Iwona Rogowska - zdjęcie główne

Staram się jak mogę... Ale co jeśli to za mało? Pomocy❗️

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Iwona Rogowska, 54 lata
Łódź, łódzkie
Nowotwór neuroendokrynny, niedowład kończyn dolnych, bóle neuropatyczne, zmiana trzonu kręgu Th9 - naczyniak/meta, zmiany zwyrodnieniowo-wytwórcze kręgosłupa
Rozpoczęcie: 11 października 2023
Zakończenie: 22 października 2026
1227 zł
WesprzyjWsparły 44 osoby
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0362848
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0362848 Iwona

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Iwonie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Iwona Rogowska, 54 lata
Łódź, łódzkie
Nowotwór neuroendokrynny, niedowład kończyn dolnych, bóle neuropatyczne, zmiana trzonu kręgu Th9 - naczyniak/meta, zmiany zwyrodnieniowo-wytwórcze kręgosłupa
Rozpoczęcie: 11 października 2023
Zakończenie: 22 października 2026

Aktualizacje

  • Pogorszenie stanu zdrowia!

    Z przykrością informuję Was, że moje zdrowie uległo radykalnemu pogorszeniu! Od momentu uruchomienia zbiórki wiele się zmieniło...

    1 marca musiałam zostać zabrana przez pogotowie z powodu silnego bólu w kolejnym miejscu kręgosłupa oraz z powodu niedowładu nóg. Mimo 3-tygodniowej hospitalizacji stan mojego zdrowia nie uległ poprawie. Aktualnie jestem unieruchomiona, nie jestem w stanie poruszać się samodzielnie i wymagam stałej opieki.

    Istnieje szansa na poprawę mojego stanu zdrowia, ale muszę czekać na wyniki badań, które wskażą możliwe opcje leczenia. Istnieje również możliwość operacji, która może przywrócić mi zdolność chodzenia i złagodzić cierpienie, jednak na zabieg w ramach NFZ szanse są niewielkie, a terminy oczekiwania są bardzo długie...

    W związku z powyższym konieczna będzie wizyta u prywatnego neurochirurga. Dodatkowo, sytuacja finansowa naszej rodziny jest bardzo trudna. Wysokie koszty życia, leków oraz wyrobów medycznych (takich jak balkonik czy pampersy) znacząco obciążają nasz budżet. 

    Zwracam się z gorącą prośbą o Wasze wsparcie. Każda wpłata będzie ogromną pomocą dla naszej rodziny w tym trudnym czasie. Dziękuję Wam z całego serca za każdy, nawet najmniejszy dobry gest! 

    Iwona

Opis zbiórki

Nigdy nie prosiłam o pomoc. Mimo trudności starałam się dawać radę i po kolejnych ciosach od losu stawać na nogi. Ale dziś moja sytuacja życiowa i zdrowotna jest coraz cięższa… Dlatego nie mam wyboru i muszę poprosić o pomoc, by zebrać środki na leczenie i rehabilitację.

W 2016 roku przeszłam operację usunięcia płuca z powodu nowotworu neuroendokrynnego. Wciąż mam poważne i bolesne uszkodzenia klatki piersiowej i całego kręgosłupa. Z początku słyszałam, że moje dolegliwości miną, ale tak się nie stało.

Moja niepełnosprawność się pogłębia. Dochodzą kolejne choroby i potrzebna jest rehabilitacja. Niestety, te na NFZ odbywają się raz na 9 miesięcy.

Często zmieniałam lekarzy, szukając rozwiązania. Konsultacje z poradniami POZ, pulmonologami, neurologami, reumatologami… Cztery lata temu byłam w szpitalu na blokadzie nerwów międzyżebrowych. Ulga trwała zaledwie miesiąc.

Staram się wygrać z chorobą, ale przegrywam z narastającymi kosztami i trudnościami. Nie stać mnie na prywatne leczenie. Mam niską rentę chorobową i mieszkam z córką w kawalerce nieprzystosowanej do osoby niepełnosprawnej.

Czekam na przyznanie mieszkania z Urzędu Miasta, ale do tego czasu nie wiem, co będzie. Co pół roku jeżdżę na prywatne badania do Warszawy, ponieważ tylko tam jest diagnozowany i leczony mój rodzaj nowotworu. 

Ale nie zawsze zdołam pójść na wizytę, bo często choruję i jestem zbyt słaba, żeby wyjść z domu. Ostatnio w ten sposób przepadła mi wizyta u pulmonologa, na którą czekałam 8 miesięcy.

Mimo to nie zamierzam się poddawać. Kiedyś żartowałam, że nawet jeśli mnie zbiorą z ulicy, to nie dam się chorobie. Kiedy czuję się lepiej, próbuję dorobić, by mieć na leczenie. Nie poddaję się dla mojej córki, która też cierpi, widząc mnie w gorszym stanie. Dlatego odrzucam wstyd na dalszy plan i zwracam się o pomoc. Nawet mały gest, wpłata czy udostępnienie to ogromny krok, by w moim życiu pełnym bólu i choroby w końcu zaświeciło Słońce.

Iwona

Wybierz zakładkę
Sortuj według