Jacek Stachowiak - zdjęcie główne

Nie pozwól, by wypadek zniszczył życie Jacka! Pomóż!

Cel zbiórki: Półroczny turnus rehabilitacyjny

Zgłaszający zbiórkę:
Jacek Stachowiak, 60 lat
Wolsztyn, wielkopolskie
Stan po wypadku: osty zawał serca z ostrą niewydolnością oddechową, zatrzymanie krążenia ze skuteczną resuscytacją, encefalopatia hipoksemiczno-niedokrwienna
Rozpoczęcie: 18 lutego 2025
Zakończenie: 22 maja 2026
62 616 zł(29,6%)
Brakuje 148 916 zł
WesprzyjWsparło 671 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0785931
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Cel zbiórki: Półroczny turnus rehabilitacyjny

Zgłaszający zbiórkę:
Jacek Stachowiak, 60 lat
Wolsztyn, wielkopolskie
Stan po wypadku: osty zawał serca z ostrą niewydolnością oddechową, zatrzymanie krążenia ze skuteczną resuscytacją, encefalopatia hipoksemiczno-niedokrwienna
Rozpoczęcie: 18 lutego 2025
Zakończenie: 22 maja 2026

Opis zbiórki

15 listopada 2024 roku nasz świat się rozpadł. Mój ukochany Jacek – wspaniały mąż, kochający tata i troskliwy dziadek – wyszedł do pracy, z której już nie wrócił. Uległ ciężkiemu wypadkowi, po którym już nic nie było takie, jakim je znaliśmy…

Mąż cudem przeżył wypadek samochodowy, którego konsekwencje okazały się tragiczne. Przeszedł ostry zawał z niewydolnością oddechową. Jego serce się zatrzymało i podjęło pracę dopiero po skutecznej resuscytacji.

Choć czekamy na postęp, Jacek nadal przebywa w śpiączce. To dla nas najgorszy czas. Nie wiemy, co przyniesie jutro, ale cały czas wierzymy, że Jacek wyjdzie z tego obronną ręką. To dobry, uczynny człowiek, który ma jeszcze wiele marzeń i planów…

Wiemy już, że rehabilitacja będzie dla niego kluczowa. Dzięki niej istnieje szansa, że Jacek do nas wróci, odezwie się, uśmiechnie, a nawet odzyska utraconą sprawność. Koszty, z którymi będziemy musieli się zmierzyć, są jednak ogromne, wręcz nieosiągalne, dlatego prosimy o Waszą pomoc.

Mąż bardzo lubił morze i góry. Piesze, górskie wędrówki były jego największą pasją. W tym roku chciał zwiedzić Pragę nocą oraz wyjechać na Mazury. Kochał majsterkować i w tym zakresie – nie było dla niego rzeczy niemożliwych.

Bez względu na porę dnia, nikomu nigdy nie odmówił pomocy. Sam często „dusił” problemy w sobie, aby nie martwić nimi innych… W swoim życiu Jacek kierował się uczciwością, więc tym bardziej tak trudno nam się pogodzić z niesprawiedliwym losem.

Proszę wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc dla mojego męża. Pomóżcie nam wygrać walkę o jego zdrowie i powrót do rodziny. Tak bardzo chcemy, by jego stan wrócił do tego sprzed wypadku. Marzę o usłyszeniu jego głosu i zobaczeniu uśmiechu. Walczymy całą rodziną o jego powrót do zdrowia. Dziś liczy się każdy dobry gest!

Rodzina Jacka

Wybierz zakładkę
Sortuj według