
POMOCY! Tragiczna sytuacja mamy dwójki chłopców❗️Nie ma pieniędzy na dalsze leczenie i mieszka w garażu❗️
Cel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku, leczenie i rehabilitacja, dostosowanie domu, remont
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku, leczenie i rehabilitacja, dostosowanie domu, remont
Aktualizacje
Tragiczne wieści od Iwony! Potrzebna pomoc!
Koszty walki o moje życie są ogromne. Bez waszej pomocy nigdy nie dałabym sobie rady!
W ostatnich tygodniach musiałam wydać ze zbiórki aż 50 tysięcy złotych… Jestem niesamowicie wdzięczna. Muszę jednak prosić o dalszą pomoc, żeby nie zostać bez dachu nad głową…
Sytuacja wygląda następująco: kierownik budowy wszystko dokładnie policzył i wyszło, że koszt remontu garażu, w którym mieszkamy, byłby ogromny i znacznie większy niż pierwotnie zakładany… A i tak końcowy efekt nie pozwoliłby na normalne życie osoby z niepełnosprawnością, takiej jak ja (poruszam się na wózku).
W tej samej cenie jesteśmy w stanie dokończyć budowę domku, który znajduję się obok garażu, w którym mieszkamy. Pewnie pamiętacie, że zaczęliśmy go budować przed tym, jak zachorowałam, przed tym, gdy straciliśmy wszystko…
Dodatkowo ważny jest aspekt logistyczny. Garaż jest jedynym miejscem, w którym możemy mieszkać. Trudno w takiej sytuacji prowadzić prace. Szczególnie że zgodnie z oględzinami trzeba by zerwać cały dach, zdemontować spleśniałą wełnę, skuć tynki, zamontować okna, wentylację, podłogę. Dokańczając domek obok, będziemy mogli zachować dach nad głową i będę mogła skupić się na walce o życie.
Jeszcze raz chcę bardzo, bardzo podziękować za wszystko. Za to, że żyję, że mogę walczyć dalej o życie. Za to, że widzę dzieci i mogę mieć nadzieję, że będę widziała, jak dorastają. Każdy dzień jest dla mnie wygraną. I teraz w obliczu nowych wyzwań z przerzutami, mam nadzieje mieć dom, do którego będę mogła wracać. Do dzieci. Ciepły, bez pleśni. Nie mam słów, żeby podziękować za wszystko. Słowa to za mało!
Iwona Fedyk-Krynicka
Opis zbiórki
8 marca 2023, w Dzień Kobiet, usłyszałam wyrok – nowotwór, który często jest zabójcą kobiet. Złośliwy rak piersi! Okrutny chichot losu, że właśnie tego dnia się o nim dowiedziałam… Dlaczego ja?! Wciąż nie mam odpowiedzi na to pytanie… Ale jestem mamą i muszę walczyć i żyć dla moich synów! Proszę, pomóż mi wygrać tę walkę…
Obecnie znalazłam się w tragicznej sytuacji. Koszty nierefundowanego leczenia to kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Mieszkamy z mężem i dwójką małych dzieci w przerobionym garażu, który jest w fatalnym stanie. Przez chorobę straciliśmy wszystko… Nie mam na leczenie, nie mam na życie, zaraz zostanę bez dachu nad głową. Błagam Cię o pomoc!

Moja historia
Dwa lata temu wydawało się, że mam jeszcze życie przed sobą. Życie przy moich synkach, pełne radości, spełnianych marzeń, zwyczajnych codziennych problemów. Zawsze myślimy, że choroby są gdzieś obok, że nie dotyczą przecież nas. Do czasu, aż sami zachorujemy…
Mój młodszy synek ma dziś trzy latka, starszy – pięć lat. Jestem dla nich całym światem, a oni są całym światem dla mnie… Chciałabym widzieć, jak dorastają, jak idą do przedszkola, szkoły. Jak się rozwijają, spełniają marzenia. Być przy nich, gdy przyjdą trudniejsze momenty. Uczyć, dawać przykład, być wsparciem. Mamą. Być…
W 2023 rozpoczęłam walkę o życie. Chemia zniszczyła mój organizm. Po wdrożeniu terapii nie mogłam mówić, wrzody pokryły moje gardło. Miałam mnóstwo bolesnych, koszmarnych skutków ubocznych. Nie wiedziałam, czy chemia wykończy nowotwór, czy wcześniej wykończy mnie...

