Jacek Stelmach - zdjęcie główne

Ratuj życie nim na pomoc będzie za późno❗️Nowotwór jest bezlitosny

Cel zbiórki: Nierefundowane leczenie onkologiczne, zakup sprzętu, opieka lekarska

Organizator zbiórki:
Jacek Stelmach, 17 lat
Łódź, łódzkie
Nerwiakowłókniakowatość typu 1, Nowotwór złośliwy tkanek miękkich
Rozpoczęcie: 22 czerwca 2021
Zakończenie: 31 października 2021
11 639 zł(101,3%)
Wsparły 243 osoby
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Nierefundowane leczenie onkologiczne, zakup sprzętu, opieka lekarska

Organizator zbiórki:
Jacek Stelmach, 17 lat
Łódź, łódzkie
Nerwiakowłókniakowatość typu 1, Nowotwór złośliwy tkanek miękkich
Rozpoczęcie: 22 czerwca 2021
Zakończenie: 31 października 2021

Dotarła do nas bardzo zła wiadomość. Jacek przegrał ciężką walkę z chorobą. 

Rodzinie składamy najszczersze wyrazy współczucia. 

Opis zbiórki

Kiedy myśleliśmy, że gorzej nie będzie, dostaliśmy informacje, że leczenie zawiodło, a guz rośnie! Pomocy!

____

Największa tragedia od kilku miesięcy rozgrywa się na naszych oczach. Każdy dzień to rosnący strach. Onkologiczna rzeczywistość całkowicie nas zdominowała. Operacja, zagrożenie życia, prognozy lekarzy, które wskazywały, że właściwie nie mamy szans. A jednak… dzięki ogromnemu zaangażowaniu lekarzy, dzięki walce Jacka, wciąż toczymy batalię. Niestety, ostatnie tygodnie to lawina złych informacji… 

Jacek Stelmach

Leczenie Jacka to potworne obciążenie, nawet dla młodego i silnego organizmu. 25 tygodni agresywnej chemioterapii, 5 tygodni radioterapii i 7 cyklów chemioterapii podtrzymującej. Po radioterapii zmagaliśmy się z odczynem popromiennym, przełyk został poparzony do tego stopnia, że nie mógł jeść. Pił tylko wodę, a waga ciała dramatycznie spadała. Wraz z nią odporność i możliwość podejmowania kolejnej walki. 

W kwietniu rezonans wykazał, że guz rośnie. W maju usłyszałam o kolejnych zmianach nowotworowych. Nasza walka miała zacząć się od początku, a ja czułam się sparaliżowana. Jak miałam powiedzieć Jackowi, że musi wrócić do piekła choroby? Jak mam odpowiadać na słowa “Mamo, boję się umierać…”. 

Lekarze stwierdzili, że w tym przypadku standardowa chemioterapia to za mało. Zaproponowano nam leczenie nierefundowane, jednak koszt miesięcznej terapii to kilka tysięcy złotych. Nie mamy takich środków! Dotychczasowe badania i opieka medyczna pochłonęły nasze oszczędności. Potrzebujemy Waszej pomocy, by móc ratować Jacka! 

Proszę, nie odkładaj nas na później… On nie może przegrać! 

Jacek Stelmach

Ciężko mi patrzeć, jak mój syn traci siły, jak zamyka się w sobie w obawie przed kolejnym powrotem do szpitala. Jeszcze kilka lat temu choroba była dla nas czymś, co pozostawało pod kontrolą, a teraz to my żyjemy zupełnie pod jej dyktando. Nowotwór odebrał Jackowi samodzielność - niedowład ręki i nóg sprawiły, że jest  całkowicie zależy od mojej pomocy. 

Kolejne badania, każda wizyta u specjalisty czy gorsze samopoczucie budzi potworny strach. Świadomość tego, że moglibyśmy przegrać walkę o jego życie sprawia, że pęka mi serce. Dopóki mamy, chociaż małą iskierkę nadziei, nie zrezygnuję. 

Tak bardzo chciałabym dać mojemu synowi szansę na życie bez cierpienia i strachu. Z dala od onkologii, terapii, jak najdalej od szpitali… Proszę cię o pomocną dłoń. O szansę, bez której moje dziecko straci ostatnią szansę na życie.

Wybierz zakładkę
Sortuj według