Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Tak bardzo się boję, że już nie poznam życia bez bólu...

Jadwiga Pilipczuk
Zbiórka zakończona

Tak bardzo się boję, że już nie poznam życia bez bólu...

2 546,00 zł ( 104,6% )
Wsparło 77 osób
Cel zbiórki:

Turnus rehabilitacyjny

Jadwiga Pilipczuk, 32 lata
Kłodzko, dolnośląskie
Zespół sudecka
Rozpoczęcie: 14 Kwietnia 2020
Zakończenie: 20 Maja 2020

Poprzednie zbiórki:

Jadwiga Pilipczuk
4 530,00 zł ( 100,66% )
Wsparły 82 osoby
13.07.2015 - 16.07.2015

wózek inwalidzki aktywny Escape AV

4 530,00 zł ( 100,66% )

wózek inwalidzki aktywny Escape AV

Opis zbiórki

Chwila nieuwagi i konsekwencja na całe życie... Złamałam nogę, a po zabiegu artroskopii stawu skokowego lewego i w wyniku uszkodzeń zachorowałam na chorobę pourazową — Zespół Sudecka. Od tego momentu nic nie było tak, jak przedtem. Ból nie daje za wygraną, a ja tak bardzo chciałabym móc się cieszyć życiem. Mogę pogodzić się z wózkiem, ale nie pogodzę się z cierpieniem, jestem na to zbyt młoda!

Jadwiga Pilipczuk

Była zima. Nie pamiętam, która już w moim życiu. Taka prawdziwa, gdzie śnieg sięgał do pasa, mróz malował kwiaty na szybach, a dzieciaki każde wolne popołudnie spędzały na śnieżnych zabawach. Tego dnia zaplanowaliśmy kulig. Chwila nieuwagi sprawiła, że tor ciągniętych sanek przebiegał wzdłuż mojej lewej stopy. Szpital i gips. Z nogą w gipsie, pogrążona w lekturach spędziłam ferie na powrocie do zdrowia. Po kilku tygodniach nie było śladu złamania. O felernym wypadku zdążyłam zapomnieć do czasu, kiedy na studiach przeciążyłam nogę…

Kostkę w nodze, z powodu uciążliwego bólu i przeciążenia, należało poddać artroskopii w roku 2013. Aby znaleźć przyczynę bólu i ją usunąć. Ze stołu operacyjnego wróciłam bez zrostów wewnątrzstawowych, ale za to z niedowładem, samoistnie drgającymi paluszkami, gorącą niczym piec stopą oraz siną i spuchnięta kostką. Po kilku dniach po zabiegu zamiast wracać do swoich codziennych obowiązków, rozpoczynałam dzień z bólem, który dyktował warunki. Lekarze zapewniali, że koszmar niedługo powinien się skończyć. Nie skończył się…

Noga z każdym dniem bolała bardziej. Silniej, niż przed operacją. Na uczelni było mnie coraz mniej, zaczęłam opuszczać większość zajęć. Samodzielnie nie byłam wstanie wyjść z wynajmowanego na pierwszym piętrze pokoju na przystanek, aby dojechać na uczelnie. Wtedy, do pomocy przy chodzeniu otrzymałam kule. Miały być na chwile. Odciążyć operowaną stopę i przyśpieszyć jej regenerację. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że ten ból pogrzebie wszystkie moje dotychczasowe plany i marzenia. Stan mojej kostki postanowiłam skonsultować u innego specjalisty. W wyniku operacji i jednego niepoprawnego ruchu skalpela doszło do uszkodzenia splotu naczyń krwionośnych oraz rozerwania nerwów. Zamarłam, zamieniając bezczelnie proste kule, pod bezradnie uginającą się kostką i drżącą stopą, na wypożyczony wózek z opieki społecznej.Stan jest nieodwracalny. Nerwy są zbyt małe w stawie skokowym, aby udało się je poddać próbie operacji. 

Jadwiga Pilipczuk

Cierpienie i pogodzenie się z okrutnym losem, trwało długo… Zabrakło mi łez, a oczy stały się zupełnie suche. Uspokajające rozmowy z bliskimi były przesiąknięte strachem i obawą przed przyszłością, chociaż starałam się ukryć moje obawy przed wszystkimi. Odnalazłam w sobie siłę, by dalej żyć mimo wszystko. Całe życie pragnęłam skończyć wyższe studia i  pomóc finansowo schorowanym rodzicom w niełatwej codzienności. Los sprawił psikusa. Teraz ja, w wyniku błędu lekarskiego potrzebuje pomocy.

Rehabilitacja to jedyny most, jaki może mnie jeszcze łączyć z normalnym życiem, dlatego z całego serca proszę Was o pomoc. W tej chwili najważniejsza sprawa w moim życiu.

2 546,00 zł ( 104,6% )
Wsparło 77 osób

Obserwuj ważne zbiórki