Nowotwór zajął całą pierś, węzły chłonne, rozrósł się… W takim stanie lekarze nie mogli go wyciąć. Zaczęły się problemy z kolanami, z chodzeniem. Sterydy zmieniły mój wygląd, nie mogłam poznać się w lustrze…
W sierpniu 2023 chemioterapia została przerwana, bo bezpośrednio zagrażała mojemu życiu. Wtedy dostałam informacje od lekarza onkologa o konieczności włączenia do mojego leczenia nierefundowanego leku. Miesięczny koszt - 18 tysięcy złotych.
I wtedy pojawiliście się Wy, niesamowici dobrzy ludzie, którzy zapełniliście zielony pasek na mojej poprzedniej zbiórce. Dzięki Wam jeszcze tu jestem i mogę pisać te słowa.
Niestety po ponad roku od zakończenia poprzedniej zbiórki, znów jestem zmuszona prosić Was o wsparcie… Moja sytuacja życiowa i finansowa nie zmieniła się – nadal jest wręcz tragicznie. Mąż musiał zrezygnować z pracy, żeby zająć się mną i dzieciakami. Nie mamy nic poza 800 plus.

Od ponad roku czekamy na zatwierdzenie dodatku wspierającego. W trakcie ciężkiego okresu w 2024, gdy przeszłam w końcu operację, skończyło mi się orzeczenie o niepełnosprawności. Złożyłam nowy wniosek, ale dalej czekam na jego zatwierdzenie… Nic mi się nie należy od Państwa…
Obecnie poruszam się na wózku i dalej walczę, by żyć! Ale bez Waszej pomocy nie będzie to możliwe…
Straciliśmy wszystko. Mieszkamy w garażu przerobionym przez męża tak, aby służył jako mieszkanie. Przed diagnozą rozpoczęliśmy budowę domu, ale zdążyliśmy postawić jedynie garaż. I tylko dlatego dziś mamy, gdzie mieszkać. Straciliśmy bowiem mieszkanie – nie było nas stać na czynsz, gdy z dnia na dzień zostaliśmy bez środków do życia.
Garaż jest w fatalnym stanie. Przecieka nam dach, w środku jest wilgoć i grzyb. Stan techniczny jest tak zły, że nie da się go naprawić bez poniesienia ogromnych kosztów (a my nie mamy nawet na codzienne życie). Od ponad roku mam nawracające zapalenie płuc i oskrzeli, które pulmonolog wiążę z warunkami, w jakich mieszkam. Mieszkanie trzeba też dostosować do potrzeb wózka.

Jestem obecnie na nierefundowanej chemii, która kosztuje 6 tysięcy miesięcznie. Wcześniejsze leczenie wywoływało u mnie wstrząsy, zapaści oraz otwieranie ran pooperacyjnych… A chemioterapia to nie jedyne wydatki medyczne, które ponoszę. Na miesiąc potrzebuje około 12-15 tysięcy złotych... Fizjoterapeuta zalecił też codzienną aktywizację mięśni, a do tego potrzebowałabym specjalnego sprzętu do ćwiczeń, również bardzo drogiego.
Niestety nie mogę skupić się na walce o zdrowie i życie, bo boję się, że za chwilę nie będziemy mieli, gdzie mieszkać i za co żyć.
Jesteście naszą jedyną nadzieją, żebyśmy dalej mieli dach nad głową i żebym dalej mogła się leczyć. Mój mąż zrobił już wszystko, co mógł, żeby to miejsce były zdatne do życia, ale bez ogromnych środków nie da się zrobić więcej… Błagamy o pomoc!
Iwona

🎥 Reportaż Siepomaga z 2023 roku:
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł