy to w genach, bardzo w to wierzymy, bardzo...
Córki – Magdalena i Ewa
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa2 zł
- Domi20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł