Jacek Palmowski - zdjęcie główne

To cud, że mój syn żyje❗️Jeden moment przekreślił całą przyszłość. Błagam, pomóż!

Cel zbiórki: Roczna rehabilitacja i leczenie

Organizator zbiórki:
Jacek Palmowski, 28 lat
Barczewko
Rozlany uraz mózgu, stan po zapaleniu płuc wywołane gronkowcem, wielokrotne złamanie kości czaszki i twarzoczaszki, ostra niewydolność oddechowa, złamanie mostka
Rozpoczęcie: 18 listopada 2025
Zakończenie: 2 lutego 2026
7562 zł(10,81%)
Wsparły 204 osoby
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Roczna rehabilitacja i leczenie

Organizator zbiórki:
Jacek Palmowski, 28 lat
Barczewko
Rozlany uraz mózgu, stan po zapaleniu płuc wywołane gronkowcem, wielokrotne złamanie kości czaszki i twarzoczaszki, ostra niewydolność oddechowa, złamanie mostka
Rozpoczęcie: 18 listopada 2025
Zakończenie: 2 lutego 2026

Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy informację o śmierci Jacka. Wierzymy, że jest już w świecie, w którym nie ma bólu i cierpienia...

Rodzinie i bliskim składamy najszczersze kondolencje.

Opis zbiórki

Środek lata, zwykły dzień, jak każdy inny. Nic nie zwiastowało tragedii, jaka miała się wydarzyć. 15 sierpnia 2025 roku okazał się najgorszym dniem w moim życiu. W najgorszych koszmarach nie przypuszczałam, że tak okrutny los spotka moje dziecko. 

Późnym wieczorem dostałam informację, że mój syn miał bardzo poważny wypadek samochodowy. W ciężkim stanie został przetransportowany do szpitala na OIOM. Świat się zatrzymał, a ja nie potrafiłam wydusić z siebie słowa. Moje dziecko właśnie walczyło o życie. 

Udaliśmy się do szpitala. Słowa, które usłyszeliśmy z ust lekarza, były jeszcze gorsze: „ciężki uraz mózgowo-czaszkowy, duży obrzęk i krwiak mózgu. Stan ciężki, nie wiadomo, czy z tego wyjdzie”. Nie mogłam uwierzyć, w to, co przydarzyło się mojemu synowi. 

Jacek Palmowski

Nagle czas się zatrzymał. Nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę. Mój ukochany syn... Ma dopiero 28 lat, przed nim jest całe życie. Nigdy nie przypuszczałam, że taka tragedia spotka naszą rodzinę. 

Jacka wprowadzono w śpiączkę, wdrożono leczenie. Założono rurkę tracheostomijną, każdy jego powoli się zmniejszały. Wierzyliśmy, że będzie tylko lepiej, że za chwilę Jacek otworzy oczy. Żadne z nas jednak nie przypuszczało, że nie będzie mógł do końca wybudzić się ze śpiączki. 

Dziś jego stan jest ciężki, ale stabilny. Jacek otwiera oczy, oddycha samodzielnie. Każdego dnia odwiedzamy go w szpitalu, rozmawiamy z nim. Wierzymy, że nas słyszy. Widzimy, jak patrzy, jak nas poznaje. Jacek porusza rękami, ściska moją dłoń – każdy ten drobny gest niesie ze sobą ogrom nadziei, której kurczowo się trzymam. 

Jacek Palmowski

W jednej chwili mój zdrowy, młody syn, ukochany brat i wujek stracił wszystko, co miał, został przykuty do szpitalnego łóżka. Jacek się jednak nie poddaje, widzimy, jak każdego dnia walczy. Wierzę, że jego siła i determinacja pozwolą mu na powrót do zdrowia. Nadzieja zawsze umiera ostatnia, a cuda przecież się zdarzają. 

Koszty związane z leczeniem wspomagającym pracę mózgu, dojazdami do szpitala, a przede wszystkim koszty rehabilitacji są ogromne. Dlatego zwracam się z prośbą o wsparcie. Będę wdzięczna za każdą najmniejszą nawet wpłatę, za udostępnienie i dobre słowo. Proszę, pomóż mojemu synowi powrócić do sprawności!

Mama Jacka

Wpłaty

Sortuj według