
Jacek walczy o życie❗️Zbieramy na terapię ostatniej szansy. POMÓŻ❗️
Cel zbiórki: Terapia Optune, leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
8 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Anonimowy Pomagaczwspiera już miesiąc
- Anonimowy Pomagaczwspiera już miesiąc
- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: Terapia Optune, leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
Jestem jak Walter White, ale moje życie to nie serial. Walczę o nie naprawdę...
Brakuje 60 tysięcy złotych do opłacenia pierwszej transzy leczenia!
Drodzy, dziękuję Wam za całą dotychczasową pomoc. Moja sytuacja niestety jest ciężka. Żeby opłacić pierwsze 2 miesiące leczenia, potrzebuję łącznie 240 tysięcy złotych. Musi się ono rozpocząć JAK NAJSZYBCIEJ. Z glejakiem IV stopnia nie ma czasu na czekanie, niestety...
Odkąd zachorowałem, czuję się jak bohater serialu Breaking Bad - Walter White. Wiele nas łączy: zawód chemika, śmiertelna choroba i brak pieniędzy na leczenie. Ja jednak wybrałem legalną drogę ich zdobycia :) Dlatego ta zbiórka, dlatego moja ogromna prośba o pomoc.


No i różni nas przede wszystkim to, że moje życie to nie serial. Naprawdę walczę o każdy dzień – dla moich dzieciaków, dla mojej żony. Każdy kolejny tydzień z nimi to moje zwycięstwo z glejakiem!
Terapia Optun musi trwać przynajmniej 4 miesiące, by lekarze stwierdzili, czy leczenie ma sens. Jeśli okaże się, że tak – jego koszty będą jeszcze wyższe. Nie mam pojęcia, skąd wziąć takie środki. Mogę mieć tylko nadzieję, że mój apel dotrze do osób, które zechcą pomóc mi walczyć o życie.
O to proszę z całego serca – o każde udostępnienie.
Dziękuję!
Wasz Jacek Szust aka Walter White
Opis zbiórki
Mam na imię Jacek. Mam 51 lat i nie sądziłem, że kiedykolwiek będę musiał pisać ten tekst. Niestety walczę o każdy dzień życia, ponieważ w lutym wykryto u mnie najgorszy nowotwór mózgu – glejaka IV stopnia. Nie zamierzam się poddać, bo mam dla kogo żyć! Mam wspaniałą żonę, dwie córeczki (5 i 10 lat) oraz 22-letniego syna. Nierefundowane leczenie, którego potrzebują, kosztuje ogromne pieniądze, dlatego zwracam się z prośbą o wsparcie!
Do niedawna prowadziłem normalne, szczęśliwe życie. W lutym, podczas wizyty u siostry nagle źle się poczułem. Wezwano karetkę, a w drodze do szpitala przeszedłem atak padaczki. Rezonans magnetyczny nie pozostawił złudzeń – guz mózgu, podejrzenie glejaka. Z racji ostatnich doświadczeń zawodowych wiedziałem, z czym mam do czynienia. Z jednym z najbardziej agresywnych i podstępnych nowotworów, o fatalnych rokowaniach… Musiałem jakoś się pozbierać i stanąć do walki, choć nie było mi łatwo. Moja rodzina mnie przecież potrzebuje.
Zaledwie tydzień po badaniu przeszedłem operację usunięcia guza. Następnie rozpocząłem cykl chemioterapii i radioterapii, który zakończył się pod koniec kwietnia. W międzyczasie diagnoza znalazła potwierdzenie w badaniach molekularnych - glejak wielopostaciowy (glioblastoma, WHO grade 4). Wiedziałem już na pewno, że mierze się z chorobą, na którą nie ma konkretnego lekarstwa…

Kilka tygodni temu przyszły wieści o podejrzeniu progresji choroby. Obecnie przyjmuję drugą chemię, ale lekarze ze szpitala MSWiA w Warszawie podjęli decyzję o kolejnym kroku – już w przyszłym tygodniu czeka mnie druga operacja usunięcia guza. Planowania jest też innowacyjna radioterapia na otwartym mózgu. Niestety standardowe, dostępne na NFZ leczenie, nie wystarczy.
Konieczne będzie wdrożenie terapii Optune (TTFields), która wykorzystuje pola elektryczne do hamowania podziałów komórek nowotworowych. To jedna z niewielu metod, która w badaniach klinicznych wykazała wydłużenie przeżycia pacjentów z glejakiem. Terapia nie jest obecnie refundowana w Polsce, a jej miesięczny koszt przekracza możliwości finansowe mojej rodziny. Szczególnie, że już teraz koszt dojazdów, konsultacji, pobytów poza domem, jest bardzo duży.
Czasami trudno uwierzyć w to, jak szybko życie może się tak diametralnie zmienić. Pracowałem jako product owner w branży biomedycznej, rozwijałem swoją pasję do fotografii ulicznej i planowałem przyszłość z rodziną. W styczniu wydałem album z moimi zdjęciami. Jednak nie poddaję się. Mam świadomość powagi sytuacji, ale moim celem jest zyskać kolejne lata. Wierzę, że w tym czasie powstaną nowe metody leczenia glejaka. Marzę o tym, żeby patrzeć, jak moje córeczki dorastają, żeby móc wspierać syna i po prostu być przy mojej żonie. Walczę przecież dla nich.
Każda wpłata, udostępnienie zbiórki czy dobre słowo przybliżają mnie do kolejnych miesięcy leczenia i dają mi to, co najważniejsze – czas i nadzieję. Z całego serca dziękuję za Wasze wsparcie!
Jacek

O walce z chorobą opowiadam na moim TikToku i Instagramie
➡️ TikTok - Jacek | Life & science (otwiera nową kartę)
➡️ Instagram - jacek.szust (otwiera nową kartę)
➡️ Licytacje na Charytatywni Allegro dla Jacka (otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowa290 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- jd5 zł
- Magda20 zł